fbpx
fot. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL via Wikimedia Commons
fot. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL via Wikimedia Commons
Monika Gałka grudzień 2022

Gdynia namiętnie wybuchała

Grzegorz Piątek sprowadza nas na ziemię i dość szybko dekonstruuje mit Gdyni jako przyportowego miasta sukcesu, które miało powstać całkowicie od nowa, z nowymi mieszkańcami, nową architekturą i nową tożsamością.

Artykuł z numeru

Dobre życie w chaotycznym świecie

Czytaj także

Monika Gałka

Minimalista z maksymalną pasją

Kiedy czytamy, jak przebiegały procesy decyzyjne dotyczące kształtowania przestrzeni, jak w zasadzie bezplanowo i bez szacunku do urbanistyki odbywało się parcelowanie kolejnych działek, będących najczęściej w prywatnych rękach, możemy szybko odnaleźć smutną analogię pomiędzy latami 20. XX w. a dzisiejszymi czasami.

Do nowo powstałego miasta napłynęła masa ludzi spragnionych nowego początku i pracy; robotników szukających lepszej przyszłości, zwabionych propagandowym optymizmem. Szybko się okazało, że Gdynia nie jest w stanie zapewnić komfortowych warunków tak wielu przybyszom. Niska jakość życia i liczna tymczasowa zabudowa, prowizoryczne baraki zgrupowane w osiedla nędzy na robotniczych przedmieściach stanowiły kontrast do równoczesnego kreślenia planów i powstawania reprezentacyjnych budynków i ulic w Śródmieściu. Często podejmowano radykalne działania, by ograniczyć liczbę bezrobotnych mieszkańców – po prostu wywożono ich w głąb kraju, by nie wracali do miasta. Co więcej, mimo że ówczesna Polska była wielokulturowa, w Gdyni panowały mocno antysemickie nastroje, a Żydów wręcz z niej wysiedlano i utrudniano relokację z Gdańska czy Sopotu. Dotychczas ta trudna historia była przykryta przez powierzchowną opowieść o nowo powstającym nadmorskim mieście, słynącym z bieli nowoczesnych modernistycznych kamienic.


Grzegorz Piątek Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920–1939 Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2022, s. 480