Georgina Gryboś-Szczepanik czerwiec 2021

Myśli przedślubne

Głos XIX-wiecznej poetki Marii Bartusówny jest mocny, współczesny, realistyczny. Jej antypatriarchalna myśl może zostać obecnie odkryta na nowo.

Artykuł z numeru

Ucieczka od przebodźcowania

Czytaj także

Antonia Lloyd-Jones

Śmiała, oryginalna i prowokująca

„Liryka Bartusówny wyrosła w dużym stopniu z jej przeżyć osobistych, z doznanych nieszczęść (sieroctwo, nędza, choroba) i zawodu w miłości, po którym – jak pisał jej biograf Adam Stodor – »nuta żalu, niezadowolenia, zniechęcenia, rozpaczy, a nawet goryczy, odtąd na zawsze pozostanie w jej w utworach«” (Jan Orłowski).

Antypatriarchalna patriotka

Szukając informacji o Marii Bartusównie, szybko natrafiamy też na dyskusję z Bolesławem Prusem, który wykpił młodą autorkę, wywołując polemiki na łamach prasy. I choć pojawiły się od razu głosy stające po stronie Bartusówny, niosło się też echo, iż jest to konieczność docenienia jej nie przez wzgląd na bycie znakomitą poetką, ale przez biedę, z której wyrosła. Niemniej kiedy odeszła, pisano: „W przedwcześnie zgasłej poetce naród traci nie tylko wysoko utalentowaną literatkę, ale jedną z najszlachetniejszych postaci niewieścich, w których społeczność polska upatruje swe ideały (…). Była ona dziwnie pięknym i szlachetnym zjawiskiem patriotki, namaszczonej darem prawdziwej poezji…”

Poetka pojawia się głównie w różnych historycznoliterackich kontekstach jako twórczyni epoki pozytywistycznej. Nie pochylono się nad całością jej spuścizny, a do tej pory dyskutowane są tylko fragmenty jej dzieł. Jednak jej antypatriarchalna myśl może zostać obecnie odkryta na nowo. Trafiłam zupełnym przypadkiem na tom z 1876 r. pt. Poezje, gdzie – jak się później okazało – odnaleźć można jeden z jej najznakomitszych wierszy: „Jedna chwila… i słowo straszliwe »Na wieki!« // Łączące dwoje istot ciężkimi łańcuchy // Zimnego obowiązku – usłyszy lud tłumny… // Na wieki! – szepną blade moich wspomnień duchy. // Odlatując na zawsze – w świat mroczny… daleki… // I wywiodą mnie znowu… Czemuż nie do trumny?!”.

Fragment pochodzi z najszerzej komentowanego sonetu V. Czy jest jej utworem najlepszym czy tylko najszerzej komentowanym? Na pewno widać w nim krzyk, ale też odwagę młodej dziewczyny, która dzień ślubu opisuje jako przejście do nowego etapu – skutego kajdanami, w którym owo hasło „na wieki” wybrzmiewa nie tyle jako obietnica, ile groźba utraty dotychczasowego życia i wejście w smutny świat „zimnych obowiązków”.

Obrończyni sprawy narodowej

To właśnie zbiór 12 sonetów Myśli przedślubne zatrzymuje mnie przy sobie najdłużej. Bartusówna stworzyła misterną konstrukcję. Mami, buduje napięcie, miesza niedojrzałość i lęki młodej dziewczyny miotającej się jeszcze wśród własnych przeżyć z niezwykle dojrzałym pisarstwem. Dokładność, rymy, rytm, wersy – wszystko sprawia, że w czytelniku narastają emocje niemal tak wielkie jak w tę noc, kiedy monologuje podmiot liryczny. Pobrzmiewają w cyklu fascynacje romantykami, którymi się zaczytywała. Słychać smutek, wewnętrzną walkę, marzenie o miłości, która większa jest od powinności. W sztywnym społeczeństwie obowiązują surowe reguły patriarchatu. Bartusówna nie występuje przeciw mężczyznom – sprzeciwia się jedynie oczekiwaniom rodziny i społeczeństwa. To im nie chce być poddana, to na ustalone z góry zasady i nakazy reaguje tym emocjonalnym krzykiem młodej przyszłej małżonki. Tadeusz Budrewicz podsuwa też spojrzenie na społeczny aspekt buntu. Pisze: „Sądzę, że Bartusówna w lekturach prac [Anastazji] Dzieduszyckiej [nauczycielki, autorki książek o wychowaniu dzieci – przyp. aut.] mogła widzieć siebie: ofiarę niewłaściwego wychowania oraz przyszłą ofiarę obowiązku – dla rodziny, dla ludzkości, ale nie dla ojczyzny chyba, bo tu autorka Gawęd matki milczała. To by wyjaśniało fragment sonetu XI (»ten lud, który gnije / W zepsuciu, zwodząc tany na swym własnym grobie. / Ten lud, który w wiekowej znękany żałobie«). Kod patriotyczny jest u Bartusówny krytyką postaw zobojętnienia na sprawę narodową. Wiąże się to z niechęcią wobec społeczeństwa, które w sonecie VI i X zostało scharakteryzowane jako zbiorowość roztaczająca kontrolę nad bohaterką poematu, ocenia jej stan psychiczny, lęka się postaw indywidualistycznych, broni się przed innością, jest przy tym zbiorowiskiem niskich, nieetycznych zachowań i pobudek”.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Dwudziestoletnia Bartusówna pisząca Myśli przedślubne staje się dla mnie synonimem poszukiwania, bo choć formułuje odważne myśli, to wciąż miota się pomiędzy religią (liczne odniesienia do wątków biblijnych w sonetach) a sceptycyzmem, pomiędzy feministyczną myślą wykształconej kobiety a poczuciem społecznych powinności związanych z zamążpójściem. Z jednej strony pisze o sercu przepełnionym emocją, wyrywającym się do życia, z drugiej zaś, zdaje się nadal wierzyć w ład społeczny, wykluczający wolną miłość i hołdujący instytucji małżeństwa, która ma być niemal gwarantem dobrze prosperującego państwa. Wciąż zatem widzę w Bartusównie zderzanie skrajności, wielkie poszukiwanie – również samej siebie.

Oddalając się jednak od monologu młodej kobiety przed ślubem prowadzonego w sonetach, warto też wspomnieć bodaj ostatni wiersz, który wyszedł spod jej pióra, a który w sposób poruszający opisuje stosunek przedwcześnie zmarłej – w wieku 31 lat – Marii do śmierci: „Przybliż się, blada!… przybliż się, cicha! // Odsłoń twe lice spokojem piękne! // Ludzkość cię cała z trwogą odpycha. // Ja – się nie zlęknę! — // Chociaż nie wierzę, by twoja ręka // Do złotych niebios wiodła podwoi, // Wierzę! – że w grobie ból już nie nęka… // …Ciszą się koi! // Wierzę! – że losu wściekłość bezsilna // Do walk daremnych tam już nie zbudzi, // I że… cieplejszą, – ziemia mogilna // Od – serca ludzi!” (Do śmierci!).

Poetka stała się dla mnie powodem do przeniesienia się w wiek XIX i poszukania inspiracji literackiej gdzieś indziej niż w wieku XX czy XXI. Oto ona – Maria Bartusówna, żyjąca w latach 1854–1885, większą część życia mieszkająca na tzw. Kresach Wschodnich; zubożała nauczycielka z wiejskich szkół, bez środków na leczenie. Osierocona przez ojca w wieku pięciu lat. Żegnana na pogrzebie przez tysiące ludzi (śmierć zbiegła się z czasem jej największej popularności). Bartusówna pokazuje, że emocje są ponadczasowe i uniwersalne, a jej głos sprzed wszelkich rewolucji XX w. zdaje się mocny, współczesny, realistyczny; ważny dla wielu przyszłych panien młodych zamkniętych w więzach oczekiwań różnych kultur i społeczności.

Maria Bartusówna

Poezje

Lwów 1876

Kup numer