fot. BE&W
z Jackiem Bucznym rozmawia Ewelina Kaczmarczyk grudzień 2021

Warunek przetrwania

Co, jeśli przyjemność potraktujemy nie jak wartość naddaną, przywilej, lecz jako coś koniecznego dla zdrowia i naszego dobrostanu?

Artykuł z numeru

Przyjemność w czasie niepokoju

Czytaj także

Dominika Kozłowska

Rozgrzeszyć przyjemność

Niedługo znów rozpocznie się gorączka przedświątecznych zakupów. Czy cała ta bieganina sprawia nam jeszcze przyjemność?

Odpowiem przewrotnie: wyobraźmy sobie sytuację, że ktoś nagle zabrania nam przedświątecznych zakupów. Jestem prawie pewien, że taki zakaz znacząco unieszczęśliwiłby jeśli nie wszystkich, to większość z nas. Ten eksperyment myślowy pokazuje asymetrię w budowaniu doświadczenia przyjemności. Łatwo przyjemność osłabić lub zniwelować, dość trudno ją zbudować i utrzymać na właściwym, stabilnym poziomie. W tym roku zakupowa gorączka może być mniejsza z powodu coraz bardziej galopujących cen – z większą uwagą przyglądamy się w Polsce temu, ile i jak wydajemy. Jestem ciekaw, jak sytuacja ekonomiczna Polaków wpłynie na doświadczenia hedonistyczne.

Jakie prezenty sprawić bliskim, by dawały radość, a równocześnie nie napędzały tej kapitalistycznej gorączki? Czy to w ogóle możliwe?

Przede wszystkim warto się zastanowić, jak powstał zwyczaj obdarowywania. Wręczanie prezentów to element kultury konsumpcyjnej, która, jak każda inna kultura, składa się z rozmaitych nawyków, rytuałów, przekonań i symboli. Kultura konsumpcyjna czy w Azji, czy w Europie, czy w Ameryce wypiera tradycyjne symbole i rytuały, w ich miejsce wpisując nowe – tak dzieje się właśnie w przypadku świąt Bożego Narodzenia. Czy to dobrze, czy źle, to już osobny temat. Z powodu tych przemian poszukiwanie świątecznych podarunków stało się nawykiem współczesnego człowieka. Oczywiście pojawia się też cały szereg innych powodów: chcemy sprawić przyjemność bliskim, wydaje się nam, że inni tego oczekują, trochę byłoby łyso bez prezentów pod choinką… albo po prostu lubimy zakupy.

Z badań psychologicznych prowadzonych przez zespół Elizabeth Dunn wiemy o wielu ciekawych zależnościach między wydawaniem pieniędzy a naszym nastrojem i relacjami z bliskimi. Okazuje się, że rzeczy cieszą nas krócej niż doświadczenia, którymi ktoś nas obdaruje. Do rzeczy szybko się przyzwyczajamy, przestają być użyteczne, ładnie wyglądać. Doświadczenie natomiast buduje wspomnienia, o których opowiadamy innym, a więc nasza pamięć aktywnie je przetwarza, co sprawia, że stają się one czymś istotnym w naszym życiu. Badania zespołu Thomasa Gilovicha pokazały, że konsumenci znacznie dłużej cieszą się z kupionych doświadczeń, jak np. rejs statkiem, niż z zakupów materialnych o zbliżonej wartości pieniężnej.

Zawsze trafiony prezent, który nie napędza zakupowej gorączki? Książka. Proces lektury to doświadczenie, które możemy zapamiętać na długo.

Elementem czytania są też przecież praca nad sobą i konfrontacja swojego światopoglądu z innymi, co wymaga czasu i silnie angażuje nasz umysł. Kluczowe jest, by trafić tytułem w gust osoby obdarowanej.

Jako wielbicielka literatury muszę przyznać, że bardzo cieszy mnie ta propozycja. Czy wystarczy jedna książka?

Badania Norberta Schwarza nad efektem uśredniania doświadczenia wskazują, że lepiej obdarować najbliższą osobę jednym podarunkiem niż wieloma. Przyjemność, która płynie z jednego prezentu, paradoksalnie jest znacznie większa niż suma przyjemności wynikająca z otrzymania kilku podarunków. Znacznie więcej ciekawych zjawisk dotyczących podejmowania decyzji i konsumenckich doświadczeń można znaleźć w książce Paradoks wyboru. Dlaczego więcej oznacza mniej? W tym miejscu warto natomiast podkreślić, że wydawanie pieniędzy na innych wywiera bardziej długotrwały pozytywny wpływ na samopoczucie i samoocenę niż kupowanie dla siebie.

Dlatego zapewne tak chętnie to robimy. Jak pisze Morten L. Kringelbach w książce Ośrodek przyjemności: „Przyjemność i pragnienie leżą u podstaw wszystkich naszych decyzji, jeśli więc je rozumiemy, akceptujemy, a choćby jedynie się w nie wsłuchujemy, jesteśmy w stanie zaoszczędzić czas i energię, lecz także stajemy się mądrzejsi”. Przyjemność jest więc wartością, której zrozumienie wydaje się konieczne na drodze do samorozwoju i samopoznania. Jak definiuje ją współczesna psychologia?

Przyjemność nie ma jednej definicji. To złożone zjawisko psychologiczne związane z procesami zarówno świadomymi, jak i nieświadomymi.

Doświadczamy jej na wielu poziomach: podstawowym (przyjemności sensoryczne, seksualne, społeczne) oraz wyższego rzędu (przyjemności finansowe, artystyczne, muzyczne, altruistyczne czy transcendentne). Przyjemność warunkowana jest z jednej strony ogólnymi prawidłowościami: przykładowo – większość ludzi woli rzeczy bardziej niż mniej słodkie, a z drugiej strony preferencjami. Dlatego łatwiej nam sprawić komuś radość, gdy znamy jego upodobania.

Co sprawia, że nasze preferencje tak bardzo się różnią?

Niektórzy ludzie potrzebują większej liczby bodźców, by uzyskać pobudzenie, i jest to cecha dziedziczona. Ilustrują to dobrze badania dotyczące spożywania alkoholu, które wykonywano w odniesieniu do różnych kultur. Okazało się, że u Azjatów, częściej niż u innych grup etnicznych, występuje grupa genów, która koduje enzym utrudniający przetwarzanie alkoholu, a właściwie aldehydów powstających po spożyciu napojów wysokoprocentowych. Jak sugeruje przegląd badań wykonany w zespole Howarda Edenberga, geny te towarzyszą słabszej tendencji do uzależniania się od alkoholu, co prawdopodobnie wynika z gorszego radzenia sobie ze skutkami spożywania alkoholu i silniejszymi negatywnymi skutkami picia. Stąd w Japonii pije się niewielkie ilości sake, które zawiera od 18 do 20 kilku procent alkoholu.

A co Panu sprawia przyjemność?

Efekty mojej pracy naukowej i pasja w oczach studentów, gdy słuchają moich wykładów. Poczucie sensu. Amatorska liga piłki nożnej – radość z gry i spotkań z osobami, które ją współtworzą: moimi byłymi studentami i przyjaciółmi. Kiedyś grałem w piłkę na różnych kontynentach i doświadczenie funkcjonowania różnych kultur, ale też tego, jak ludzie sprawdzają się w trudnych sytuacjach, było niezwykle przyjemne. Z prozaicznych rzeczy: kontakt z naturą, co jest niezwykle ważną wartością w Holandii. Mieszkam w miejscu, gdzie nie ma spektakularnych widoków, ale można zaobserwować rozmaite gatunki pszczół.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Zgadzam się poniekąd z Rousseau, który zakładał, że człowiek spędzający czas na wsi to człowiek szczęśliwy. Chyba w każdym z nas drzemie taka potrzeba. Uszczęśliwia mnie myśl, że mogę zobaczyć drzewo, które rośnie obok mnie już od 200 lat, i że będzie mi towarzyszyło do końca moich dni i oby jeszcze dłużej.

Co się dzieje w mózgu, gdy doświadczamy przyjemności?

Mechanizmy przyjemności są w wyniku procesów ewolucyjnych głęboko zakorzenione w naszym mózgu i w dużym stopniu sterują naszym zachowaniem. Nie jestem neurofizjologiem, ale postaram się to pokrótce opisać. Aktywność mózgu związana z przyjemnością tylko po części ma charakter świadomy. Gdy pojawia się bodziec, następuje wydzielenie się neuroprzekaźników, które pobudzają neurony odpowiedzialne za doświadczanie przyjemności, znajdujące się w układzie nagrody. Właśnie one budują to, czego my w introspekcji doświadczamy jako odczucie przyjemności. Jeśli człowiek czy zwierzę nauczy się zdobywania przyjemnych bodźców, z pewnością będzie dążyć do ich jak najczęstszego odbioru.

Czy więc zwierzęta tak samo odczuwają przyjemność?

Do końca tego nie wiemy, bo nie posługujemy się tymi samymi językami, jednak eksperymenty potwierdzają, że fizjologiczny mechanizm przyjemności u innych zwierząt działa podobnie do ludzkiego.

Według najnowszych badań ośmiornice przejawiają cechy osobowości charakterystyczne dla Homo sapiens, takie jak: ekstrawersja, sumienność i otwartość. Dlaczego więc ośmiornice miałyby odczuwać przyjemność inaczej niż my, ludzie? Nie widzę powodów.

Badania na zwierzętach dotyczące odczuwania są trudne do przeprowadzenia, gdyż wykonuje się je przy użyciu skanerów mózgu, w których nie każde z nich jest w stanie wytrwać nieruchomo, dlatego najczęściej bada się psy. W badaniach przeprowadzonych przez zespół Sabriny Karl, które opublikowano w czasopiśmie „Scientific Reports”, psy po umieszczeniu w takim skanerze oglądały zdjęcia różnych ludzi, wśród których znajdowały się fotografie ich opiekunów. W momencie gdy czworonóg widział zdjęcie znanego mu człowieka, w jego mózgu aktywowała się część odpowiedzialna za odczuwanie przyjemności, co na gruncie tych badań należy rozumieć jako jeden z komponentów przywiązania do opiekuna.

Czy do przyjemności można się przyzwyczaić?

Tak, a psychologia mówi, że dzieje się to bardzo szybko. Lepiej funkcjonujemy w środowisku bezpiecznym, ciepłym, bogatym w jedzenie oraz w otoczeniu najbliższych.

— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

Kup numer