Dzięki wąskim, ukrytym przejściom Stanisław August Poniatowski romansował z carycą Katarzyną, układ pomieszczeń w gabinecie Freuda umożliwiał anonimowość pacjentom, którzy nigdy na siebie nie wpadali, a na jednej z fińskich wysp w otoczeniu dzikiej przyrody swój letni eksperymentalny domek postawili Alvar i Elissa Aalto. Jednak Figlarnie poza zaprezentowaniem ciekawych rozwiązań architektonicznych spaja głównie zmysłowość.
Jak za Byung-Chul Hanem przypomina autorka: to właśnie prywatność umożliwia uwodzenie i pożądanie. Chociaż architektura jest jedną z najbardziej namacalnych form sztuki, rzadko łączymy ją z cielesnością. A domy odbieramy przecież wszystkimi zmysłami i to one pozwalają nam zdecydować, czy w danej przestrzeni chcemy się zaszyć, czy z niej uciec.
Czytaj także
Na tropie jednorożców
Eseje zebrane w tomie cechuje dygresyjność, wspaniałe poczucie humoru autorki oraz pewna umowność bohaterów. Niekiedy osią opowieści jest idea, innym razem twórca lub na poły anonimowi mieszkańcy znanej willi.
Przestrzeń może być negatywna, jak w muzeum Freuda, lub rozbuchana, jak u fascynującego włoskiego architekta Carla Mollina.
Pisanie o prywatności jest z góry skazane na porażkę. Kiedy wkraczamy w przestrzeń sypialni czy gabinetu lata po śmierci ich mieszkańców, unicestwiamy ich prywatność i wystawiamy na światło dzienne to, co dotąd było ukryte. Dostajemy jednak w zamian niesamowicie przyjemną, angażującą zmysły lekturę.
Maja Mozga-Górecka, Figlarnie. Przestrzenie radykalnej prywatności, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2025, s. 288

