70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Kurdystan frunie że aż miło

Islam Kurdów nie jest agresywny, nie zagraża światu samobójczymi zamachami bombowymi. Wręcz przeciwnie, kurdyjscy peszmergowie są właściwie jedyną dziś siłą, która realnie walczy z tzw. Państwem Islamskim.

Paweł Smoleński jest klasą sam dla siebie. Jeden z najważniejszych publicystów „Gazety Wyborczej” ma także olbrzymi dorobek jako reporter. Jego książki, czy to o Izraelu, Iraku czy o stosunkach polsko-ukraińskich, są doceniane zarówno przez czytelników, jak i gremia przyznające różnorakie nagrody. Autor Pochowku dla rezuna pisze o wielkiej polityce i zwykłych ludziach. Ma dar zwracania uwagi na sprawy z pozoru drobne, z których tka opowieść o rzeczach wielkich. Czasem historią jednego człowieka, opisem jednego zdarzenia potrafi pokazać więcej, niż gdyby przytaczał liczby, wykresy i wszelkie inne dane statystyczne. Pisze językiem zwięzłym i klarownym. Brak w jego książkach dłużyzn i zbędnych powtórzeń. Jego najnowsza propozycja potwierdza wysoką formę.

Tym razem Smoleński zabiera nas do Kurdów – narodu starego jak świat, ale któremu nieszczególnie się wiodło. Przyszło bowiem Kurdom żyć pod panowaniem innych nacji. Rozdzieleni między Turcję, Irak, Iran i Syrię (a także kraje Kaukazu), starali się zachować własne tradycję i zwyczaje. Niejednokrotnie zrywali się do walki o niepodległość. Zawsze przegrywali. Smoleński trafił jednak do Kurdów w momencie, gdy i dla nich słońce zaczęło świecić trochę jaśniej. W wyniku geopolitycznych zawirowań, gry potężnych imperiów Kurdom na terenie Iraku udało się stworzyć własne państwo. Bardzo niedoskonałe – bez oficjalnych granic i międzynarodowego uznania, ale jednak własne. Autor książki Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie towarzyszył im przy budowie tego państwa podczas swych licznych wypraw do irackiego Kurdystanu.

Ale zanim Kurdowie mogli zająć się urządzaniem się na swej ziemi, musieli przeżyć apokalipsę, jaką zgotował im Saddam Husajn. Mowa oczywiście o użyciu gazów trujących w operacji Al-Anfal. Smoleński opisuje tragedię miasta Halabdża – które nie podniosło się po atakach mimo upływu prawie trzech dekad. „W Halabdży wciąż można doświadczyć skutków gazowego ataku Saddama. Nawet po wielu latach gaz musztardowy i VX, sarin, tabun i jeden Najwyższy wie, co jeszcze, powodują tu zabójcze skutki: modyfikacje DNA, choroby oczu i nagle pojawiające się rany na skórze, które sięgają aż do kości. Deformacje ciał u dzieci, nowotwory, choroby neurologiczne i psychiatryczne, bezpłodność, niezwyczajnie wysoką liczbę poronień oraz zgonów noworodków i niemowląt”.

Husajn mordował Kurdów także w sposób bardziej konwencjonalny. Rozstrzeliwując ich na masową skalę. Zbrodnia ta, choć świat o niej wiedział, nie zostawiła praktycznie świadków po stronie ofiar. Smoleński opisuje los Tejmura, jedynego znanego z imienia i nazwiska chłopca, który przeżył masakrę. „Latem 1988 ustawiono Tejmura nad rowem wykopanym w pustynnym piasku na bezludziu południowego Iraku. Obok stanęła jego siostra, dziesiątki innych dzieci i kobiet. Mężczyzn i starszych chłopców już nie było, gdyż wcześniej przeprowadzono selekcję. Małego Tejmura raniono w nogę. Upadł na stos rozstrzelanych. Spychacz zaczął zasypywać zbiorową mogiłę, choć ciała jeszcze drgały. Tejmur wygrzebał się z piachu, uczepił kolan irackiego żołnierza, błagał o litość. Żołnierz płakał, ale dowódca zrugał go: »Masz wrzucić szczeniaka do grobu i dobić«. Żołnierz kopniakiem uciszył Tejmura, lecz był człowiekiem, więc strzelił obok, po trupach. Nocą, gdy już było po egzekucjach, chłopiec znów rozgarnął piach. Wlókł się przez kilka dni, aż zobaczył łunę ogniska. Stary Beduin nie rozumiał po kurdyjsku. Zdziwił się, skąd na pustyni dziecko górala. Opatrzył Tejmura, odział i nakarmił”.

*

Dziś o zbrodniach reżimu przypomina chociażby muzeum terroru utworzone z dawnego więzienia As-Sulajmanii. Dawne symbole władzy Husajna zyskują nowe przeznaczenie, jak koszary, które przerobiono na pierwszą siedzibę uniwersytetu.

Smoleński z wielką empatią, a wręcz czułością, opisuje dążenie Kurdów do „normalności”.

On – typowy europejski inteligent – nie darzy sympatią wielkich centrów handlowych, ale rozumie, że społeczeństwo, które jeszcze pokolenie temu cierpiało zwykły głód, cieszy się, gdy może spędzać czas wśród pełnych towarów wystaw sklepowych. Patrzy więc z wyrozumiałością, jak Kurdowie budują kolejne supermarkety.

Każdy robi, co może, by jakoś wznosić wspólny państwowych gmach. Przybywają Kurdowie z zagranicy. Jak pewien człowiek, który wybudował niemal na środku pustyni dom na wzór tych z Kanady – skąd zresztą przyjechał. To nic, że kanadyjski domek, zaprojektowany, by dawać schronienie w czasie srogich zim, średnio pasuje do ciepłego klimatu… To są właśnie te szczegóły, które zauważa reporter. Miasta kurdyjskie, jak opisany w książce Irbil, są dziś niczym wielkie place budowy. „Chodniki rozgrzebane – kładą kanalizację. Skrzyżowanie zamknięte – właśnie stawiają wiadukty”. Smoleński nie ukrywa zauroczenia Kurdami i tego, że kibicuje im z całych sił w dziele budowy państwa – kreśli ich zbiorowy portret bardzo pozytywnie. Być może nawet patrzy na nich przez zbyt różowe okulary, trochę nieobiektywnie. Kurdów też stać na okrucieństwo, zbrodnie i bratobójcze waśnie.

Smoleński zauważa jednak, że, jak mówi jeden z bohaterów książki, „coś się po drodze zacięło”. W Irbilu jest kawiarnia, w której można wypić espresso czy cappuccino „jak w eleganckich kawiarniach Europy”. Ale siedzą tam ciągle ci sami ludzie, bo większości mieszkańców miasta na kawę w tym lokalu po prostu nie stać. Po dwóch dekadach wolności powinno być inaczej – uważa rozmówca autora. Perspektywy przecież są niezłe – Kurdowie żyją na złożach ropy. Chyba wciąż otwarte pozostaje pytanie, czy Kurdystan zamieni się w petropaństwo z garstką bogaczy i rzeszami biednych, czy uda się zbudować ustrój bardziej sprawiedliwy.

Ważne miejsce w książce zajmują kwestie religii. Są wśród Kurdów jazydzi czy chrześcijanie, ale w znakomitej większości naród ten wierzy w Allaha i proroka Mahometa. Islam Kurdów nie jest jednak agresywny, przeważnie nie zagraża światu samobójczymi zamachami bombowymi. Wręcz przeciwnie, kurdyjscy peszmergowie są właściwie jedyną dziś siłą, która realnie walczy z tzw. Państwem Islamskim. Choć zdarzają się też Kurdowie w jego szeregach. Islam Kurdów staje się coraz bardziej tolerancyjny i przyjazny światu. Pisze Smoleński: „Kurdowie, może nie en bloc, ale jednak, sprzeciwili się obrzezaniu kobiet, liczba zabiegów spadła o połowę, a w niektórych rejonach jeszcze bardziej. Gdy fanatyczni muzułmanie z krajów Zatoki roztaczali przed Kurdystanem miraże raju, ponad dziewięćdziesiąt procent dziewcząt między szóstym a ósmym rokiem życia poddawano obrzezaniu. Dzisiaj wszyscy wiedzą, że to przestępstwo”.

To pocieszające – dobrze, że na Bliskim Wschodzie jest szansa na państwo (nawet jeśli nieuznane), które zada kłam konieczności zderzenia cywilizacji i pokaże, że istnieje alternatywa dla interpretacji nauk Mahometa przez radykałów.

 

*

Wielka szkoda, że książki nie ilustrują zdjęcia Krzysztofa Millera, wybitnego fotografa, przyjaciela Smoleńskiego i towarzysza wielu jego podróży.

Smoleński, pisząc o Kurdach, skoncentrował się na tych zamieszkałych w Iraku. Te tereny to według niego kurdyjski Piemont. Aż chciałoby się wysłuchać jego opowieści o Kurdach z Turcji, którzy od wielu lat prowadzą walkę z reżimem w Ankarze, niezależnie, która siła polityczna (czy wojskowa) akurat sprawuje tam władzę. Dziś siepacze Recepa Tayyipa Erdoaˇgana znów bezwzględnie zwalczają Kurdów na wschodzie kraju (co nie usprawiedliwia oczywiście odwetowych zamachów terrorystycznych). Dzieje się to przy dużej obojętności Europy – niestety. Szkoda więc, że Smoleński nie poświęcił kilku wypraw, by przyjrzeć się dzielnemu narodowi w Anatolii – tam przecież mieszka najwięcej Kurdów. Można mieć jednak nadzieję, że zrobi to w przyszłości – prezentując tym samym kolejną świetną książkę.

_

Paweł Smoleński

Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie

Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016, s. 176

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter