70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Ćwiczenia z Realpolitik

W rozmowie rzece z Robertem Walenciakiem Andrzej Werblan raz jeszcze opowiada o dziejach Polski Ludowej. Obszerne Postscriptum okazuje się nie mniej pasjonujące od opublikowanej przed dwoma laty książkowej dyskusji Werblana z Karolem Modzelewskim.

Liczące ponad 400 stron Postscriptum to po części potoczysta opowieść autobiograficzna, po części zaś – niebanalna refleksja nad procesami historycznymi, które stały się udziałem Polski i Europy Środkowej w XX stuleciu. Andrzej Werblan konsekwentnie broni poglądów nieraz przedstawianych już przez niego wcześniej: opowiada się za realizmem politycznym, krytykuje pięknoduchostwo i postawy, które uważa za naiwnie romantyczne. Wielokrotnie expressis verbis nawiązuje do poglądów Andrzeja Walickiego. Podobnie jak ten wybitny historyk idei, Werblan zajmuje wyraźnie osobne miejsce wśród uczestników dyskusji o Polsce Ludowej, m.in. obaj nie szczędzą słów gorzkiej krytyki Solidarności i jej politycznym spadkobiercom. Dystans wobec dominującego dziś nurtu refleksji nad dziejami PRL to jednak niejedyny powód, by sięgnąć po tę pozycję.

Życie głównego bohatera jest bowiem materiałem na pasjonujący film. Urodzony w ukraińsko-polskim Tarnopolu, pierwszych 15 lat swojego życia przeżył w  rodzinie klasy średniej. Katastrofę przyniosła inwazja Armii Czerwonej: po kilku miesiącach okupacji jego ojciec znalazł się w łagrze, natomiast on sam wraz z matką i kilkorgiem rodzeństwa został deportowany w głąb Związku Radzieckiego. Dramatyczne miesiące lat 1940–1941 przeżył dzięki przytomności umysłu i dobrym ludziom, drodze. Po wybuchu wojny radziecko-niemieckiej zamierzał dołączyć do Armii Polskiej organizowanej przez Władysława Andersa, ale nie zdążył. Zamiast tego wylądował w obozie nad Oką. Tam poznał m.in. Wojciecha Jaruzelskiego i Floriana Siwickiego, a szlak bojowy w szeregach I Brygady Pancernej zakończył w Gdańsku. Opowieść o wojennych losach robi duże wrażenie nie tylko dlatego, że skrzy się od anegdot i barwnych opisów. Przede wszystkim pozwala lepiej zrozumieć głębokie korzenie politycznego realizmu, jakimi główny bohater kierował się w swoich wyborach w kolejnych latach.

Werblan opuszczał Związek Radziecki jako przeciwnik komunizmu i m.in. dlatego po wojnie związał się z PPS, nie z PPR. Ale cóż z tego – gdy w 1948 r. doszło do „zjednoczenia ruchu robotniczego”, został zastępcą członka Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Jego niewątpliwe talenty oraz daleko posunięta elastyczność, a także łut szczęścia utorowały drogę politycznej karierze. Na początku lat 50. podjął studia w elitarnym Instytucie Kształcenia Kadr Naukowych, mającym edukować nową, komunistyczną elitę intelektualną. I chociaż planowanego doktoratu wtedy nie ukończył, to zdążył znaleźć się w politycznym oku cyklonu. Najpierw trafił do bliskiego otoczenia Bolesława Bieruta, a w gorących dniach Października ’56 piastował już niezwykle odpowiedzialne stanowisko szefa Wydziału Propagandy KC. Z tej wysokiej orbity władzy Werblan na dobrą sprawę nie zszedł aż do 1981 r. Pełniąc różne funkcje – kierownika Wydziału Nauki i Oświaty KC, wicemarszałka Sejmu, a wreszcie sekretarza KC i członka Biura Politycznego – zyskał sobie opinię jednego z głównych ideologów partii. Dopiero w latach 80. zrezygnował z kariery politycznej. Poświęcając się nauce, przygotował m.in. częściową biografię Władysława Gomułki oraz pionierską analizę okresu stalinizmu w Polsce.

Postscriptum pełne jest błyskotliwych obserwacji oraz wyjątkowych wspomnień dotyczących ludzi władzy. IKKN odmalowany przez Werblana to jednocześnie miejsce socjalizacji do bycia komunistą i siedlisko niepokornej myśli, kwestionującej ortodoksję. Komitet Centralny połowy lat 50. to z kolei nie tylko budynek pełen szarych i nudnych jak flaki z olejem towarzyszy, na ogół pozbawionych poczucia humoru. To również miejsce, w którym, z uwagi na nawał obowiązków, w ogóle nie funkcjonowało pojęcie czasu wolnego. Opisy partyjnej rzeczywistości uzupełniają barwne obrazki obyczajowe. Dowiemy się, że znakomitym pływakiem był Artur Starewicz, a wyśmienitym kierowcą Józef Cyrankiewicz, natomiast Ferdynand Chaber zyskał sobie niecenzuralne przezwisko ze względu na trudny do zniesienia polityczny entuzjazm.

Rozmowa prowadzona przez Roberta Walenciaka nie jest osadzona w sztywnych ramach, ale nie stanowi jedynie zbioru anegdot – w gawędziarskiej narracji znajdziemy wiele ważnych spostrzeżeń. Z uwagi na to, że w latach 60. Werblan odgrywał rolę znawcy problemów międzynarodowego ruchu robotniczego, wiele miejsca w swej opowieści poświęca rywalizacji chińsko-radzieckiej i jej wpływowi na światowe przemiany geopolityczne. Makabrycznie wybrzmiewa wspomnienie z rozmowy z Mao Zedongiem, który komentując politykę Wielkiego Skoku, z brutalną szczerością stwierdzał, że „z tego żadnej surówki ani stali nie będzie, ale nastrój dobry będzie”. Szersza perspektywa pozwala też Werblanowi argumentować, że choć PRL niewątpliwie była reżimem represyjnym, to stosunki w Polsce za Gomułki i Gierka były takie, „że dla dysydentów w Związku Radzieckim uchodziliśmy za Zachód”.

Główny bohater ma poczucie słuszności swoich wyborów ideowych i przekonanie, że służył dobrej sprawie. Taka postawa będzie z pewnością drażnić tych, którzy oczekują ekspiacji ze strony członka ścisłej elity władzy. Szczególnie że niektóre polityczne wybory głównego bohatera nie pasują do kreowanego przez niego obrazu „liberała”. Dobrym przykładem jest choćby dwuznaczna postawa Werblana w Marcu ’68. On sam tłumaczy ją koniecznością taktycznych wyborów i chęcią obrony realizacji linii Gomułki, ale przecież nie unieważnia to znaczenia wartości moralnych w polityce. Dobrze pokazuje to, że Postscriptum sprawdzi się również jako dobry punkt wyjścia do krytycznej polemiki.

Swoisty rewizjonizm prezentowany przez Werblana stanowi intelektualne wyzwanie. Niektóre z jego ocen brzmią prowokacyjnie, jak wtedy gdy stwierdza, że masowe fałszerstwa wyborcze na Wołyniu w okresie II Rzeczypospolitej nie różniły się zasadniczo od manipulacji stosowanych przez komunistów po 1945 r. Kiedy indziej wskazuje na problemy, nad którymi nie można przejść do porządku dziennego – jak choćby wtedy gdy otwarcie wyraża swój sceptyczny stosunek do ludu, co zresztą zasadniczo odróżniało go od Karola Modzelewskiego. Jedno jest pewne – wyzwanie rzucone przez Werblana z pewnością warto podjąć.

Andrzej Werblan, Robert Walenciak

Polska Ludowa. Postscriptum

Wydanictwo Iskry, Warszawa 2019, s. 424


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter