70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Cały świat w opowieści mamy

Czy można opowiedzieć zaledwie kilkuletniemu dziecku, ukrywanemu w piwnicy na terenie warszawskiego getta, czym jest świat? Jak wytłumaczyć trzyletniej dziewczynce, co znaczy, że pada deszcz, wieje wiatr, dlaczego liście zmieniają kolor i opadają, co to są sucharki, a nawet kto to jest tatuś?

Problemy te, dotyczące młodej Żydówki, która próbuje ocalić jedyną córeczkę, gdy jej bliscy są kolejno mordowani, mogą wydawać się błahe czy marginalne na tle logistyki przetrwania, lecz – jak się okazuje – stanowią kluczowy aspekt pamięci i świadectwa ocalonej dziewczynki. Zosia Zajczyk – dziecko Holokaustu – zapamiętała na tyle dokładnie czas, gdy jej mama Natalia schowała ją w kryjówce w centrum Zagłady, by po dekadach odtworzyć i opowiedzieć historię ocalenia oraz emocje temu towarzyszące.

To narracja trudna do udźwignięcia nie tylko ze względu na temat przetrwania Zagłady przez małe dziecko dzięki heroizmowi matki, ale także dlatego, że sposób jej przedstawienia wymaga od odbiorców wrażliwości, dojrzałości i literackiej świadomości. Oto bowiem mamy do czynienia z formą niezwykłą na wielu poziomach: Zofia Zajczyk relacjonuje post factum przeszłość z punktu widzenia bezbronnego dziecka, natomiast opowieści tej słucha i ją spisuje Agata Tuszyńska, a tekst dopełnia obrazami Iwona Chmielewska. W związku z tym ważne okazują się tu wielowarstwowość, wielokontekstowość i wieloautorstwo świadectwa, które zostało poddane procesowi przekształcenia w narrację literacką oraz wizualną.

Tuszyńska tłumaczy w posłowiu, że przegląda się w lustrze tej historii o miłości oraz nadziei na wspólny ratunek przez pryzmat doświadczeń własnej rodziny – jako córka ocalonej z Holokaustu matki i wnuczka zamordowanej w 1944 r. babki. Wydaje się, że dla pisarki tym, co spaja opowieści i biografie dwóch żydowskich rodzin, jest ich potencjalna znajomość: z getta, ze szkoły i szpitala, dzięki wspólnym znajomym i sąsiedniemu zamieszkaniu po aryjskiej stronie. Owa potencjalność wspólnych losów Zosi Zajczyk i Haliny Przedborskiej (matki Tuszyńskiej) – kilkuletnich dziewczynek, które wydostano z getta i tym samym uratowano z Zagłady – angażuje emocjonalnie pisarkę i motywuje do spisania tego dotkliwego świadectwa. Tuszyńska nie eksponuje zanadto swojej narratorskiej obecności, „oddaje głos” opowiadającej, która przywołuje fragmentaryczne wspomnienia za pomocą prostego języka dorosłego dziecka.

Tym, co sprawia, że opowieść Zajczyk staje się jednocześnie wyjątkowym i przejmującym świadectwem, jest naiwna perspektywa dziecka izolowanego od rzeczywistości, żyjącego wyobrażeniami o świecie spoza piwnicy. Szkicowała je zatroskana matka za pomocą słów, rysunków oraz znoszonych do kryjówki przedmiotów z niedostępnego dziewczynce otoczenia, które były niczym zbierane skarby z dziecięcego pudełka. Najcenniejszym z nich okazała się lalka Zuzia – towarzyszka Zosi traktowana jak jej córeczka, która także przetrwała Zagładę, a dziś jest depozytem w muzeum Yad Vashem. Bezcenna natomiast stała się umiejętność haftowania, przekazana dziewczynce przez matkę, która zaszczepiła w niej szacunek do materiałów i rękodzieła.

Po latach haft stanowił nie tylko główne zajęcie bohaterki narracji (właścicielki studia haftu w Jerozolimie), ale był zasadniczym źródłem i impulsem do snucia opowieści o odwadze oraz poświęceniu matki. To znany w feministycznych badaniach kobiecej praktyki pisarskiej motyw, który wykorzystała również Iwona Chmielewska w swojej pracy ilustratorskiej do książki. Artystkę zainspirował kwiatowy deseń na sukience lalki – jedyny wizualny ślad zachowany z piwnicy – który samodzielnie wyhaftowała na starym płótnie w formie naramiennej opaski. „Lekki i znośny” wzór pomógł Chmielewskiej w zobrazowaniu traumatycznego i wstrząsającego doświadczenia, które stanowi przecież sedno problemu nieprzedstawialności Zagłady. Ilustracje w tej książce są zachwycające (również dzięki pieczołowitości wydawnictwa Dwie Siostry), bije z nich empatyczna powściągliwość i subtelność w interpretacji wyobrażeń tamtych czasów. Dzięki temu zabiegowi artystce udało się stworzyć nienarzucającą się odbiorcy wizję intymnej tajemnicy, ponieważ zgodnie z jej zamiarem „obraz ma tu milczeć, ma być w pewnym sensie niewidzialny”. I tak jest – obraz przez swoje wyciszenie mówi tu najwięcej.

Ważne, by dostrzec również problem absurdalnego położenia dziecka będącego medium Zagłady, która nie jest relacjonowana bezpośrednio, lecz z pamięci niewspółmiernej z realnością. Na przykładzie historii Zajczyk dostrzec można bowiem, że z oddalenia czasowego traumatyczny dla bohaterki jest paradoksalnie nie tyle etap ukrycia w oswojonej i bezpiecznej piwnicy, ile wydarzenia związane z pobytem po aryjskiej stronie: ponowne aresztowanie ojca, pobicie matki, pobyty u surowych opiekunek, nieznajomy i groźny świat zewnętrzny, wreszcie emigracja i nowa rzeczywistość społeczno­polityczna. Niełatwe dla Ocalonej w procesie utrwalania jej wspomnień było po wojnie przede wszystkim tabuizowanie przeszłości i Holokaustu, które wraz ze zmianą pokoleniową przekształciło się w potrzebę opowieści. Zofia Zajczyk odpowiedziała na nią historią bardzo prywatną, przybliżając sylwetkę matki, która poświęciła zdrowie i życie, by zapewnić córce spokojną egzystencję.

tekst: Agata Tuszyńska, ilustracje: Iwona Chmielewska

„Mama zawsze wraca”. Na podstawie opowieści Zosi Zajczyk (Jael Rosner)

Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2020, s. 64


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter