Ilustracja: Agnieszka Dybowska
Ilustracja: Agnieszka Dybowska
Michał Choiński czerwiec 2025

Głosy spoza amerykańskiej historii

Jak opowiedzieć o doświadczeniach ofiar niewolnictwa i przemocy rasowej wobec braku historycznych źródeł? Twórczość Saidiyi Hartman, Natashy Trethewey i Percivala Everetta to próba stworzenia alternatywnego archiwum – pełnego emocji, bólu i głosu tych, których przez wieki pozbawiano prawa do opowieści.

Artykuł z numeru

Nie jesteś swoją diagnozą

Nie jesteś swoją diagnozą

Gdy w 1997 r. Saidiya Hartman, historyczka z Uniwersytetu Columbii, wysiadła z autobusu w Elminie, mieście na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego w Ghanie, pierwszym słowem, które skierowano w jej stronę, było obruni. „Obcy”. Była to jej druga wizyta w tym kraju. Rok wcześniej przyjechała do Afryki jako turystka. Teraz w roli naukowczyni, stypendystki prestiżowego programu Fulbrighta, miała prowadzić badania w lokalnych archiwach. Interesowała ją w szczególności historia zamku w Elminie. Ta forteca, wybudowana przez portugalskich kolonistów pod koniec XV w., a następnie przejęta przez Holendrów, stanowiła przez stulecia centrum transatlantyckiego handlu niewolnikami. W jej lochach przez ponad 300 lat przetrzymywano kobiety i mężczyzn, którzy później trafiali na holenderskie statki niewolnicze. Szacuje się, że rocznie przez zamek przewijało się nawet 30 tys. osób. Była to drobna część gigantycznej sieci handlu ludźmi.

Łącznie z Afryki na obydwa kontynenty amerykańskie i na Karaiby wywieziono ok. 12 mln ludzi, a z samej Ghany do Ameryki Północnej trafiło prawie 400 tys. osób.

Dla Hartman to użyte wobec niej słowo „obcy” było bolesne. W swojej książce Lose Your Mother. A Journey Along the Atlantic Slave Route (Stracić matkę. Podróż atlantyckim szlakiem niewolników) z 2007 r. wspomina, że poczuła wyraźnie jego stygmatyzujący charakter oraz stojące za nim poczucie odmienności. Odczuła dobitnie, że jest amerykańską badaczką, której język, sposób zachowania i ubiór wyróżniają ją z tłumu. Słowo to niczym zaklęcie pokazywało, że miejsce, do którego przybyła, nie może nieść za sobą zwykłego poczucia przynależności. A przecież ostatnie dekady XX w. to czas, gdy wiele czarnych obywatelek i obywateli USA wyjeżdżało do Ghany w poszukiwaniu swoich korzeni, starając się zrozumieć historie swoich rodzin i prześledzić je do momentu, w którym holenderskie statki niewolnicze z ich przodkami opuszczały port w Elminie. Na przykład czarna poetka i pisarka Maya Angelou w swojej autobiograficznej książce All God’s Children Need Travelling Shoes (Każde dziecko Boga musi być gotowe do drogi) opisywała poszukiwanie duchowej przynależności w Ghanie, która jawiła się jako bezpieczna przystań wobec rozczarowująco wolnego tempa walki z systemowym rasizmem w USA.

Także w przypadku Hartman motywacja związana z wyjazdem do Ghany nie miała jedynie charakteru naukowego. W Lose Your Mother podkreśla, że przyjechała do Elminy, aby „odzyskać zmarłych”. Historyczka chciała zrozumieć doświadczenia swoich przodków, którzy zostali przetransportowani w przerażających warunkach przez ocean, a następnie sprzedani na aukcjach niewolniczych na południu USA. Okazało się to jednak niemożliwe ze względu na brak źródeł historycznych. O ile w archiwach można znaleźć zapiski finansowe handlarzy niewolników oraz listy przewozowe sporządzone przez kapitanów statków, o tyle nie zachowało się żadne świadectwo ukazujące przerażające doświadczenie osoby przewożonej z Afryki przez ocean. O cierpieniu ofiar źródła historyczne milczą.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się