70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Mój pokój moim królestwem

Cyrograf na własnej skórze można traktować jak wyciąg spraw najbardziej dla Przybyszewskiej istotnych. Najważniejszym wydaje się pozorna emancypacja. To prawda, kobiety nareszcie mogą wyjść z domu, nareszcie mogą pójść do szkoły, a nawet do zgodnej z wykształceniem pracy. Tylko – co ostatecznie z tego wynika?

„W latach 20. i 30. naszego wieku mieszkał w Gdańsku pewien niezwykły człowiek. Pewna, rozumując w normalnych (ludzkich i społecznych) kategoriach, bardzo nieszczęśliwa kobieta”. Tak zaczyna się Ćma Ewy Graczyk, wydana w 1994 r. książka o życiu i twórczości Stanisławy Przybyszewskiej, autorki znanej przede wszystkim ze Sprawy Dantona (1929). Nie, wróć – chyba jednak (i niestety) bardziej znanej z ciemnej legendy własnego życia (samotnicy, morfinistki ginącej z głodu w Wolnym Mieście Gdańsku) wzmacnianej cieniem związku rodziców. Matka Przybyszewskiej to znakomita, przedwcześnie zmarła malarka Aniela Pająkówna (1864–1912), która zapłaciła absurdalnie wysoką cenę za miłosną, niesakramentalną relację z meteorem Młodej Polski Stanisławem Przybyszewskim (wykluczenie towarzyskie i zawodowe, kłopoty finansowe). Córka obarczona została konsekwencjami podwójnych standardów moralnych (Przybyszewski, seryjny uwodziciel, był bezpieczny) i piętnem „nielegalnego dziecka”, z którym zmagała się przez całe życie mimo niezwykłego, w duchu emancypacyjnym, wychowania odebranego od matki. 14 sierpnia 2015 r. minęło 80 lat od śmierci Przybyszewskiej (przeżyła zaledwie 34 lata). Jakby w najlepszym z możliwych prezencie urodzinowym Dagmara Binkowska (z grupą współpracowniczek) doprowadziła do wydania nigdy wcześniej niepublikowanych opowiadań Przybyszewskiej. Ten zbiór, do tej pory zachowany w maszynopisach i rękopisach, przechowywany w Polskiej Akademii Nauk Archiwum w Warszawie, Oddział w Poznaniu, dostępny był wybranym.

Wypuszczenie w świat Cyrografu na własnej skórze to wielkie wydarzenie, jedno z największych 2015 r. Nie tylko dlatego że to zbiór świetny, ale i dlatego (a może przede wszystkim dlatego) że dzięki niemu i przez niego Przybyszewska mówi własnym głosem.

Już nie jako córka słynnego i niesławnego ojca, już nie jako mimowolna bohaterka skandalu towarzyskiego i plotek. Wraca jak autorka, wraca książką „do czytania” i „do myślenia”, jakby wbrew pokutującej opinii, jakoby jej twórczość była trudna, anachroniczna, chłodna i skupiona na przeszłości (największą dla Przybyszewskiej sprawą była Wielka Rewolucja Francuska i główne postacie tamtego dramatu, przede wszystkim Maksymilian Robespierre). Taką pisarkę i myślicielkę literatury mieliśmy. Jak dobrze, że w końcu możemy ją bliżej poznać.

*

Na początku opowiadania pan en (pozostałe zamieszczone w zbiorze to: A nasze młode lata; Cyrograf na własnej skórze; Nie morderca jest winien; Pentezylea; Przedtem i potem; Ricqui) Przybyszewska podkreśla, jakim wyzwaniem jest krótka forma prozatorska (podobne opinie formułowała w listach). Short stories zdaniem Przybyszewskiej to największe zadanie, jakie może przed sobą postawić pisarz / pisarka; w krótkiej formie nie ma miejsca na pomyłki, na rozwlekłość i gadulstwo. Inna sprawa, że Przybyszewska perfekcjonistka na żaden z tych grzechów nie pozwoliłaby sobie w żadnej z form (każdy z utworów poddawała szczegółowym i wielokrotnym redakcjom). Ciekawe, że w opowiadaniach buduje takie postacie kobiet, jakich brakowało w publikowanych wcześniej dramatach, a nawet można odnieść wrażenie, że dopiero w opowiadaniach kobiece postacie stają się istotne. Cyrograf… (zbiór, nie tylko tytułowe opowiadanie) można traktować jak wyciąg spraw najbardziej dla Przybyszewskiej istotnych. Najważniejszym wydaje się pozorna emancypacja. To prawda, pisze autorka Pentezylei, kobiety nareszcie mogą wyjść z domu, nareszcie mogą pójść do szkoły, a nawet do zgodnej z wykształceniem pracy. Tylko – co ostatecznie z tego wynika? Praca biurowa, jedyna właściwa i dostępna dla kobiet z jako takim wykształceniem, ani nie rozwijała, ani nie przynosiła godziwego wynagrodzenia, nie mówiąc już o uznaniu społecznym; kradła młodość, czas i energię, dając w zamian tyle co nic. Taka praca była dla autorki zbioru bolesna, niedokończone studia stawały się kulą u nogi, a właściwie wyrokiem skazującym na życie poniżej ambicji. Przypadek Przybyszewskiej nie jest odosobniony; dopiero z dystansu widać, że to sprawa większa.

Tyle dziewcząt głodnych wiedzy ruszało na uniwersytety, świetnie sobie na nich radziło, ale nagle wydarzało się „coś”, co je z drogi ku szczęśliwemu zakończeniu (jeśli za takie uznać dyplom uniwersytecki) zbijało. Jakby nierównomiernie przebiegały zmiany w prawie i obyczajowości; jakby powinności związane z rolą „kobiecą” (Przybyszewska – zwłaszcza w listach – daje świadectwo głębokiej świadomości genderowej) stawały się ważniejsze niż powinności związane z samorozwojem. Oczywiście – można też powiedzieć, że przypadek Przybyszewskiej jest wyjątkowy: jej krótkie małżeństwo z Janem Panieńskim, jednym z satelitów Przybyszewskiego (Panieński zmarł najprawdopodobniej w wyniku przedawkowania narkotyków), nie było typowe. Ale i Przybyszewska nie pisała „o sobie”, interesowało ją raczej podjęcie intelektualnego wysiłku, który dźwignąłby ją ponad i poza osobiste doświadczenie. Praca zarobkowa oznacza sprzedaż czasu i umiejętności. Dlaczego sprzedawać się tanio? Biuro (z pewnego punktu widzenia) gorsze jest niż ulica. Bohaterki opowiadań Przybyszewskiej – Nina, Olga, Tonie – wybierają potępianą przez mieszczańską moralność prostytucję. Choć żyją w różnych epokach, ich sytuacja różni się tak bardzo, ponieważ rola „kobiety” niewiele się zmieniła. „Kobieta” ma być ciałem przynależnym instytucji lub mężowi. Bohaterki Przybyszewskiej chcą odzyskać władzę nad swoją cielesnością, wybijają się na niezależność dzięki seksualności i przez wyeliminowanie emocjonalności. Ten świat „albo–albo” ilustruje Przybyszewska scenami etycznych pojedynków na wyznania (jak w A nasze młode lata – grzechy dzieciństwa) czy moc wstrzemięźliwości (w tytułowym Cyrografie… Nina stawia odpór Iveanowi).

Bohaterki Przybyszewskiej są nie tyle chłodne i wyrachowane, ile w pełni świadome niebezpieczeństw, jakie czyhają na nie od chwili, gdy się zakochają. Dokonują zatem na sobie operacji, które można określić (jak w Cyrografie…) „oczyszczaniem serca z ziaren miłości”.

Trening woli i moc intelektu to ścieżki rozwoju kobiet Przybyszewskiej. Można kręcić nosem, że to mało atrakcyjne propozycje, nawet trochę sztampowe, zwłaszcza że Przybyszewskiej bliska była stylistyka może nie tyle młodopolska, ile bulwarowa i popularna: wszystkie kobiece postacie są olśniewająco piękne i uwodzicielskie, bywają wśród nich artystki takie jak Jenny (aktorka) czy Charlie (pianistka). Trudno mówić o satyrycznym ujęciu tego schematu, bo jeśli czegoś (oprócz pieniędzy i zdrowia) Przybyszewskiej brakowało, to właśnie poczucia humoru. Można też podjąć pracę rozumienia i czytać ją jak radykalną odpowiedź na radykalne warunki życia.

Nie tyle z postaciami demonicznych kobiet mamy to do czynienia, ile z kobietami głęboko świadomymi realiów, z którymi muszą (nie mają innego wyjścia) się zmierzyć. Są to awanturnice, których bunt nie może zakończyć się dobrze. Straceńcza strategia, można by powiedzieć, ale po co chronić życie, którym nie chce się żyć? Honor to dla Przybyszewskiej sprawa ważniejsza niż przetrwanie. Życie w niesławie, życie jako ofiara nie jest warte życia. Przybyszewska ani siebie, ani swojej matki (wbrew obiegowym opiniom) tak nie traktowała. Litość była dla Przybyszewskiej poważnym występkiem, który musi zostać ukarany, jak w opowiadaniu Nie morderca jest winien. Więź między obdarowywanym a darczyńcą jest w wydaniu Przybyszewskiej perwersyjna. Wojtek, nędzarz i bezdomny, nie jest (jak podkreśla Przybyszewska, idealizując sytuację trampów amerykańskich – wszelkie obce kulturowo wzorce były dla niej atrakcyjniejsze, co widać w zamiłowaniu do nadawania zwłaszcza brytyjskich imion i wtrącaniu angielskich makaronizmów) wolnym człowiekiem, jest podczłowiekiem. Również dla wdowy, która z litości (a może i z chrześcijańskiej cnoty) daje mu jałmużnę, karmi go i obdarowuje płaszczem po mężu, wydaje na siebie wyrok śmierci. Śladami Wojtka bowiem ciągną kolejni bezdomni, którzy ją najpierw rujnują (nie potrafi przestać dawać), a w końcu mordują. Odpowiedzialność za śmierć kobiety ponosi ten, kto ją udusił, czy ten, kto przetarł szlaki do jej serca? Litość okazuje się paskudnym uczuciem, nie tyle narażającym na stratę, ile upokarzającym, a pamięć po upokorzeniu zatrzeć może tylko zbrodnia.

*

Przybyszewska we wspomnianym już Panu En stawia sprawę jasno: ludzi można kochać na odległość, z bliska stają się nieznośni. Wybór odosobnienia (wielokrotnie próbowano pomóc Przybyszewskiej, wyprowadzić ją z mieszkania w baraku przy Gimnazjum Polskim w Wolnym Mieście Gdańsku) wydaje się elementem pewnej strategii życiowej. Izolacja przyniosła jej ogrom cierpienia (nędza, głód, zimno, choroby), ale zawsze był to jej wybór. Ten własny pokój to jej własne królestwo, w którym panowała z niezrównanym męstwem, siłą i odwagą: praca była dla niej najważniejszą, największą cnotą. Żyła tak krótko, napisała tak wiele – tym większy szacunek budzi jej dyscyplina, gdy zna się zaplecze całej historii. Świat do Stanisławy Przybyszewskiej (trochę wbrew jej woli i na szczęście) wraca – tym zbiorem, ale i wystawianymi wciąż sztukami oraz herstorycznymi wycieczkami miejskimi organizowanymi w Gdańsku przez Annę Sadowską (od grudnia 2015 r. można też jeździć po Gdańsku tramwajem imienia autorki Cyrografu…). Na kolejne, 115. urodziny Przybyszewskiej (przypadną 1 października) życzyć wypada autorce Cyrografu… jeszcze więcej tak wnikliwych czytelniczek jak Dagmara Binkowska. Czas zacząć wspominać nie tylko rocznice śmierci, ale i narodzin, bo czytana Przybyszewska stanie nareszcie po stronie życia.

_

Stanisława Przybyszewska

Cyrograf na własnej skórze i inne opowiadania

pod red.: Dagmary Binkowskiej

oprac.: Lilianna Antonik, Dagmara Binkowska, Katarzyna Eremus, Anna Głuszek, Lucyna Markowska,

Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015, s. 252

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter