Monika Gałka marzec 2021

Spełnienie w literach

Przeglądając Dosłownie, uświadamiamy sobie, że niejeden projektant graficzny może dziś pozazdrościć swoim dużo starszym kolegom po fachu wolności artystycznej pozbawionej marketingowego kagańca.

Artykuł z numeru

Michał Heller. Pytanie o Boga i ateizm

Czytaj także

Ada Pawlikowska

O typografii i jej nauczaniu

Na polskim rynku wydawniczym opracowań o osiągnięciach polskiej sztuki edytorskiej, opisujących dokonania kolejnych pokoleń artystów zajmujących się projektowaniem okładek, typografii i liternictwa wciąż jest jak na lekarstwo. Chociaż możemy zauważyć lekkie odświeżenie tematu w przypadku opisu dokonań konkretnych postaci (Józef Wilkoń, Ewa Frysztak), to i tak są to tematy w dalszym ciągu niszowe, a kolejni badacze wciąż mają szansę je uzupełnić. Jedyne kompendium zbierające dokonania polskich projektantów okładek książkowych pochodzi sprzed ponad 10 lat i w tym momencie jest już białym krukiem, a na serwisach aukcyjnych osiąga cenę kilkuset złotych. Mowa oczywiście o 1000 polskich okładek, które wybrali Aleksandra i Daniel Mizielińscy, pozycji wydanej przez niestety niefunkcjonujące już Wydawnictwo 40 000 malarzy. Książka proponowała subiektywny wybór okładek z lat 1899–1999, bez głębszego omówienia tematu.

Tak jak w wielu innych przypadkach brakujących tytułów na polskim rynku, na ratunek przychodzi nowa pozycja z Wydawnictwa Karakter autorstwa Janusza Górskiego, grafika i projektanta książek, współzałożyciela wydawnictwa słowo/obraz terytoria, a także profesora gdańskiej ASP.

Dosłownie. Liternicze i typograficzne okładki polskich książek 1944–2019 zawiera selekcję ponad tysiąca okładek będących znakomitymi przykładami charakterystycznych trendów danej dekady, a także możliwości twórczych polskich projektantów graficznych. Za główne kryterium wyboru Górski uznał wartość artystyczną projektów, jednak wśród zaprezentowanych przykładów znajdziemy także projekty, które autor uznaje za nieudane, by wskazać i zilustrować konkretne błędy. Chociaż na pierwszy rzut oka książka może wydawać się tylko coffee table bookiem, to jej dużą zaletą jest to, że każda okładka opatrzona jest szerszym komentarzem na temat rozwiązań formalnych, kontekstu historycznego czy okoliczności, w których dana seria okładek powstała. Uzupełnieniem są wywiady z pięcioma reprezentantami ówczesnego świata projektantów graficznych. O ile wybór nazwisk do wywiadów jest znakomity (Ewa Frysztak, Zofia Darowska, Władysław Brykczyński, Jan Bokiewicz, Józef Wilkoń), o tyle sama treść tych rozmów pozostawia niekiedy spory niedosyt, zwłaszcza w przypadku wywiadu z Ewą Frysztak, autorką szeregu okładek książek Państwowego Instytutu Wydawniczego, Wydawnictwa Literackiego czy Naszej Księgarni. W tym przypadku ów niedosyt może ukoić inna książka Janusza Górskiego Ballada o dziewczynie poświęcona właśnie Ewie Frysztak, dlatego też sam wywiad traktuję jako wskazówkę do odkrycia tej postaci na własną rękę i poszukania informacji w innych źródłach.

Górski celnie rozpoczyna przegląd okładek od ustalenia definicji „liternictwa” i „typografii”, by wyposażyć czytelnika w niezbędną wiedzę na temat tego, jak odróżniać od siebie okładki liternicze i typograficzne. Wymiennie oba terminy możemy stosować do określania okładek nieprzedstawiających, które jako główny środek wyrazu wykorzystują literę. Okładki liternicze były wykonywane odręcznie, za pomocą pędzelka, piórek i innych narzędzi, i uzupełniane często przez drobne elementy graficzne, np. sygnety wydawnictwa. Z kolei okładki typograficzne to te skomponowane za pomocą liter drukowanych z czcionek, tworzonych z fotoskładu, a także fontów.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Przeglądając Dosłownie, uświadamiamy sobie, że niejeden projektant graficzny może dziś pozazdrościć swoim dużo starszym kolegom po fachu wolności artystycznej pozbawionej marketingowego kagańca. Rozprężenie w latach 50. i 60. trwające aż do roku 1970 spowodowało, że okładki książek mogły być śmielsze w wyrazie artystycznym, nie musiały być promocyjnym przyciągaczem uwagi – z wiadomych powodów (czytaj: braku wszystkiego) i tak znajdowały swoich nabywców.

Dzięki Górskiemu od zupełnie innej strony poznamy także Jana Młodożeńca, zapamiętanego głównie jako wybitnego przedstawiciela polskiej szkoły plakatu. W Dosłownie znajdziemy kilkanaście interesujących przykładów jego okładek książkowych. O wszechstronności Młodożeńca może świadczyć zestawienie jego różnych prac z lat 50. i 60. z jednej strony opartych na figurach geometrycznych, spokojnych i wyważonych w wyrazie (seria filozoficzna Spółdzielni Wydawniczo-Handlowej „Książka i Wiedza”, 1957), z drugiej – wyrazistych i odważnych w formie, opartych na literach poprowadzonych śmiałą kreską (okładki dla m.in. Czytelnika, Iskier, Książki i Wiedzy z lat 1956–1967).

Wielu czytelników przyzwyczajonych do współczesnych okładek (czasami chyba zaprojektowanych według zasady: więcej, mocniej, bardziej) może zadać sobie pytanie: dlaczego w Dosłownie zostały zauważone okładki nieprzedstawiające, posługujące się tylko literą? Tropem mogą być tu przywołane przez Górskiego słowa Rolanda Reussa, niemieckiego edytora i typografa, który odniesienia wizualne do treści książki na okładkach nazywa „kuriozalnym obyczajem” i „zdradą” wobec książki jako medium złożonego z liter.

Janusz Górski

Dosłownie. Liternicze i typograficzne okładki polskich książek 1944–2019

Wydawnictwo Karakter, Kraków 2020, s. 412

Kup numer