70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Poza schematem

Figura „żydokomuny” w tłumaczeniu dziejów polskiego stalinizmu ma się wciąż znakomicie. Książka Andrzeja Skalimowskiego udowadnia jednak, że można było być przedwojennym towarzyszem, wywodzić się z żydowskiej rodziny, a mimo to nie mieścić się w stereotypie.

Pochodził z zamożnej mieszczańskiej rodziny, która u progu XX w. zarządzała prawdziwym gastronomicznym imperium produkującym i sprzedającym kefir. Nie został jednak spadkobiercą domowej fortuny – historia miała wobec niego inne plany. Józef Sigalin urodził się w listopadzie 1909 r. w Warszawie, i to właśnie z tym miastem związał całe swoje życie. Tu studiował architekturę i wstąpił w szeregi Komunistycznej Partii Polski. Tutaj też powrócił razem z Armią Czerwoną, po latach spędzonych w Związku Radzieckim. W pierwszym powojennym dziesięcioleciu był jedną z najważniejszych postaci odbudowującej się stolicy. I choć po październiku 1956 odszedł w cień, to wciąż się z nim liczono. Aż dziw, że na opowieść o tak barwnym człowieku polscy czytelnicy musieli czekać tak długo.

Tropem życiowych perypetii Sigalina podążył Andrzej Skalimowski, młody badacz związany z Instytutem Historii Nauki PAN. Pasję historyka połączył on zresztą z żyłką detektywistyczną, bowiem do unikalnych dokumentów z życia swojego bohatera dotarł w dość niecodziennych okolicznościach. Sam opisuje ten wątek z ogromną swadą, więc nie będę w tym miejscu zdradzać zbyt wiele. Tym bardziej że od Towarzysza odbudowy trudno się oderwać – autor łączy bowiem precyzję wywodu historycznego z lekkością reportażu. Życiorys głównego bohatera stanowi zresztą bardzo wdzięczny budulec dla barwnej opowieści.

Pierwszym z centralnych wątków książki jest żydowskie pochodzenie Sigalina. Przedstawiając jego rodzinne korzenie, Skalimowski sięga głęboko, bo aż na Kaukaz, by zaraz plastycznie odmalować wchodzenie w dorosłość całego pokolenia urodzonego na początku XX w. Rozmaite były bowiem drogi wybierane przez liczne rodzeństwo Sigalina: gdy jedni decydowali się na kultywowanie tradycji żydowskiej, inni radykalnie się od niej odcinali. On sam poszedł tą ostatnią drogą. Analizując tożsamość Żyda-komunisty z okresu dwudziestolecia, Skalimowski jest empatyczny, ale chłodny. Ta postawa znakomicie sprawdza się również w odniesieniu do późniejszych życiowych perypetii jego bohatera. Żydowskie pochodzenie będzie bowiem miejscami ciężarem, by kiedy indziej nieoczekiwanie stać się atutem. Sam Sigalin konsekwentnie odcinał się od związków z żydowskością, co też zostanie przedstawione z reporterskim wyczuciem i dystansem.

Polityczny i światopoglądowy wybór dokonany przez Sigalina pod koniec lat 20. zaważył na całym jego życiu. Zgłaszając akces do ruchu komunistycznego, pragnął budowy nowego świata, radykalnego zerwania z niedostatkami II Rzeczypospolitej, jakie wyraźnie widział wokół siebie. Razem ze Skalimowskim krok po kroku obserwujemy kolejne ciosy wymierzane naiwnej wierze głównego bohatera w ideę komunistyczną. Na własne oczy oglądał on rzeczywistość Związku Radzieckiego: terror, zakłamanie i biedę. Jego brat Grzegorz padł ofiarą stalinowskiego Wielkiego Terroru, drugi – Roman – został zamordowany w Katyniu. Powróciwszy nad Wisłę w szarym szynelu, znalazł się w elicie politycznej, jednak wątpliwości wobec komunizmu nie słabły. Fundamenty wiary runęły ostatecznie z łoskotem w 1968 r. Nie tylko zresztą na skutek marca 1968 r. i wybuchu ogólnopolskiej antysemickiej histerii, której przyklasnęły władze partyjne. Jeszcze większe wrażenie zrobiła „bratnia pomoc” udzielona Czechosłowacji i stłumienie Praskiej Wiosny przez armie Układu Warszawskiego. Od tej chwili Sigalin – czego nie taił w swoich zapiskach i rozmowach z przyjaciółmi – pozostawał w partii komunistycznej z czystego oportunizmu.

Najbardziej intrygującym wątkiem książki okazuje się miłość do architektury. Nie ukończywszy studiów przed wojną, Sigalin uzyskał dyplom już jako szef budowy Trasy W–Z, gdy zwrócono mu uwagę, że bezprawnie korzysta z tytułu inżyniera. Czy trudno o lepszy dowód, że prawdziwie kochał swój zawód? Nie musiał tego robić, był wszak zaufanym przedwojennym towarzyszem, któremu powierzono kierowanie najważniejszymi projektami budowlanymi odbudowywanej stolicy. Miał on nie tylko stworzyć bardziej funkcjonalną Warszawę, ale też pilnować, by zyskała ona nowy charakter. Z werwą zabrał się do pracy już kilka dni po opanowaniu lewobrzeżnej części miasta przez Armię Czerwoną.

Skalimowski pasjonująco przedstawia subtelności polityczne i burzliwe konflikty w środowisku ówczesnych architektów. Aż buzowało tam od ambicji, na które nakładała się polityka. Sigalin miał na koncie uratowanie z ubeckich kazamatów Stanisława Jankowskiego „Agatona”, cichociemnego, który stał się jednym z jego najbliższych współpracowników. Ale to również on ściągnął z Moskwy Edmunda Goldzamta, ambitnego studenta, który stał się symbolem urawniłowki polskiego socrealizmu w architekturze. Przykładów niejednoznaczności w tej biografii jest zresztą znacznie więcej. Autor umiejętnie je objaśnia, choć nie wszystkie działania swego bohatera jest skłonny rozgrzeszyć.

Gorączkowa aktywność, precyzja i charyzma – to cechy, które czyniły z Sigalina znakomitego organizatora. To dzięki nim stworzył Biuro Odbudowy Stolicy, następnie budował Trasę W–Z i Marszałkowską Dzielnicę Mieszkaniową. Te wszystkie działania, a także łaska Bolesława Bieruta wywindowały go również na stanowisko naczelnego architekta Warszawy. Towarzysz odbudowy nie jest bowiem jedynie biografią pretekstową, w której poznajemy epokę przez pryzmat losów opisywanej postaci. Owszem, wiele dowiemy się o odbudowie stolicy, o środowisku architektów czy o zwrotach politycznych. Ale w nie mniejszym stopniu to również opowieść o człowieku z krwi i kości. O jego nieposkromionych pasjach, imponującej samodyscyplinie, o kobietach, które kochał. I o rozczarowaniu.

Kompletność spojrzenia na głównego bohatera to chyba najmocniejsza strona książki Skalimowskiego. To opowieść o wybitnej jednostce, głęboko uwikłanej w swoją epokę, ale jednocześnie odciskającej na niej indywidualne piętno. Spuściznę Sigalina, ze wspominanymi już Trasą W–Z czy MDM-em na czele, znają przecież wszyscy, choć komunizm już dawno upadł. Dlatego też Towarzysz odbudowy to ważny głos przeciwko upraszczaniu historii i bezmyślnemu etykietowaniu jej uczestników. Dzięki temu biografia Sigalina – tak samo jak jej bohater – wychodzi poza schemat.

_

Andrzej Skalimowski

Sigalin. Towarzysz odbudowy

Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019, s. 320


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter