Halina Bortnowska styczeń 2020

Jak trudno wspinać się na opokę?

Kościół. To słowo najpierw przywołuje wizję budynku, domu, gdzie razem przebywamy w obliczu Tajemnic. Dom wiary, w którym przechowujemy, ożywiamy, przeglądamy jej tajemnice: nowe i dawne, stare, ale nie starzejące się. Tajemnice, które nie gasną, jeśli wplatane są w życie teraz-nie-kiedyś. Kościół – żywa opoka, cała z oddechów, których trzeba nasłuchiwać, aby rozumieć jego życie i zwłaszcza by działać w nim i przeżywać spotkanie.

Artykuł z numeru

Jedzenie przyszłości

Jedzenie przyszłości

Ludzie często niepokoją się, bo wydają oddech tak niepewnie, jakby już odchodziło z nich życie.

Trzeba tkać teksty, by podtrzymywać życie, wlany w nas oddech.

Tak czując, czym jest Kościół, cierpię z tego powodu, że to, co żywe, źródło natchnione, traktowane jest tak, jakby utożsamiano je z jego szczątkami. Tajemnice głoszą, że mamy w nim odnajdywać bliskość Ciała Zbawiciela, Jego człowieczeństwa dzielonego z nami.

*

Wyjść z Kościoła, znaleźć się poza Ciałem? Tym Ciałem?

Ma już nie być dialogu, rozmowy, będącej trwaniem przy Tym, który chce nas mieć, chce mieć mnie i ciebie? Stwarza nas, bo nie pochodzimy z samych siebie?

Życie w wierze w Stworzyciela: my z Niego, On w nas.

Intimior intimo meo.

Modlitwa wewnętrzna tam się odbywa. Może to być przy wtórze szeptu i oddechu. Albo zamilknięcia. Tylko nie zaniedbuj oddychania tym, czym Tajemnica chce cię karmić.

Nie zamieniaj Tajemnic – jedna po drugiej – w formułki do zapamiętania, by się nimi posługiwać w razie egzaminu.

Warto czuć, że w Kościele dotyka się Tajemnic. Dziękuję, że są. I że uczestniczyły w naszym, twoim i moim chrzcie.

Chrzest nie jest czymś podobnym do podpisania listy przynależności. Nie da się go tak po prostu wykreślić, wyłuskać z tkanki duszy.

Nie da się po prostu wykluczyć tkanki zaszczepionej w akcie wiary chrzcielnej. Można udzielonego chrztu świadomie nie przyjąć. Dobrze, jeśli w porę swój chrzest zaakceptujesz. Powtórzysz prośbę o chrzest i taka szczera prośba włączy cię teraz (i dawne włączenie ożywi). Uczyń to, czytając Ewangelię.

*

„Kościół”. Jak trudno wspinać się na opokę.

„Kościół”… Co ci się z tym słowem kojarzy? Cała lista: budynek z wieżą. Gospodarze podobnych budynków: proboszczowie, wikariusze, ale też biskupi, arcybiskupi etc. I cały ten „Watykan”.

A jeszcze: zgodzimy się przecież, że to zasadniczo ludzie, ludzie wierzący, tworzący wspólnotę wyznawców, którą łączy przyjęty chrzest, odnawiany w obchodzeniu Świąt Zmartwychwstania.

Gdy na ten spis spojrzeć, przypomina się prawda, że Kościół istnieje przede wszystkim jako tajemnica wiary. Należymy do Kościoła, a raczej jesteśmy nim, bo łączy nas przekonanie, że Jezus Chrystus, znany nam z Nowego Testamentu, założył Kościół jako wspólnotę tych, co uwierzyli albo kiedyś uwierzą w Chrystusa i są, i będą przekonani o swoim związku z Nim.

Jak głosi Ewangelia – dobra Nowina o Chrystusie – nasz związek z Nim może być porównany do organicznej jedności rośliny, krzewu winorośli. Cała winorośl ma wspólne życie.

Na tym polega tajemnica Kościoła. Powinna być ona źródłem radości i siły wytrwania wierzących w ich wierze.

*

Dlaczego właśnie teraz tak usilnie staram się przywołać, przypomnieć rozważanie o tajemnicy Kościoła?

Moja własna wierność tej tajemnicy potrzebuje umocnienia. Chcę, by ostała się w trudnych czasach. Czuję, że umacnia tę wiarę pamięć o Kościele Chrystusa. Świadomość, że istnieje coś więcej, coś transcendentnego w stosunku do „kościelności”, jakiej doświadczamy. Nie oznacza to, że trzeba się wyrzec wszystkiego, co się zawiera w „kościelności”. Wystarczy konsekwentnie pamiętać, że nie jest ona wszystkim, o co chodzi, ani główną siłą, którą ma żyć, może żyć osobista wiara.

Aby powracać do żywego Kościoła Chrystusa nie potrzeba apostazji – oderwania od kościelności poniekąd uwięzionej w tym, co odczuwamy jako przebrzmiałe, nieadekwatne wobec zadań i potrzeb.

Myślę, że da się iść własną drogą.

Kup numer