Kadr z serialu "Genialna przyjaciółka" fot. HBO
z Maciejem Ederem rozmawia Ewelina Kaczmarczyk czerwiec 2022

Stylistyczny odcisk palca

Historia literatury obfituje w tajemnice i autorskie mistyfikacje. Czy stylometria pozwoli je rozwikłać?

Artykuł z numeru

Moje duchowe miejsce

Jej nazwisko zna prawie każdy, kto interesuje się literaturą. Jednak tożsamość tej autorki wciąż pozostaje światową zagadką – choć chyba nie dla stylometrystów. Zacznę więc od pytania wprost: kim jest Elena Ferrante?

We Włoszech (ale nie tylko!), aby dojść po nitce do kłębka, należy rozpocząć poszukiwania od pieniędzy. Po premierze kolejnej powieści Ferrante wyszło na jaw, że w jednym z neapolitańskich urzędów podatkowych został zapłacony dość duży podatek. Wpłaciła tę kwotę niejaka Anita Raja – tłumaczka z języka niemieckiego, która nie miała na koncie żadnej powieści. Jej mąż Domenico Starnone to zaś znany pisarz. Skłoniło to grupę stylometrystów, czyli badaczy zajmujących się analizą atrybucji autorskich (przypisywaniem autorstwa za pomocą cech stylistycznych), do przyjrzenia się sprawie. W 2017 r. międzynarodowy zespół badawczy, którego byłem członkiem, przeanalizował styl 150 powieści włoskich. Za pomocą sztucznej inteligencji badaliśmy najczęściej występujące słowa, konstrukcję bohaterów i świata przedstawionego, cechy, które tworzą charakter danego autora. Wszyscy badacze – niezależnie od siebie – stwierdzili, że Ferrante to pisarz: właśnie Starnone. Dość przykra wiadomość, biorąc pod uwagę, że literatura autorki Genialnej przyjaciółki jest niezwykle feministyczna.

Trudno mi uwierzyć, że tych książek nie napisała kobieta.

Nie mamy pewności, że Ferrante to rzeczywiście Domenico Starnone. W badaniu nie mogliśmy uwzględnić Anity Rai i porównać jej stylu z pisarstwem Ferrante, gdyż nie są dostępne żadne jej teksty w języku włoskim. To ona może być więc czarnym koniem tego duetu.

Tworzą zatem razem?

Rozważając tę kwestię, musimy sobie przede wszystkim zadać pytanie o definicję autora. Czy to tylko teoretyczny konstrukt? Czy autor to twórca istniejących, ale i potencjalnie stworzonych tekstów, napisanych i nienapisanych? Idąc z kolei po śladach teoretyków literatury z lat 70., mówiących o „śmierci autora”, powiedzielibyśmy, że twórcą tekstu jest czytelnik, który dokonuje interpretacji dzieła.

Wszystkie te pytania są bardzo ciekawe, natomiast metody stylometryczne dowodzą, że ktoś tak jak autor istnieje: można z ogromną dozą prawdopodobieństwa przypisać tekst anonimowy jakiemuś twórcy. Można pokazać podobieństwo stylistyczne. Starnone więc pisał, a Anita Raja mogła mu trochę „dyktować”.

Czy może Pan powiedzieć trochę więcej o tym, jak przeprowadza się śledztwo literackie?

Śledztwo literackie jest odpryskiem językoznawstwa kryminalistycznego. Kryminalistyczni literaturoznawcy badają np. język manifestów, aby przypisać ich autorstwo konkretnym osobom czy organizacjom terrorystycznym podejrzanym o popełnienie przestępstwa. Przykładem może być analiza tzw. manifestu Unabombera spisanego w połowie lat 90. przez Teda Kaczynskiego, sprawcę wielu zamachów bombowych. Praca kryminalistycznych językoznawców jest więc obarczona dużą odpowiedzialnością. Z kolei my, badacze historii literatury, mimo wszystko podejmujemy mniejsze ryzyko. Podczas naszych analiz staramy się, przykładowo, dowieść, kim jest Gall Anonim czy też kto tak naprawdę napisał mowy przypisywane Demostenesowi.

W obu przypadkach badania wynikają z założenia, że w każdej sytuacji język musi trzymać się pewnych reguł. Tylko dzięki nim może pełnić funkcję komunikatywną. Zbyt duża liczba błędów językowych zaciera przecież komunikat. To właśnie przekaz stanowi głęboką warstwę języka. Natomiast na wierzchu istnieje właściwie swoboda doboru słów, konstrukcji składniowej – radosna twórczość. Autorstwo wydarza się między tym dwiema sferami: szaloną dowolnością twórcy a sztywnymi regułami języka.

Komunikat można przekazać na wiele sposobów, w praktyce każdy z nas wykorzystuje zaledwie kilka z nich i stosuje je konsekwentnie. Ten indywidualny dobór nazywa się czasem stylistycznym odciskiem palca. Autorstwa można więc szukać w charakterystycznych słowach, których używa każdy człowiek. Nie chodzi tu jednak o leśmianizmy, słowa wyjątkowo oryginalne czy tzw. wytrychy słowne.

Dlaczego?

Praktyka pokazuje, że takie słowa bardzo łatwo podrobić. Inaczej jest natomiast ze słowami czy cechami stylistycznymi, na które raczej nie zwracamy uwagi, jak np. frekwencja zaimka zwrotnego „się”. Nikt przecież nie myśli, kiedy użyć słowa „się”. Natomiast to właśnie cała ta drobnica językowa: frekwencja użycia różnych spójników, zaimków, przyimków czy partykuł niesie ze sobą mnóstwo informacji.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Śledząc np. użycie „i” czy „a” jako spójnika w Pani tekstach, niewiele byśmy się dowiedzieli, patrząc na kilka esejów. Natomiast weryfikując setki z nich, możemy dojść już do jakichś wniosków i zarysować stylistyczny profil autorki. Należy jednak pamiętać, że wybitni autorzy są w stanie zmieniać styl z jednej powieści na drugą. Pisarstwo zmienia się też w wyniku posługiwania się innym gatunkiem literackim.

Czy któryś z twórców lub któraś z twórczyń są w tej dziedzinie mistrzami?

Wielkie problemy stylometryczne sprawia mi zawsze Virginia Woolf.

To autorka, która zmienia nie tylko stylistykę tekstu widoczną dla czytelnika, ale i właśnie warstwę dostrzegalną wyłącznie przez stylometrystów. Każda jej wypowiedź jest inna, jakby potrafiła proteuszowo się zmieniać. A bywają i tacy jak Arthur Conan Doyle, którego można poznać po kilku akapitach.

Są też autorzy, których styl ewoluuje w trakcie całego życia. Najlepszym przykładem jest pisarz z polskiego podwórka, czyli Henryk Sienkiewicz.

— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

Kup numer