Ewa Drygalska październik 2020

Jak uciec z zakonu polskości?

Sienkiewicz w swojej trylogii buduje „zakon polskości”, figurę oblężonego narodu, który należy chronić przed zakusami najeźdźców. Tymczasem Żeromski w Przedwiośniu rozwija zupełnie inną wizję Polski: takiej, która zwraca się ku przyszłości i nowoczesności.

Artykuł z numeru

Wiesław Myśliwski. Słuch absolutny

Czytaj także

Ewa Drygalska

Czytanie jako autoterapia

Nie istnieje historia narodowa oderwana od historii społecznej. Przeciw niej napisałem tę książkę” – deklaruje Andrzej Mencwel w książce Przedwiośnie czy potop (2). Nowe krytyki postaw polskich, stanowiącej kontynuację Studium postaw polskich w XX wieku napisanego przez autora 22 lata wcześniej. Autor powraca do stawianych wówczas pytań: czym jest polska tożsamość? Co możemy jej przypisać? Jakie tytułowe postawy, czyli zestawy wyznawanych wartości, światopoglądów wobec państwa, wspólnoty, narodowej historii i wizji przyszłości, wpływały i wpływają na kształt polskiej sfery publicznej? Z jakimi mitami i archetypami mierzymy się w polskiej historii i literaturze?

Jako filolog polski i historyk literatury Mencwel szuka odpowiedzi w polskim kanonie literackim, tym, który niezmiennie znajduje się na półkach naszych biblioteczek, pojawia się w spisie szkolnych lektur i na ekranach kin dzięki ekranizacjom. Przyglądając się XIX- i XX-wiecznym Wielkim Powieściom, autor Etosu lewicy zaobserwował dwie konkurujące ze sobą linie polskiej tradycji nowoczesnej, które symbolizują zawarte w tytule pracy arcydzieła Żeromskiego i Sienkiewicza. Używając PotopuPrzedwiośnia jako kategorii opisowych, Mencwel buduje analogie dla ścierających się nieustannie wizji Polski: konserwatywnego tradycjonalizmu i reformatorskiego progresywizmu.

Jeśli szukamy rodzimych superbohaterów, z pewnością wymienimy oddanego Kmicica, walecznego pana Wołodyjowskiego lub awanturniczego Skrzetuskiego. Ci zasiedlający powieści Sienkiewicza herosi uosabiają zarazem idealnych wojowników, jak i rycerzy chrześcijaństwa, dla których służba Bogu i ojczyźnie były najcenniejszymi wartościami. Polski noblista w swojej trylogii buduje – jak przypomina Mencwel za Juliuszem Mieroszewskim – „zakon polskości”, figurę oblężonego narodu, który należy chronić przed zakusami najeźdźców. Tym, co oddziela „Nas” od „Nich” – dzikich, barbarzyńskich i  prymitywnych nie-Polaków  – jest nasza żarliwa religijność, która działa jak kompas etyczny i moralny, w mistyczny sposób nas chroni, wiąże się z dokonywaniem cudów i rzeczy niemożliwych. To nie przygotowanie, wyszkolenie, liczebność wojska czy strategia dowódców decydują o przebiegu bitew i wojen, lecz żarliwa wiara, boskie prowadzenie i gotowość do poświęceń. Analogicznie obowiązującym wzorcem tożsamościowym pasującym do wizji zakonu może być tylko kolejna figura: Polak-katolik. Dlatego też inne narodowości, mniejszości religijnie i etniczne są skutecznie z historii wymazywane.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Przez lata „zakon polskości” rozbudowywali i  powiększali kolejni pisarze: np. Zofia Kossak-Szczucka w Pożodze idealizująca ziemiańskie korzenie Rzeczypospolitej przy jednoczesnym potępieniu ciemnego chłopskiego ludu, który polski eden wypracowywał, ale i Jarosław Marek Rymkiewicz sankcjonujący powstanie warszawskie jako „akt założycielski” polskiej wolności. Wybór aktu krwawej ofiary, uświęconego poświęcenia zamiast mozolnie budowanego ruchu solidarnościowego jest znamienny. Oddanie się w  ręce wyższej siły oznacza odbieranie sobie sprawczości i wpływu na własną historię. Nie potrafiąc wziąć za siebie odpowiedzialności i nie mogąc nigdy w pełni dojrzeć jako podmiot, konserwatywny tradycjonalizm żywi się rozdrapywaniem ran, przechodzeniem po raz kolejny tych samych traum, co widać we współczesnej polityce w cieniu katastrofy smoleńskiej. A jak pisze Mencwel, dojrzały dziejowo naród to taki, który uznaje siebie za sprawczy podmiot historii.

Tymczasem Stefan Żeromski w Przedwiośniu rozwija zupełnie inną wizję Polski: takiej, która zwraca się nie ku przeszłości i tradycji, ale swój wektor kieruje ku przyszłości z  azymutem na nowoczesność. Lecz co właściwie miałaby oznaczać owa nowoczesność? Mencwel przekonuje nas, że Żeromskiemu mówiącemu słowami Cezarego Baryki przyświecała wizja wyciągnięcia Polski z  zacofania cywilizacyjnego, wiejskiej i miejskiej nędzy powodowanej przestarzałym systemem feudalnym. Przeistoczenie to miało się programowo dokonać nie dzięki technologicznej utopii „szklanych domów”, ale przede wszystkim poprzez działanie i aktywizm społeczny. Chodziłoby więc o zakładanie autonomicznych kooperatyw, nowe sposoby zarządzania i przeoranie starych stosunków pracy. „Fabryka szklanych domów miała być wielką kooperatywą pracowników, artystów i techników” – pisze Mencwel.

Progresywizm Żeromskiego pociągał za sobą innych pisarzy i pisarki: dla twórców sympatyzujących z ruchem socjalistycznym Przedwiośnie było jak „Zwiastowanie Dobrej Nowiny”. Ludzie bezdomni rozpalili wyobraźnię młodej Marii Dąbrowskiej, która radykalnie odrzucała tradycję polskiego ziemiaństwa, programowo też bliscy byli filozofii Stanisława Brzozowskiego, który wprowadzał myśl Marksa do Polski, a jednocześnie usilnie krytykował postawę Sienkiewiczowskiego tradycjonalizmu.

Co jednak stało się z wizją symbolicznie reprezentowaną przez Przedwiośnie, że w szkolnych wykładniach została ona zaszufladkowana jako pochwała idealistycznego utopizmu? Żeromskiemu z pewnością nie pomogli późniejszy komentatorzy próbujący uczynić go zwolennikiem rewolucji bolszewickiej, jak choćby pisarz Leon Kruczkowski rozprawiający się z „naiwną żeromszczyzną”.

Jak pokazuje Mencwel, wyrastając z tak całkowicie różnych postaw, polska tożsamość pozostaje niespójna. Jednocześnie autor jest przeciwnikiem idealizacji „polskiej tożsamości” i jej instrumentalizacji wykorzystywanej w prowadzeniu polityki historycznej. Czy da się pogodzić z sobą czasem skrajnie różne wizje polskości i narodowego patriotyzmu? Maria Janion postulowała, aby kulturę romantyczną, tę, która stała się polskim charyzmatem narodowym, wreszcie zreinterpretować. Romantyzm w kluczu mesjańsko-martryrologicznym powinien pozostać naszą klasyką wiążącą społeczeństwo, lecz nie gwarantem tożsamości narodowej. Podobne pragnienie można dostrzec w książce Przedwiośnie czy potop (2). Dawne zbiorowe wartości duchowe służące w określonym momencie historycznym przetrwaniu, jak wolność narodu, niepodległość czy ojczyzna, czas zastąpić nowymi, takimi jakie pomogą sprostać wyzwaniom rzeczywistości. To do kolejnych pokoleń twórców ruchów obywatelskich, intelektualistów i polityków będzie należało wykształcenie tych nowych postaw.

Andrzej Mencwel

Przedwiośnie czy potop (2). Nowe krytyki postaw polskich

Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2019, s. 406

Kup numer