Halina Bortnowska

Jak trudno wspinać się na opokę?

Kościół. To słowo najpierw przywołuje wizję budynku, domu, gdzie razem przebywamy w obliczu Tajemnic. Dom wiary, w którym przechowujemy, ożywiamy, przeglądamy jej tajemnice: nowe i dawne, stare, ale nie starzejące się. Tajemnice, które nie gasną, jeśli wplatane są w życie teraz-nie-kiedyś. Kościół – żywa opoka, cała z oddechów, których trzeba nasłuchiwać, aby rozumieć jego życie i zwłaszcza by działać w nim i przeżywać spotkanie.

Halina Bortnowska

Droga do społeczeństwa otwartego

W obawie przed naszym polskim samozesłaniem do Eurazji, a także w poszukiwaniu tego, co może się przydać przyjaciołom z Ukrainy, sięgam po nagromadzone przez długie lata zasoby. Spośród nich wydobywam pracę Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie, swego czasu bardzo znane i wpływowe dzieło Karla Poppera.

Halina Bortnowska

Wspomnienie: Sobór i jego ludzie

Wystarczyła zapowiedź Jana XXIII, że rozpoczyna przygotowanie drugiego w historii watykańskiego soboru, i od razu zapragnęliśmy stać się w „Znaku” pismem soborowym.

Halina Bortnowska

Poszukiwania

W swych pięknych i poruszających rozważaniach Janusz Poniewierski zachęca utrudzonych poszukiwaniem do powrotu do domu, którym dla wielu wciąż jest Kościół.

Halina Bortnowska

„To wy jesteście Kościołem”

Nie sądzę, że hierarchowie powinni wyręczać dziś społeczność świecką i przemawiać w jej imieniu. Kościół może oczywiście doradzać swoim wiernym, a i reszta społeczeństwa może brać pod uwagę jego stanowisko, najlepiej jest jednak, gdy każdy mówi za siebie – ale mówi!

Halina Bortnowska

Przerywanie bierności

 

Na pierwsze pytanie właściwie nie odpowiem. Nie chcę nic twierdzić jedynie w oparciu o niejasne podejrzenia czy przypuszczenia.

Halina Bortnowska, Andrzej Sulikowski, Ryszard Koziołek

Światło na Malewską

Malewska jest świadkiem wiary w Kościół, który ogląda w boskiej naturze i ciężkim ludzkim kształcie. Kościół to „skrzydlaty hipopotam”. Gdy skrzydła są złożone, widać tylko groźne, okryte mułem cielsko.

Halina Bortnowska

***

Jak się układają słowa? Skąd się bierze ich porządek? Miejsce w zdaniu, nieodwołalnie to właśnie miejsce albo do wyboru kilka miejsc, w każdym inny tryb przywołania znaczeń, inny nieco efekt, inny pomost ku kolejnej refleksji.

Halina Bortnowska

***

Chrześcijanie i Żydzi. Doroczny marsz, a raczej powolna procesja szlakiem bohaterów getta, od pomnika walki na Umschlagplatz, gdzie jest miejsce upamiętnienia wywózki na śmierć, pożegnań, rozstania na zawsze.

Halina Bortnowska

***

Krzyż ma swoje korzenie w naszym cierpieniu. Krzyż skłania nas do refleksji nad naszą tożsamością. Jeśli moja tożsamość jest tożsamością ofiary, nie staję się automatycznie osobą świętą.

Halina Bortnowska

***

Prawdą jest jednak – moim przynajmniej zdaniem – że obrońcy praw człowieka, oprócz wspierania mniejszości, powinni interesować się też większością. Większość może też potrzebować rzeczników swoich praw, ludzi, których doświadczenie może pomóc w definiowaniu tych praw w sposób zgodny z pluralistycznym systemem, tak by unikać niekoniecznych kolizji.

Halina Bortnowska

***

O stosowalności prawnej definicji ludobójstwa decydują sądy. Na mocy werdyktu mamy prawo, a może wręcz obowiązek twierdzić, że na przykład w Srebrenicy doszło do ludobójstwa, że było to coś specyficznego – ta właśnie szczególna odmiana zbrodni przeciw ludzkości.

Halina Bortnowska

***

Ale przecież zwykły, codzienny sens powszechnej praktyki modlitwy za umarłych musi być zakorzeniony w jakiejś krótkiej, niekoniecznie deklarowanej metafizyce. Świeckie rocznice nie są od metafizyki odcięte.

Halina Bortnowska

***

Idę korytarzem niewielkiego biurowca. Mam tu załatwić bardzo ważną sprawę, całe moje życie zależy od tego, co mi tu powiedzą. Stąpam po lśniącym parkiecie, który ktoś właśnie poleruje ciężką ręczną froterką. Moje tenisówki zostawiają zakurzone ślady.

Halina Bortnowska, Konstanty Radziwiłł, Zbigniew Szawarski

W szarej strefie śmierci

Punktem wyjścia naszej rozmowy chcielibyśmy uczynić pytanie o granice naszej władzy nad życiem i śmiercią z punktu widzenia medycyny i etyki. Skala postaw z tym problemem związanych jest dość szeroka: od samobójstwa śmiertelnie chorego człowieka, poprzez eutanazję, przerwanie uporczywej terapii, nie podjęcie takiej terapii aż do dość niestety powszechnych postaw polegających na unikaniu kontaktu z lekarzami czy brakiem troski o własne zdrowie.  

Halina Bortnowska

***

Czas niemały, a dla mnie – pięć lat pisania o różnych godzinach swego rodzaju blogu na ekranie „Znaku”. Pierwszy odcinek był właśnie o majowym rozszerzeniu Unii.

Halina Bortnowska

***

Wyznanie win – które dla mnie stanowi może najistotniejszy na przyszłość, szczytowy punkt pontyfikatu Jana Pawła II – bez Soboru byłoby nie do pomyślenia. Jest ono niesłychanie ważnym wyrazem ducha Soboru, dzieła Ducha Świętego, światłem na rozdrożach.

Halina Bortnowska

***

Priorytety… czyli to, co trzeba zrealizować najpierw, przede wszystkim to, na co musi starczyć środków i czasu, nawet wtedy gdy ich brak na rzeczy ważne.

Halina Bortnowska

***

Ryszard Kapuściński to ktoś, o kim trzeba myśleć o różnych godzinach, przede wszystkim tych trudnych. Godziny stają się trudne, gdy zacieśnia się horyzont. Były nie tylko godziny, był długi czas ograniczonego horyzontu. Kapuściński od zawsze próbował przezwyciężać to zjawisko. Nie poddał się podziałowi świata na „swój” i „resztę”. Właściwie to w pewnym sensie zaniedbywał to, co swojskie, by iść za tym, co inne – bliskie, bo ludzkie, choć może nam z tą bliskością jakoś nieswojo.

Halina Bortnowska

***

Rocznica jest dobrze obchodzona, jeśli przynosi rozdmuchanie ocalałych iskier. Albo gdy z zielnika uda się wydostać nasionko, które wykiełkuje.

Halina Bortnowska

***

Staszka Grabska, zmarła w późnym wieku córka zasłużonej rodziny, może być nazwana Marią Skłodowską polskiego uprawiania teologii, bo w podobnym stopniu była pionierką przełamującą bariery.

Halina Bortnowska

***

Sen – nie sen. Może raczej przedsionek tego dnia, który za chwilę ma się dla mnie zacząć.

Halina Bortnowska

***

Byłam dwa razy w Stanach Zjednoczonych. Ale dopiero teraz, czytając książkę Baracka Obamy, zdałam sobie sprawę, że właściwie byłam tylko w białej Ameryce. No, może z jakimś zetknięciem z Orientem, z japońskimi i chińskimi wiernymi w kalifornijskiej parafii. Czy nie było pobratymców Obamy w Ohio?

Halina Bortnowska

***

Wyobrażam sobie tylko jeden rodzaj podróży w przeszłość, który byłby radosny: podróż wdzięczności tym, co pomogli przetrwać, wiedzieć, dążyć, być pewnym swojej tożsamości i wolnym od pogardy. Nie dać się dotknąć pogardzie i jej nie praktykować.

Halina Bortnowska

***

Zapaliłam dla niego świeczkę – w internecie, w moim zamyślenniku. Zależy mi na tym, by pamięć o nim i żal, że zginął, były obecne także w tej mojej przestrzeni.

Halina Bortnowska

***

Dla mnie ten film stał się właściwie słuchowiskiem. I jako słuchowisko też się sprawdził. Myślę, że reżyserowi udała się rzecz trudna: pokazanie czegoś dobrego z zachowaniem barwy i charakteru, nie tylko odpowiedzi, lecz i pytań.

Halina Bortnowska

O precyzji

Mój sprzeciw budzi postulat precyzji, gdy oznacza on ostre, odcinające rysowanie konturów i zamrażanie znaczenia w ich obrębie. Rozumiem, że precyzyjne powinno być prawo, choć ono zostawia miejsce dla sumienia sędziego, które waży. Ale etyka, a nawet cała ,,nauka Kościoła”?

Halina Bortnowska

***

Aktualizowanie przeszłości to sprawa niezwykle delikatna. Świadczą o tym różne efekty przedsięwzięć podejmowanych zapewne w dobrej wierze, ale raniących, uznawanych za skandal przez osoby dysponujące realną osobistą pamięcią, jak było, albo tylko bardziej wrażliwe na grę symboli i ich wymowę. Mnie na przykład osobiście bardzo rażą próby „rekonstrukcji” wydarzeń w rodzaju pochodu przebierańców, ucieleśniających skazanych i siepaczy. Nie chcę też, by ktoś wkładał opaski z gwiazdą Dawida – to zbyt dosłowne, zbyt też przerażający dosłownością widok. Sprzeczny z tryumfem tego znaku z jego użyciem w Marszu Żywych (ale bez nawiązania do barw na opaskach – narzędziach dyskryminacji).

Halina Bortnowska

***

Doliczyłam się chyba z dziesięciu moich ojczyzn. Większość to te małe i to, co stanowi coś więcej niż ich sumę – to, o czym rzadko wypada mówić.

Halina Bortnowska

***

Jeśli przed śmiercią ogląda się film z całego życia, to będzie podobne doświadczenie: ręka Boga, której nie śmiem się domyślać, nagle stanie się widoczna, przeżyjemy nieopisaną radość, że było, że jest tak, jak usiłowała nam szeptać dziecięca wiara.

Halina Bortnowska

***

Nie umiem obliczać rocznic – przed chwilą myślałam, że to już pięćdziesiąta – ale nie, tylko czterdziesta.

Halina Bortnowska

***

13 grudnia wieczorem, na rogu Alei Niepodległości i Domaniewskiej, minęła mnie kolumna pędzących na sygnale wozów opancerzonych, migających niebieskim światłem. Sam kształt tych antyludzkich łodzi na kołach budzi grozę.

Halina Bortnowska

O różnych godzinach

Dość dawno temu, podczas “wirydarzowej” akcji ku upamiętnieniu Powstania w Getcie, przypadkowy przechodzień spytał nas – z wyraźną pretensją – dlaczego zajmujemy się rocznicą żydowską, a nie naszą, polską, na przykład Powstania Warszawskiego.

Halina Bortnowska

***

Żeby opowiedzieć, musisz odczuć i uwierzyć, że jesteś wysłuchana. Że ten, kto cię słucha, jest całym sercem i duszą temu słuchaniu oddany.

Halina Bortnowska

***

Na posiedzeniu Rady Języka Polskiego profesor Bralczyk z właściwą sobie elegancją przedstawia problem brutalizacji języka polskiego. To zjawisko ze szczególną siłą daje się odczuć w okresie kampanii przedwyborczej.

Halina Bortnowska

***

Raz po raz zgłaszam różnym kolegom zastrzeżenie, że nie chcę być nazywana „publicystką katolicką”. Piszę o tym w swoim blogu. Ale chyba i tutaj, w domu, w „Znaku”, warto to powtórzyć. Tu jest też miejsce na pogłębienie uzasadnienia. Najpierw był to odruch: skoro zasadność określenia „katolicka” w odniesieniu do mnie jest kwestionowana – to nie będę go używać. Potem przyszła refleksja: publicystka „katolicka” to jak demokracja „ludowa”.

Halina Bortnowska

***

Skończyło się oblężenie. Miasto z początku bez prądu, bez wody. Już zaraz też zimno. W październiku pierwszy śnieg. Za mało, by zbierać. Stoję z wiadrem w kolejce do pompy. Wiem już, że na powierzchni trzeba położyć gałązkę, żeby woda się nie wychlapywała. Upieram się, że nabiorę pełne wiadro, chociaż jestem mała. Powoli niosę to wiadro. Jakiś chłopak mnie popycha, ale broni mnie syn sąsiadki: „Nie rusz, ona z mojego podwórka”. Potem razem biegniemy za konną platformą, z której czasem spadają kawałki węgla. Zbieramy je, potrzebne, by podpalić pod płytą. I jeszcze kawałki asfaltu.

Halina Bortnowska

Zwierzenia na tematy szkolne

Szkoła z wychowawczą funkcją twórczą zakłada, że nauczyciel nie jest w niej wyłącznie przekaźnikiem, lecz prawdziwym nadawcą, współautorem komunikatu, współdecydentem.

Halina Bortnowska

Noc z Wielkiego Piątku na Wielką Sobotę

W tym roku szczególna, ale najpierw o tym, co powraca nieomylnie rok po roku dzięki oddechowi Kościoła, dzięki jego rytmowi przywołań. Jaka szkoda, że te wielkie przywołania jednak jakby giną w natłoku zachęt do tego, owego i tamtego jeszcze. Wszystko to – koszyczki, zajączki, kurczaczki i jajka z niejajecznych substancji – zawdzięcza swoją kruchą aktualność świąteczności bardziej istotnej. Tej zakorzenionej w zapomnianej, a raczej zapominanej wyjątkowości dni po wiosennej pełni księżyca. Mało kto tę pełnię ogląda. Tylko w Milenkowcach albo podobnym miejscu można sobie przypomnieć, czym ona jest.

Halina Bortnowska

***

Wcale się nie dziwię, że niski poziom zaufania wzajemnego w społeczeństwie okazuje się tak niszczący. Gdy nie ufamy nikomu, gdy okazanie zaufania mamy za głupotę (albo za podstęp: podejrzany jest ten, kto zdaje się ufać!), tracimy zdolność współpracy. Tak trudno coś skleić! Dotyczy to także gospodarki. Z braku zaufania lęgnie się drapieżna przedsiębiorczość krótkoterminowa, rekiństwo: wyrwać kęs i odpłynąć w ciemność.

Halina Bortnowska

***

Ludzie na ogół niezbyt dbają o prawa jednostek słabszych, zmarginalizowanych, niezdarnie artykułujących swoje ludzkie cechy. Może dla dobra zwierząt lepiej będzie głosić istotność i świętość naszych obowiązków wobec nich – i wnikliwie, stanowczo opisywać, na czym konkretnie polega spełnianie tych obowiązków?

Halina Bortnowska

***

Zwiedzam Pałac Narodów, mętnie czując, że to nie ten prawdziwy, lecz z innej bajki. Podobny jest trochę do lokacji, gdzie się rozgrywała „Seksmisja”. Jakieś kopuły nakładające się na siebie, a wewnątrz piramidy. Wszystko z granatowego i ciemno-zielonego kartonu, obłe ściany albo wsporniki z falistej tektury. Wszystko bez drzwi, przedzieram się przez to tnąc nożem, szarpiąc dziury, by móc się przez nie przecisnąć ku bladawemu światłu. Kurz. Zapach kleju. Gorąco. Wreszcie na dole otwiera się przede mną wyjście, dziura, której brzegi pękają i zawijają się.

Halina Bortnowska

***

Oto Dzień. Podziwiam żydowski Szabat. To naprawdę jest szczególny czas, doba, w której pamięć wciela się w obrzęd i obyczaj, gromadzi wiernych jej, dyktuje im postępowanie i gesty, tak że nie mogą ani zapomnieć, ani ukryć, kim są. Tego dnia wychodzą, choćby tylko duchem, z najróżniejszych domów niewoli, odnajdują się w swojej cząstce Przymierza; witają rozpoczynający się Dzień Święty, jak oblubieńca.

Halina Bortnowska

Z wykształcenia filozof i teolog. W latach 1961–1983 była redaktorem i sekretarzem redakcji miesięcznika „Znak”. W latach 70. współtworzyła ruch hospicyjny w Polsce i pierwsze polskie
hospicjum w Nowej Hucie. Przez pięć lat pomagała terminalnie chorym jako wolontariuszka. W latach 80. była doradcą Komisji Robotniczej Hutników w Nowej Hucie; brała udział, jako doradca delegatów małopolskich, w I Zjeździe NSZZ „Solidarność”. Współzałożycielka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Stowarzyszenia Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii „Otwarta Rzeczpospolita”. Publicystka znana z łamów „Gazety Wyborczej”, „Tygodnika Powszechnego” i „Znaku”, członek Rady Społecznej przy RPO.