Ale też całościowo zamiast wymuskanego obrazka dostajemy świat, w którym ludzie z różnych środowisk tłoczą się na wspólnej przestrzeni, a w powietrzu nieustannie wisi możliwość oberwania w mordę.
Powieść prowadzona jest dwutorowo. W latach 90. Mikołaj próbuje rozwikłać zagadkę zniknięcia matki, błądząc po labiryncie podwórek i szemranego towarzystwa. Przy okazji musi spłacić dług za reeboki kamikaze kupione na kreskę od kolegi. Druga oś to rok 2025 i historia Siwej, która zostaje wyrzucona z punkowego zespołu założonego dwie dekady wcześniej. Łączy ich przyjaźń z młodości i wspólna tajemnica.
To książka o tym, że można mieć swoją bandę – z osiedla, rodziny czy zespołu – i wciąż niewiele o sobie wiedzieć. Łatwo utożsamić się z przeszywającą samotnością bohaterów Nie w szczepionkę, szczególnie czytając fragmenty osadzone w latach 90., gdy świat dorosłych był jakby za mgłą, a dzieci nie rozumiały, dlaczego nie mówi się im wszystkiego.
I choć momentami czyta się tę książkę jak mroczną wersję powieści Adama Bahdaja, gdzieś po drodze pojawia się pytanie: co z tego wynika? Czy dryfując na tratwie zbudowanej z mieszaniny duchologii i wspomnień, dopłyniemy do jakiegoś celu? To ciepła, nastrojowa powieść, ale jeśli szukać głębszego rozliczenia i refleksji nad tym, jak dorastanie w latach 90. odciska się na dorosłości – można poczuć niedosyt. Zapowiadane na okładce „bestie pamięci” nie gryzą tu aż tak mocno.
Jakub Nowak Nie w szczepionkę Wydawnictwo Powergraph, Kraków 2025, s. 272

