Fot. Getty Images
Stefan Klemczak luty 2021

Czy należy zburzyć pomnik Davida Hume’a?

Dlaczego tylu wybitnych przedstawicieli epoki oświecenia przejmowało poglądy rasistowskie, skoro potrafili w wielu innych kwestiach głosić śmiałe, nowatorskie opinie?

Artykuł z numeru

Zniszczyć patriarchat w sobie

Czytaj także

Bogumiła Motyl

„Czego pragnie czarny człowiek?”

Łukasz Garbal

Siła konkretu

Po raz pierwszy wielki szkocki filozof został nazwany rasistą w 1973 r. przez historyka filozofii, znawcę nowożytnego sceptycyzmu, Richarda Popkina. Miało to swoje reperkusje, które doprowadziły nawet do cenzurowania edycji jego pism. Spór o rasistowskie poglądy Hume’a na nowo rozgorzał latem 2020 r., gdy protestujący z ruchu Black Lives Matter w Edynburgu, na szyi statuy przedstawiającej filozofa siedzącego w antycznej pozie, zawiesili karton z cytatem: „skłonny jestem sądzić, że Murzyni z natury stoją na niższym poziomie rozwoju niż biali” (tłum. Ł. Pawłowski). Pochodzi on z opublikowanego w 1748 r. eseju O charakterach narodowych. Otwiera przypis, w którym Hume rozwijał swoje rasistowskie uwagi na temat „Murzynów”: „W historii brak właściwie przykładów cywilizowanych narodów utworzonych przez ludy o tym kolorze skóry, brak nawet jednostek wybitnych…”. Podczas protestów w Edynburgu pojawiły się postulaty zburzenia pomnika filozofa. Zanim odpowiem na pytanie tytułowe, spróbuję odpowiedzieć na inne: czym jest rasizm?, czy rasizm Hume’a wyróżnia go spośród innych myślicieli na tle epoki? oraz: czy pojęcie rasy ma precyzyjne znaczenie?

Czym jest rasizm?

Rasizm to pogląd wartościujący populacje ludzkie. Przekonania rasistowskie hierarchizują grupy ludzkie za pomocą ogólnikowych kryteriów odwołujących się najczęściej do koloru skóry bądź innych wyróżnionych cech fizjonomicznych. Etnie składające się w populacje, czyli wspólnoty posiadające swoje mity, tożsamość kulturową i tradycje, w klasyfikacjach przeprowadzonych „na oko” lub w sposób uchodzący niegdyś za naukowy nazywane są „rasami”. Klasyfikacje rasistowskie dzielą populacje na lepsze i wyższe, odróżniając je od ras gorszych, czyli niższych. Pojęcie rasy działa jak kwantyfikator ogólny, to znaczy, że dane twierdzenie na temat „właściwości” rasy jest prawdziwe dla dowolnej wartości zmiennej, czyli dla każdego człowieka do niej zakwalifikowanego.

Ustalanie, do której rasy należał np. Nelson Mandela, rasiście nie zabierze zbyt wiele czasu. To, że rodzice Mandeli wywodzili się z odległych geograficznie plemion, różniących się wieloma cechami fizycznymi i genetycznymi, nie ma znaczenia dla tradycyjnej wizji rasy posługującej się zazwyczaj kryterium koloru skóry.

Kwantyfikator ogólny „rasa” pozwala myśleć abstrakcyjnie o dużych populacjach ludzkich, klasyfikując je podobnie, jak czynili to już myśliciele w XVIII w. Światły Voltaire, który wsławił się walką z licznymi zabobonami, również hierarchizował rasy, posługując się pseudonaukowymi poglądami. W rozdziale drugim Filozofii historii, która ukazała się 1756 r., zatytułowanym: O różnych rasach ludzkich, nawiązywał do poglądów zawartych w Prae-Adamitae La Peyrère’a z 1655 r., wyjaśniając różnorodność rasową, wbrew poglądom Montesquieu, który sądził, że jest ona skutkiem „natury klimatu”, jako wynik poligenezy. Wedle tej wizji Bóg osobno stworzył różne grupy ludzkie i tak preadamici istnieli na Ziemi „od zawsze”, nie dotyczy ich zatem grzech pierworodny. Ludy preadamickie miały osobne korzenie, co wyjaśniało genezę Indian amerykańskich i różnice w karnacji, a Bóg, dopiero widząc ich okrutne i brutalne obyczaje, stworzył Żydów, którzy wywodzą się od Adama i Ewy.

Najbardziej nas tu interesuje – pisał Voltaire w Filozofii historii – wyraźna różnorodność gatunków ludzkich zamieszkujących cztery znane części naszego świata” (tłum. M. Skrzypek). Po czym przystąpił do opisania tychże „gatunków”. O „Murzynach” Voltaire pisał: „Okrągłe oczy, płaskie nosy, wargi zawsze grube, uszy różnorodnie ukształtowane, wełniste owłosienie, a nawet miara ich inteligencji – wszystko to stanowi nadzwyczajną różnicę między nimi a innymi gatunkami ludzi”. Zwraca uwagę powszechna w dyskursach rasowych retoryka porównująca „rasy niższe” do wyglądu zwierząt. Za poligenezą miało przemawiać to, że: „Murzynki i Murzyni przemieszczeni do krajów jak najbardziej zimnych płodzą istoty tego samego rodzaju, a Mulaci stanowią bastardów czarnego i białej lub białego i czarnej”. Dowodziło to zdaniem zwolenników tej teorii, że różnice w kolorze skóry i łączące się z nim zdolności umysłowe i duchowe nie są wynikiem działań klimatu. Odpowiedzią Voltaire’a na różnorodność gatunków jest Opatrzność, która umieściła „ludzi w Norwegii, posadziła ich również pod antarktycznym kołem podbiegunowym tak samo jak zasadziła drzewa i posiała trawę”.

Dalej Voltaire formułuje hipotezę na temat pochodzenia „Murzynów” ze związku ludzi i małp: „Nie jest niemożliwością w krajach gorących, że samce małp zniewalały dziewczęta”.

Koncepcje „zwyrodnienia ras” i odzwierzęcej genezy niektórych z nich cieszyły się wówczas powodzeniem.

Immanuel Kant pisze o rasach

Bardziej powściągliwy i rzeczowy w swoich opiniach był Immanuel Kant. Również ten sławny filozof interesował się przyczynami odmienności charakteryzujących populacje ludzkie. Napisał o tym dwa teksty, „raczej dla gry niż głębokiego rozważania” (tłum. T. Kupś), pierwszy w roku 1775 zatytułowany: O różnorodnych rasach ludzkich, drugi Określenie pojęcia rasy ludzkiej opublikowany w „Berlinische Monatsschrift” w 1785 r. Próbował w nich wyjaśnić systematycznie, skąd biorą się różnice pomiędzy ludźmi.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Kant odrzucał teorię wielu lokalnych aktów stworzenia, za pomocą której Voltaire próbował tłumaczyć nierówności duchowe poszczególnych ras. Po wyróżnieniu jednej ludzkiej rodziny wywodzącej się z jednego wspólnego rodu Kant dowodził, że ludzie dzielą się podobnie jak zwierzęta na podgatunki, które nazywał właśnie rasami. „Murzyni i biali wprawdzie nie stanowią różnych rodzajów ludzi, ale różne rasy, ponieważ każda z nich zdolna jest mieć potomstwo, (…) płodząc mieszane dzieci”. Odwoływał się do Historii naturalnej hrabiego de Buffona z 1749 r., która zakładała, że pierwotną rasą są biali Europejczycy, podlegający pewnym degeneracjom koloru skóry przybierającej barwę żółtą, czerwoną lub brązową. Z tezą Buffona utrwalającą teorię degeneracji i teorię trwałych niezmiennych różnic Kant się jednak nie zgadzał. „Nie sposób dziś ustalić – pisał w artykule z 1785 r. – jaki był zewnętrzny wygląd przedstawicieli pierwotnego rodzaju ludzkiego”. Dziedziczne różnice są skutkiem przyczyn klimatycznych i nie dotyczą jedynie kształtu kończyn czy koloru skóry, ale również „właściwości charakteru”.

Odnosił się też krytycznie do teorii „pana Maupertuisa”, który już wówczas proponował uszlachetnienie rodu ludzkiego za pomocą „oddzielania dzieci noszących na sobie oznaki zwyrodnienia od tych, które dają normalne potomstwo”. Kant sądził wbrew Maupertuisowi, że „w zmieszaniu zła z dobrem tkwią wielkie bodźce, które wprawiają w ruch siły drzemiące w ludzkości”. Przypuszczał, że wystarczy przyjąć istnienie czterech prawdziwych ras, by z nich wyprowadzić inne półrasy, które powstają z „mieszania się krwi”. Są to więc: „Rasa białych, rasa murzyńska, rasa Hunów (mongolska albo kałmucka) oraz rasa hinduska (albo indyjska)”. Potem, nawiązując do swoich zainteresowań geograficznych, ustalał, gdzie mają swoje siedliska. Do rasy białej poza mieszkańcami Europy zaliczał także afrykańskich Maurów, Arabów, Turków i Persów.

Kant w podziale na cztery rasy (w późniejszym artykule używał też pojęcia „klasy”): białych, czarnoskórych, żółtoskórych, czerwonoskórych, powielał utrwalony już wówczas sposób klasyfikacji. „Przyroda przezornie zatroszczyła się o szczególne urządzenie skóry”, tak więc przyczyną różnic występujących pomiędzy ludźmi są wedle Kanta warunki klimatyczne, głównie działanie „powietrza i słońca”. Scharakteryzował m.in. kałmucki typ twarzy: „Cienkie wargi, przymrużone oczy, płaska twarz, czerwonobrązowy kolor skóry, który powstał przez szereg pokoleń żyjących w tym samym klimacie”. Podobne „neutralne”, badawcze charakterystyki obejmują Hindusów oraz Murzynów, którzy, jak się okazuje, pachną kwasem fosforowym, gdyż posiadają nadmiar żelaza we krwi. „Na głowie mają kędzierzawe włosy, są muskularni, zręczni, a przez to, że ojczyzna zaopatrzyła ich we wszystko, są leniwi, rozpieszczeni i skłonni do zajmowania się drobiazgami”.

Poglądy Hume’a były bardziej radykalne niż stereotypowe dociekania Kanta. Hume, pisząc o Murzynach, twierdził, że „nie ma wśród nich pomysłowych przedsiębiorców, nie ma sztuk, nie ma nauk”. „Pomijając już jednak nasze kolonie – pisał szkocki filozof – murzyńscy niewolnicy żyją przecież w całej Europie, a żaden z nich nie wykazał jak dotąd przejawów błyskotliwości (…), powiada się co prawda o jednym Murzynie z Jamajki, że jest człowiekiem utalentowanym i wykształconym, lecz niewykluczone, że podziwia się go za mierne zasługi niczym papugę, która potrafi wyraźnie powiedzieć kilka słów”.

Warto przypomnieć, że pomiędzy rokiem 1500 a 1870 schwytano i wywieziono z Afryki 12 mln ludzi, 1,5 mln z nich zmarło podczas transportu, a kolejne 2 mln w pierwszym roku po przybyciu. Wielu z niewolników nie miało w Nowym Świecie imion, tylko numery.

Co ważne dla naszego tytułowego pytania, już wówczas pojawiali się polemiści w stosunku do poglądów Hume’a i Voltaire’a, tacy jak o. Henri Grégoire, założyciel Towarzystwa Przyjaciół Czarnych. Poglądowi Hume’a, że „czarni i ogólnie wszystkie inne rasy ludzkie, istnieje ich cztery lub pięć rodzajów, są naturalnie niższe od białych”, przeciwstawiali się m.in. Thomas Reid i James Beattie, który twierdził, że gdyby zmienić warunki socjalne, ludzie czarnoskórzy mieliby szansę rozwoju. Obok przeciwników rasistowskich uwag byli też zwolennicy poglądów Hume’a, do których należał m.in. Thomas Jefferson: „Czarni, będąc od początku oddzielną rasą (…), są podrzędni wobec białych, zarówno w zdolnościach umysłu, jak i ciała” (tłum. O. Styczyńska).

Mit, nauka, ideologia

Dlaczego tylu wybitnych przedstawicieli epoki Oświecenia przejmowało i rozpowszechniało poglądy rasistowskie, skoro potrafili w innych kwestiach głosić śmiałe, nowatorskie opinie? Chyba nie ma co się temu dziwić, skoro również dzisiaj wielu myślicieli uchodzących za koryfeuszy rozpowszechnia różne formy myślenia mitycznego, przesądy, uważając że „filozofują” lub uprawiają naukę.

Formy myślenia mitycznego były i są powszechne w pojmowaniu świata. Nie wszystkie są groźne. Trwają przez stulecia, podlegając modyfikacjom, dostosowywane do potrzeb historycznych i społecznych. Transmisje owych wyobrażeń umożliwiają historycznie utrwalone wzorce, z których można tworzyć kolejne „figury myślowe” nadające kształt poglądom. Jednym z takich figuratywnych konceptów jest pojęcie rasy. Utrwalone wzorce przekazywały wiedzę, ile jest ras i jakie mają cechy charakteru, tłumacząc różnice w wyglądzie ludzi. Owa figura myślowa „rasa”, przechodziła trzy zasadnicze fazy: mityczną, naukową (czyli pseudonaukową) i ideologiczną.

Fazy te nie są rozłączne, nakładają się na siebie, tworząc zrośnięte, nieusuwalne warstwy znaczeniowe, tkwiące już w pojęciu rasy i podobnych obciążonych pojęciach. Gdyby z zaskoczenia zapytać kogoś: co wiemy o rasach ludzkich, ile ich jest i jakie mają cechy? – najczęściej odpowiedzi pojawią się same. Są już gotowe do użycia, gdyż istnieją wzorce interpretacyjne wielokrotnie przetwarzane i modyfikowane, utrwalone w tradycji, języku, przysłowiach, literaturze, pseudonaukach i sztuce, również w historii myśli filozoficznej.

Eliot Weinberger w eseju Wodospady zestawił w sposób przypominający montaż filmowy historię przesądów rasowych. Łącząc klatka po klatce – każda pochodzi z innego filmu, czyli z innej opowieści – powiązał je razem klamrą, ukazując historyczną panoramę rozpowszechniania się przesądów. Spośród niezliczonych opowieści na ten temat wybrał charakterystyczne dla danego okresu. Ułożone w jednym ciągu narracyjnym, ukazują siłę działania mitycznych cliché, chwytając „rzeczy i idee”, tzn. pozwalając rozumieć, jak powstały i kształtowały się poglądy rasistowskie. Przypadkowość nazw takich jak termin „rasa kaukaska”, którym nadal posługują się liczni antropolodzy, czy określenia „Aryjczycy” zamrożonego w podziale na „aryjską stronę” i getto, ukazuje żywotność przesądów i ich historyczne manifestacje. Weinberger przekazuje krystalizację poglądów rasistowskich najpierw zainicjowanych w mitach, utrwalonych w nowych naukach, takich jak fizjologia, językoznawstwo, antropologia, klasyfikujących ludzi wedle pomiarów kształtów głowy i odwołujących się do pojęcia „czystości rasowej”, by następnie ukazać nawarstwione założenia rasistowskie nowoczesnych ideologii, które umieściły rasizm w programach politycznych.

Twórczy biali” i „leniwi czarni”

Nie zapominając o pomniku Hume’a, pomińmy dzieje mitycznych koncepcji, odwołujących się do przekonań religijnych. Temat ustalania podziałów rasowych nabrał wigoru w myśli nowożytnej, gdy po tym jak odkrycia geograficzne zmieniały wyobrażenia o świecie i ludach zamieszkujących Ziemię, próbowano ustalić, ile jest ras i skąd biorą się widoczne gołym okiem różnice w wyglądzie. Zaglądając do wspomnianego eseju Weinbergera, przyjrzyjmy się kilku przykładom.

W roku 1666 Georgius Hornius twierdził, odwołując się jeszcze do podziałów biblijnych, że istnieją trzy rasy: Jafetyci – biała, Semici – żółta, i Chamici – czarna. W 1668 r. François Bernier przekonywał zaś, że są cztery rasy: Europejczycy – należą do niej m.in. Egipcjanie, Hindusi, Indianie, a „ich kolor jest przypadkowy”, Afrykanie („czerń jest ich istotą”), dalej Chińczycy i Japończycy, którzy mają „płaskie twarze, schowane nosy i małe świńskie oczka”, oraz Lapończycy: „paskudne zwierzęta”.

W roku 1749 wspominany już hr. de Buffon twierdził, że ludy niebiałe powstały w wyniku zmian klimatycznych, jako zdegenerowane formy ludzi białych.

W roku 1774 Edward Long wyróżniał, stopniując trzy rasy, Europejczyków i ludy spokrewnione, Murzynów oraz Orangutany. Te dwie ostatnie grupy według niego mogły się parować.

Natomiast wedle jednego z największych systematyków i biologów XVIII w. Karola Linneusza rząd Antropomorpha dzieli się na cztery typy: Eeuropeus albus („genialny, twórczy, optymistyczny kierujący się prawem”), Americanus rubescus („zadowolony ze swojego losu, kochający wolność, gniewliwy, kierujący się zwyczajem”), Asiaticus luridus („dumny, chciwy, melancholijny, kierujący się cudzą opinią”) i Afer Niger („przebiegły, leniwy, niechlujny, apatyczny, kierujący się wolą swojego pana”). Podział Linneusza, stosowany jeszcze w XX-wiecznych podręcznikach, łączony był z późniejszymi teoriami pseudonaukowymi.

W XIX w. na skutek rozwoju fizjologii, korzystającej z metody opisu i pomiaru, poprzez porównywania jeszcze bardziej unaukowiano poglądy rasowe, przeprowadzając np. pomiary nosów. Tak powstał indeks nosowy Paula Topinarda, który dzielił ludzi na trzy typy: wąskonosych, szerokonosych i średnionosych, odpowiadające trzem rasom: białej, czarnej i żółtej. Topinard twierdził, jak podaje Weinberger, że niebiałe rasy nie potrafią liczyć do dwóch, trzech lub pięciu, na co niezbicie wskazywały jego badania. James Hunt, inny fizjolog XIX-wieczny, dowodził, że u czarnych szwy czaszkowe zamykają się wcześniej, co powoduje ich słabszy rozwój intelektualny. Małe murzyńskie dzieci, twierdził, są prawie tak inteligentne jak dzieci europejskie, ale w okresie dorastania ich rozwój ustaje właśnie z powodu szwów czaszkowych. Notabene, tzw. indeks cefaliczny, oparty na pomiarach czaszek przeprowadzanych wówczas w całej Europie, „udowadniał” w ten sam sposób nie tylko niższość intelektualną ras niebiałych, ale także europejskich kobiet wobec mężczyzn i pozwalał głosić poglądy w stylu: „Chińczycy są niezdolni do zrozumienia metafizyki”.

W XIX w. pojawiła się nowa debata o rasach, nakładając się na poprzednie, za sprawą rzekomego odkrycia pradawnego ludu nazwanego Ariami. Od razu dodajmy, że nie ma żadnych świadectw archeologicznych na temat istnienia takiej grupy etnicznej. Mit aryjski wymyślili tacy badacze jak Max Müller. Ten Niemiec mieszkający w Anglii, syn wielkiego romantycznego poety Wilhelma Müllera, sławnego z cyklu pieśni Winterreise, do których Schubert skomponował muzykę, pisał: „Ojcowie rasy aryjskiej, ojcowie naszej własnej rasy zgromadzeni razem w wielkiej świątyni natury (…), patrzyli z uwielbieniem w stronę nieba, symbolu ich pragnień: ojca i boga”. Łączył w nowym micie swoje wizje religioznawcze z kultem aryjskich przodków. Mit aryjski łatwo pożeniono z już dobrze utrwalonymi poglądami antysemickimi, wcześniej budowanymi zazwyczaj na uprzedzeniach religijnych. Szybko rozprzestrzenił się za sprawą budzących się nacjonalizmów i głównie XIX-wiecznego językoznawstwa. Z odkrycia tzw. języka indoeuropejskiego wyprowadzano „naukową” sugestię, że istniała pierwotna grupa ludzi, czysta rasa aryjska posługująca się szlachetnym prajęzykiem.

W 1853 r. Joseph Arthur de Gobineau napisał esej o nierówności ludzkich ras. Wedle nowej klasyfikacji francuskiego myśliciela antyczni Hellenowie to Aryjczycy, niestety, nieco zażółceni za sprawą domieszki rasy semickiej. Aborygeni wedle Gobineau to słowiańsko-celtyckie ludy, również nasycone żółtym pierwiastkiem. Nasycenie kolorami żółtym lub czarnym powoduje, jak sądził, degenerację rasową, a poprzez mieszanie się z innymi rasami gatunek białych znika, co skończy się nieuchronną katastrofą cywilizacyjną. Biała rasa to jedyny gatunek, który przyszedł na ziemię całkowicie czysty, jedyny posiadający czystą krew aryjską. Owa krew aryjska stopniowo rozcieńczana, pisał Gobineau, powoduje, że rasa biała traci szlachectwo, upośledza siły fizyczne, niszczone jest jej piękno oraz możliwości intelektualne, co prowadzi do unicestwienia kultury.

W stronę nazizmu i dalej

Pod koniec XIX w. Houston Stewart Chamberlain, zięć Wagnera, który przeniósł się z Anglii do Niemiec, opublikował erudycyjną pracę Die Grundlagen des neunzehnten Jahrhunderts (Podstawy dziewiętnastego wieku). Podzielił on ludzi na dwie rasy: Teutonów, czyli Aryjczyków, i Żydów. Pozostałe rasy to według niego wynik zmieszania ludów. Pierwsza rasa, aryjska, czyli teutońska, jest twórcza, od niej pochodzą wszystkie dobra zachodniej cywilizacji; druga zaś, Żydzi, jest niszczycielska, bez wyobraźni i ideałów, charakteryzuje ją tylko żelazna wola mocy. Jezus wedle teorii Chamberlaina nie miał ani jednej kropli prawdziwie żydowskiej krwi, a święta aryjska liczba trzy stoi u podstaw koncepcji Trójcy Świętej.

Chamberlain prowadził krucjatę również przeciwko „żydowskiej fizyce” i przeciwstawiał ją „fizyce aryjskiej” ustanowionej na podstawie trójwymiarowego i logicznego wszechświata. Dlatego gdy leżał na łożu śmierci w 1927 r., sam Hitler odwiedził go, by ucałować jego dłonie.

Opozycja rasowa Aryjczycy–Semici była już wówczas utrwalona w świadomości nie tylko europejskiej. Jak pisał Hitler w 1925 r., „cała ludzka kultura, wszystkie wytwory sztuki, nauki i techniki są wyłącznie dziełem aryjskiego człowieka. Jest on Prometeuszem człowieczeństwa, z którego jasnego czoła tryska boska iskra geniuszu”. Już w grudniu 1931 r. szef SS Heinrich Himmler wydał dekret dotyczący wspólnoty rodowej SS, do której mogli należeć tylko ludzie „wartościowi rasowo”. Wedle Himmlera SS miało być wspólnotą „zdecydowanie nordyckich Niemców”, zaś stały dopływ „dobrej krwi” miał zapewnić wartość rasową elitarnej formacji, która winna sprostać nordyckiemu ideałowi. Dekret Himmlera wyróżniał cztery grupy wedle oceny rasowej: klasę pierwszą stanowiła elita rasowa, należało do niej tylko 10% każdego rocznika, następnie wyróżnił klasę drugą, już nieco zanieczyszczoną, która jednak mogła wstępować do formacji SS. Do trzeciej i czwartej klasy należeli zdaniem Himmlera ludzie rasowo niepożądani. Byli to przede wszystkim Żydzi i „żydowscy mieszańcy”, ludzie „aspołeczni” i „dziedzicznie chorzy” (za: I. Heinemann, Rasa, ziemia, niemiecka krew, tłum. J. Górny, Gdańsk 2014). Koncepcja wroga rasowego, jednocześnie wroga państwa, była powszechnie prezentowana społeczeństwu za pomocą obrazów, filmów, nauczania w szkołach. Jak pisze Steven Beller w książce Antysemityzm: „Rzekome różnice między idealnym aryjskim typem ciała a jego gorszym bardziej zniewieściałym odpowiednikiem semickim, z zakrzywionym nosem, płaskimi stopami, okrągłą czaszką i tak dalej, uważano za odzwierciedlenie różnic duchowych, czyli psychologicznych” (tłum. P. Tomanek).

W 1941 r., modyfikując nieco wcześniejszą koncepcję, Himmler pisał: „Z punktu widzenia naszej idei krwi nieodpowiedzialna byłaby rezygnacja z badań rasowych i przyjęcie do narodu niemieckiego większej ilości Wasserpolaków, Kaszubów i niemiecko-polskich mieszczan krwi słowiańskiej”. Ustalenie, kto jest zdatnym do zniemczenia, wymagało uprzednio stwierdzenia u kandydatów nordyckich cech rasowych.

Historie przesądów rasowych nie kończą się wraz z masowymi mordami. Temat rasy przeplatał się z teoriami na temat krwi i genów. W cyklu reportaży Archeologia na wyrywki Paweł Jasienica wspomina, jak w 1953 r. zetknął się z seroantropologią. Naukę dotyczącą dziedziczenia grup krwi wprowadził po I wojnie światowej Ludwik Hirszfeld. Oznaczanie grup krwi zaczęto wykorzystywać również w badaniach archeologicznych, zakładając odmienność krwi „białej”, „murzyńskiej” czy „żółtej”, „polskiej”, „niemieckiej” lub „żydowskiej”. Ważne dla rozwoju medycyny odkrycie, zastosowane przez archeologów, miało pomóc w ustaleniu, do jakich ras należały osoby, których szczątki odnajdywano m.in. w Biskupinie.

Matryca z podziałami rasowymi działała dalej. W tym samym czasie tabelami z grupami krwi, przyporządkowując je poszczególnym „rasom”, posługiwał się choćby biolog Leslie Clarence Dunn, autor eseju Rasa a biologia (wydanego przez UNESCO w 1951 r.). Poszukując solidnych, naukowych wyjaśnień, połączył statystyki występowania grup krwi z „klasyfikacją Boyda” pochodzącą z 1950 r. Dzieliła ona rasy na pięć grup: europejską lub kaukaską, afrykańską lub negroidalną, azjatycką lub mongoidalną, ameroindiańską i australoidalną. Badania Dunna miały podobno pomóc osłabić idee rasistowskie, wyjaśniając naukowo różnice, i jeszcze w latach 70. XX w. uchodziły za jak najbardziej rzetelne.

Czy pojęcie rasy ma precyzyjne znaczenie?

Pojęcie rasy pojawiające się coraz rzadziej we współczesnych badaniach naukowych odnosi się do formowanych przez stulecia znaczeń i wyobrażeń. „Język nie tylko przechowuje doświadczenia, które trwają dłużej niż konkretny przypadek (…), język też ogranicza doświadczenia” – pisał Reinhart Koselleck (tłum. J. Merecki). Warstwy znaczeniowe pojęć takich jak „rasa” sprawiają, że trudno posługiwać się nimi w sposób neutralny. Gry językowe, tzn. teorie, sposoby użycia, w których już uczestniczyły i uczestniczą, wartościują treści, zanim zdoła chłodno przemówić sam „termin”.

Jak można więc wyjaśniać niewątpliwe różnice pomiędzy odmiennymi populacjami, jeśli nie za pomocą teorii ras? Wiemy z pewnością o wielu różnicach, i jest ich znacznie więcej, niż zakładały to teorie rasowe. Poza tak oczywistymi różnicami jak kolor skóry populacje – jak zauważa David Reich w książce Kim jesteśmy, skąd przychodzimy – różnią się rozmiarami ciała, zdolnością do trawienia skrobi i laktozy, sprawnością oddychania na dużych wysokościach czy podatnością na specyficzne choroby. Różnic jest więcej, ale trzeba pamiętać – jak dowodzi Reich – że „zmienność genetyczna wewnątrzpopulacyjna może być większa niż różnice pomiędzy populacjami” (tłum. P. Szwajcer).

Na podobne trudności związane z teorią ras zwrócił uwagę genetyk populacyjny Luigi L. Cavalli Sforza w pracy L’evoluzione della cultura. Podkreślał on nieklasyfikowalność rasową, powołując się na pogląd Karola Darwina. Twierdził, że kontynuacja geograficzna odmiennych populacji, podobnie jak migracje, prowadzi do braku możliwości jasnych dystynkcji rasowych pomiędzy poszczególnymi grupami ludzkimi. Nie jesteśmy w stanie, inaczej mówiąc, wyznaczyć granic, gdzie kończy się jedna rasa, a zaczyna druga.

Również Cavalli Sforza podkreślał fakt, że różnorodność genetyczna pomiędzy odmiennymi populacjami jest często mniejsza niż pomiędzy indywiduami zaklasyfikowanymi do tej samej „rasy”.

Skoro na poziomie genetycznym zmienność cech pomiędzy poszczególnymi osobnikami tej samej populacji może być większa od zachodzącej między populacjami uważanymi za odrębne rasowo, czy nie wystarczy to do podważenia rasistowskich hierarchii, które cieszą się nadal dużym powodzeniem? Genów jednak nie widać, podobnie jak teorii, a różnice w wyglądzie i kolorze skóry są oczywiste, dlatego osadzona w badaniach genetycznych zmiana podejścia do zagadnienia, skutkująca dopiero po 2000 r. w prestiżowych czasopismach specjalistycznych niestosowaniem pojęcia „rasa”, niewiele zmienia „w praktyce”. Z mitami trudno dyskutować. Jak pisał Umberto Eco, „podstawy teoretyczne Mein Kampf można obalić całym zestawem niemal podstawowych argumentów, ale zawarte tam myśli przetrwały i przetrwają jakiekolwiek obiekcje, ponieważ owa książka bazuje na nietolerancji prymitywnej, nieczułej na wszelką krytykę” (tłum. K. Żaboklicki).

Dzieci nie są rasistami

Obecnie w Stanach Zjednoczonych – jak podaje Eliot Weinberger – działają dziesiątki organizacji, takich jak: Aryjskie Anioły, Aryjski Korpus, Aryjska Armia Wyzwoleńcza, Biały Aryjski Opór, Kobiety dla Aryjskiego Zjednoczenia itp., odwołujące się do mitu aryjskiego. Przekonania rasistowskie nie są wrodzone. Prawdopodobnie ludzie zaczęli zauważać różnicę w pigmentacji skóry wraz z nasileniem się migracji. Kolor był wcześniej niedostrzegany, jak przekonuje amerykańska antropolożka z uniwersytetu w Pensylwanii Nina G. Jablonski w książce Living Color: The Biological and Social Meaning of Skin Color. Podczas migracyjnych konfrontacji zaczął stanowić istotny wskaźnik pozwalający odróżniać swoich i obcych. Stopniowo system poznawczy człowieka wyspecjalizował się w rozpoznawaniu różnic w karnacji.

Kolory skóry ewoluowały przez stulecia w różnych miejscach globu, umożliwiając m.in. absorbcję witaminy D3. Różnice w pigmentacji biologicznie związane są z siłą promieniowania słonecznego. Pigmentacja rozważana społecznie i historycznie stanowiła wskaźnik różnic, umożliwiający tworzenie hierarchii np. w stosunku do ludów podbitych. Zewnętrzna, kontaktowa część powierzchni ciała, powstała na skutek działań fizycznych, chemicznych i biologicznych, nie jest niczym innym jak rezultatem długiego procesu ewolucyjnego, który sam w sobie nie ma żadnego znaczenia społecznego.

Dzieci – jak twierdzi Nina Jablonski – zaczynają zauważać różnice w pigmentacji w wieku ok. 3 lat. Jednak nie przypisują żadnych cech negatywnych odmiennej karnacji. Dopiero na skutek edukacji opanowują uprzedzenia, których formuły tkwią już gotowe do użycia w języku.

Stąd bierze się spór o słowo takie jak „Murzyn”, przenoszące hierarchiczne wizje przeszłości. Dzisiaj można się szybko przemieszczać z jednego miejsca planety na inne, dzięki czemu relacja kolor skóry–miejsce życia, wydawać by się mogło, nie ma już żadnego znaczenia. Jednak historia społeczna koloru skóry trwa nadal i ma swoje kolejne dramatyczne odsłony.

Czytaj także

Siła konkretu

*

Na koniec powróćmy do wyjściowego pytania. Sądzę, że pomnika Hume’a nie należy burzyć, nie zapominając o jego poglądach i nie usprawiedliwiając ich. Być może więcej skorzystamy, zachowując pomniki Hume’a czy Voltaire’a, świadomi, że dzieje myśli europejskiej, pomimo niewątpliwego geniuszu wielu filozofów, to przede wszystkim dzieje błędnych poglądów. Bez rozumienia tych błędów nie moglibyśmy dokonywać korekt i formułować nowych teorii, wiedząc, na czym polegały pomyłki poprzedników. Dotyczą one również współczesnych wpływowych filozofów, intelektualistów i pisarzy. Na przykład Sándor Márai, jak zauważa Krzysztof Varga: „Człowiek wychowany w kręgu mieszczańskiej kultury germańskiej i węgierskiej pełen był uprzedzeń, także rasowych, bał się »końca cywilizacji białego człowieka« osaczanej i niszczonej przez czarnych i żółtych”.

Jak pisał Eco, „dzięki oglądowi starych projektów, które okazały się utopijne bądź nieudane, można przewidzieć ograniczenia i ewentualne porażki naszych nowych projektów” (tłum. W. Soliński). Połączenie koloru skóry z charakterem człowieka, klasyfikacja „jakości” ludzi wedle koloru karnacji jest jedną z większych logicznych porażek ludzkości, której nie uniknęli także wielcy filozofowie. Co gorsza, ustanowione społecznie hierarchie rasowe są nadal uważane „za porządek natury”, uchodzą za „fakty przyrodnicze” potwierdzone „badaniami naukowymi”. Zabezpieczenie immunologiczne, jakim powinny być błędne teorie ras, fałszywe i niebezpieczne, jak widać, nie jest skuteczne. Nadal pojawiają się teorie budowane na założeniach mitycznych, powołujące się na wiedzę, nawiązujące do przesądów. Bez przeszkód kwitną przekonania rasistowskie w różnych swoich odmianach, zależnie od miejsca. Rasizm, jak przekonuje Francisco Bethencourt w jednej z najważniejszej monografii tematu (Racisms. From the Crusades to the Twentieth Century), występuje wszędzie. Żadna z ludzkich populacji nie jest wolna od podatności na poglądy rasistowskie, co Bethencourt ilustruje przykładami z Ameryki Południowej czy Azji. Uprzedzenia rasistowskie nie znikną wraz ze zburzeniem pomnika Hume’a, zwłaszcza że rasizm wciąż przybiera nowe kształty.

Rozważając problem rasizmu, można uzupełnić sławną metaforę Kanta, odnoszącą się do nadużywania wolności i łamania praw przez człowieka, pochodzącą z Idei powszechnej historii w aspekcie kosmopolitycznym: „To zadanie jest najtrudniejsze ze wszystkich. Jego doskonałe rozwiązanie jest niemożliwe: z drewna tak krzywego [i różnobarwnego] jak to, z którego zrobiony jest człowiek, nie można wystrugać nic prostego” (tłum. M. Żelazny).

Kup numer