Antonia Lloyd-Jones kwiecień 2020

Śmiała, oryginalna i prowokująca

Twórczość Olgi Tokarczuk spotyka się z bardzo dobrym odbiorem w Wielkiej Brytanii – po wielu latach starań, by wypromować ją w anglojęzycznym świecie, cieszy to, że brytyjska publika jest w końcu świadoma jej istnienia. Nagroda Nobla to ogromna siła, ale nie bez znaczenia był też bieg wydarzeń na świecie.

Artykuł z numeru

Duchowe  światy Olgi Tokarczuk

Duchowe  światy Olgi Tokarczuk

Podejrzewam, że sukces Biegunów na Wyspach 10 lat po publikacji w Polsce można częściowo przypisać politycznym i społecznym zmianom, które zaszły w czasie mijającej dekady, a które przyniosły nowy wymiar w percepcji tej powieści – migracja, relacje pomiędzy miejscem i tożsamością to tematy coraz bardziej naglące.

Być może w Wielkiej Brytanii jesteśmy też bardziej świadomi, co tracimy jako kraj opuszczający UE, i ci z nas, którzy chcą zachować więź z kontynentem, są skłonni do rozumienia i dzielenia się europejską kulturą. Lecz, koniec końców, to także w pełni zasłużone uznanie wspaniałej, uniwersalnej pisarki.

Recenzje jej książek są znakomite, często pisane przez powszechnie znanych autorów (Annie Proulx, Marlon James, Sarah Perry) lub krytyków (Adam Mars-Jones, Eileen Battersby). Uznają jej talent, nazywając „kobietą, która łączy ponadprzeciętny intelekt z anarchiczną wrażliwością”, „jedną z najbardziej śmiałych i oryginalnych europejskich pisarek”.

Porównuje się ją z całą gamą najważniejszych europejskich pisarzy, włączając W.G. Sebalda, ze względu na kontynuowanie przez nią kontynentalnej tradycji powieści „myślącej” albo eseistycznej, szczególnie w Biegunach, jak także z powodu jej prowokujących pomysłów, jak chociażby w Prowadź swój pług…. W recenzjach jest chwalona za uwolnienie się od tradycyjnych form powieściowych, bycie ikonoklastką, której „powieści-konstelacje” nie mogą zostać łatwo zaklasyfikowane, bo przekraczają konwencjonalne granice gatunkowe. Co ironiczne, pamiętam jak wydawcy, którzy w przeszłości odrzucili powieści Tokarczuk, powiedzieli mi, że publikowanie twórczości „eksperymentalnej” lub „nieprzewidywalnej” jest ryzykowne. Znów – wydaje się, że zmienił się klimat.

Zestawia się ją także z brytyjską powieściopisarką Rachel Cusk, z uwagi na precyzyjną frazę i zdolność do opisu ludzkich zachowań, ale u Tokarczuk połączonymi jeszcze z elementem komediowym. Dotyczy to także porównań z Milanem Kunderą, Danilo Kišem i Dubravką Ugrešić, które są łagodzone dopiskiem: „ale Tokarczuk operuje własnym rejestrem, buntowniczym i żywym”. Jej humor zestawia się z dorobkiem Samuela Becketta. „Jak on, Tokarczuk jest tak błyskotliwa, jak intensywna, tak żartobliwa, jak intelektualna” – jak pisała wspaniała Irlandzka krytyczka Eileen Battersby, która porównała ją również do Mathiasa Énarda, dodając, że oboje „są erudytami bez popadania w pedantyzm”.

Lisa Appignanesi, przewodnicząca jury Międzynarodowej Nagrody Bookera, podsumowując wybór Tokarczuk, chwaliła połączenie błyskotliwości, siły emocji, głębi charakterystyki postaci i zdolności do pobudzania myślenia.

Podoba mi się wiele cech twórczości noblistki, ale myślę, że ulubioną jest doskonała umiejętność opowiadania. Tokarczuk umie sprawić, by opowieść pochłonęła czytelnika i zapewniła mu rozrywkę; chcemy wiedzieć, co stanie się dalej. Czyni to, będąc pomysłową i intrygującą, pisząc barwnie i sugestywnie, tworząc wiarygodnych bohaterów, na których nam zależy.

Bardzo dobrze wychodzi jej wywoływanie wrażenia, że coś brzmi znajomo. Dzieje się tak dzięki użyciu cech baśni, mitów i legend – opierających się na jej własnych najwcześniejszych lekturach – i dotykanie w nas tym samym dziecięcej struny. Najlepiej widać to w Prawieku i innych czasach, gdzie cała historia opowiedziana jest w konwencji baśni.

Tłumaczenie książki Prowadź swój pług… było przyjemnością ze względu na sprawność jej stylu. Tę powieść napisała pewną ręką, wiedząc dokładnie, co zrobić z językiem, by stworzyć eklektyczną narratorkę, której głos jest kluczem do całej książki. Sama mówi, że w pewnym sensie łatwiej prowadzić pierwszoosobową narrację, bo gdy już raz dopracujesz głos narratora, opowiadasz poprzez niego całą historię. Ja, jako tłumaczka, czerpałam z tego korzyść. Proces przekładu przypominał bardziej jazdę tramwajem niż bycie kierowcą szukającym własnej drogi – po prostu podążałam za wskazówkami, które zostawiła autorka. Zaskakuję ludzi, gdy im mówię, że przetłumaczenie powieści zajęło mi trzy miesiące, ale udało się to tylko dlatego, że słyszałam jasno i wyraźnie głos Janiny Duszejko.

Najbardziej jednak lubię pewną powieść, którą Olga zostawiła już za sobą: Ostatnie historie, trzy smutne, osobne, choć przeplatające się opowieści o śmierci. Każda z nich jest mocna, każda różna, każda musiała być bolesna w czasie pisania. Jestem w stanie zrozumieć, dlaczego może chcieć zostawić za sobą tę książkę. Nadal chciałabym ją przetłumaczyć, bo jej bolesne piękno nie opuściło mnie od momentu pierwszej lektury.

Kocham także Annę In w grobowcach świata, która czerpie ze starożytnych mitów, science fiction, cyberpunku i z żywej wyobraźni Olgi, co skutkuje bardzo filmową jakością. Przerobiono ją na powieść graficzną, sztukę, a nawet operę, ale nie przełożono jej jeszcze na angielski. Przykro mi, że anglojęzyczny świat musi dopiero teraz wszystko nadrabiać, ale przynajmniej razem z Jennifer Croft możemy oczekiwać, że będziemy mieć dużo przyjemnej pracy

Cenię zdolność Olgi do bycia prowokującą, to cecha, którą współdzielimy. Lubi wprawiać nas w dyskomfort – to efekt jak u braci Coen: wprowadzić widza w świat, który wydaje się znajomy i bezpieczny, by stopniowo stawało się jasne, że rzeczy nie są tym, czym się zdawały, a czytelnicy zawędrowali w niebezpieczne miejsce, gdzie może przytrafić się coś strasznego. Oczywiście Prowadź swój pług… to doskonały przykład, gdzie pełni zaufania, podążamy za główną postacią, akceptujemy jej chaotyczne myśli, łapiemy się na zgadzaniu się z nimi w pełni, pomimo ich pewnego ekscentryzmu, a w chwili, w której uświadamiamy sobie, że kroczymy po polu minowym, jest już za późno, by się wycofać.

Tłumacze są najwnikliwszymi czytelnikami każdego dzieła; ich zadanie to rozmontowanie utworu i złożenie go ponownie, w innym języku. To może ujawniać wady. Jednak im więcej obcuję z prozą Tokarczuk, tym większy jest mój podziw.

Tłumaczył Marek Maraszek

Kup numer