70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Photo courtesy of the documentary "On the Back of a Tiger"

Neuroteogonia

Neuroteologia jest dla religii zagrożeniem, ponieważ dostarcza silnej, naturalistycznej alternatywy dla religijnych wyjaśnień rzeczywistości. Tak jak teoria Darwina pozwoliła zrozumieć, jakie biologiczne procesy doprowadziły do powstania człowieka, „wyręczając” w tym Boga, neuroteologia pozwala bez wychodzenia poza świat przyrody pojąć doświadczenia mistyczne.

Wśród wyzwań, przed którymi stoją na początku XXI w. religie[1], szczególnie wyróżniają się próby sprowadzenia ich wyłącznie do poziomu mechanizmów biologicznych i drugorzędnych rezultatów bardziej podstawowych zjawisk. Dzięki rozwojowi technicznemu w zakresie obrazowania pracy mózgu na przełomie tysiącleci w nowy etap wkroczyła neurobiologia, co nie pozostało bez konsekwencji dla dociekań na temat mózgowych procesów leżących u podstaw rozmaitych wyobrażeń i praktyk religijnych. Dziś starania te stanowią już odrębną dziedzinę nauki, nazywaną najczęściej neuroteologią[2], w ramach której przeprowadza się eksperymenty na całym świecie. To część szeroko zakrojonego religioznawczego projektu badawczego – poszukiwań odpowiedzi na pytanie o naturalne predyspozycje gatunku ludzkiego do religijności. Poza neurobiologią wykorzystuje się w nim przede wszystkim wiedzę z zakresu biologii ewolucyjnej, prymatologii, psychologii rozwojowej czy, szerzej, kognitywistyki.

Neuroteologia jest także, niestety, polem minowym kontrowersji i często nie do końca rygorystycznej nauki. Czy można już jednak zasadnie twierdzić, że dzięki temu, co w niej rzetelne, stopniowo odkrywamy mózgową kolebkę religii, rekonstruując coś w rodzaju „neuroteogonii”? A jeśli tak, to jakie konsekwencje – szanse i zagrożenia – może to przynieść religiom?

Misteria i laboratoria

Każde omówienie badań empirycznych dotyczących zagadnień związanych z religiami wymaga zwrócenia uwagi na trudności definicyjne. Określenie znaczeń (choćby na gruncie tylko jednego wyznania) takich pojęć, jak: „religia”, „duchowość”, „świętość”, „mistyka” czy „Bóg / bóg”, aby były one eksperymentalnie użyteczne w każdej sytuacji, jest praktycznie niemożliwe. Z tego względu naukowcy skupiają się na konkretnych praktykach religijnych, w których pojęcia te odgrywają ważną rolę: modlitwie, medytacji, rytuałach, czy na specyficznych doświadczeniach – przeżyciach pod wpływem m.in. substancji psychoaktywnych, deprywacji sensorycznej, a także takich, które wynikają z zaburzeń psychicznych.

Na kilka wstępnych uwag zasługuje także sama neurobiologia religii jako wciąż względnie nowy obszar badań. Fizjologię łączy się tu z fenomenologią, obiektywne z subiektywnym. Szuka się możliwych do zmierzenia fizjologicznych korelatów stanów umysłu, które przez badanych najczęściej są opisywane za pomocą kategorii religijnych. Często są one przedstawiane w ten sposób zarówno przez wierzących, jak i niewierzących, ponieważ trudno o konkurencyjne względem terminologii religijnej pojęcia do opisu tego rodzaju praktyk i doświadczeń. Oprócz wspomnianych na wstępie metod obrazowania pracy mózgu wykorzystuje się w tej dziedzinie także elektroencefalografię (EEG) czy pomiary rozmaitych parametrów fizjologicznych (m.in. tętna, ciśnienia krwi, reakcji skórno-galwanicznej oraz poziomów hormonów we krwi), a także metody wpływania na pracę mózgu poprzez elektryczną lub magnetyczną stymulację określonych obszarów oraz za pomocą halucynogenów.

Autorzy badań neuroteologicznych otwarcie przyznają się do ograniczeń tej dziedziny. Niektóre kwestionariusze psychologiczne i różne skale, którymi posługują się w celu rygorystycznie empirycznej oceny doświadczeń uczestników eksperymentów, zdecydowanie wymagają udoskonalenia. Wyniki skanów mózgu nie są ponadto dostatecznie często korelowane z innymi fizjologicznymi badaniami, co mogłoby wzmocnić fundamenty wyciąganych wniosków. Problematyczne są także ograniczenia czasowe eksperymentów – bywa, że osiągnięcie stanu wiążącego się z przeżyciami natury religijnej wymaga dłuższego wysiłku umysłowego, a nawet jeśli uda się w ten stan wejść w miarę szybko, skan przeprowadza się jedynie w momencie szczytowym doświadczenia, którego pojawienie się badani sami muszą zgłosić. Przepadają zatem doświadczenia z innych etapów modlitwy czy medytacji, a cały ten proces utrudnia dodatkowo hałas urządzeń do obrazowania. Kolejny kłopot stanowi często niewielka liczba uczestników – trudno znaleźć osoby odpowiednio zaawansowane w praktykach religijnych, u których najrozsądniej jest szukać korelatów głębokich doświadczeń z nimi związanych. Zwłaszcza że wszyscy uczestnicy muszą być zdrowi, bez historii zaburzeń neurologicznych i psychiatrycznych (często także w najbliższej rodzinie), niestosujący narkotyków ani używek, nieprzyjmujący leków i wolni od wszelkich innych przypadłości, które mogłyby potencjalnie skomplikować badanie.

Wielu odkryć naukowych dotyczących biologicznych mechanizmów funkcji psychicznych dokonano ponadto dzięki badaniom różnego rodzaju nieprawidłowości w pracy układu nerwowego. Czerpie z nich także neuroteologia.

Mózgowa „świątynia”?

Na podstawie dotychczas przeprowadzonych badań obszarem mózgu, którego niestandardowe funkcjonowanie uznaje się za najmocniej skorelowane z doświadczeniami powiązanymi niekiedy z treściami religijnymi, są płaty skroniowe.

W literaturze naukowej najczęściej można spotkać w tym kontekście opisy pacjentów cierpiących na padaczkę skroniową (ang. temporal lobe epilepsy – TLE). Takie osoby są często przekonane, że „rozmawiają” z Bogiem, czują, że odkryły „prawdziwe znaczenie kosmosu” (niedostępne zwykłym umysłom), a ponadto zaczynają obsesyjnie interesować się kwestiami dotyczącymi religii, filozofii i moralności.

Same doświadczenia mogą trwać zaledwie kilka sekund w czasie napadu padaczkowego, ale w ich wyniku zachodzą głębokie zmiany w osobowości pacjentów, które utrzymują się również w okresach bez napadów.

Jednym z badaczy, którzy napotkali w swojej pracy klinicznej osoby cierpiące na ten rodzaj epilepsji, jest Vilayanur S. Ramachandran, neurobiolog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego. Opisuje on badanie, do którego zainspirowały go głębokie doświadczenia religijne takich pacjentów[3]. Podejrzewał, że doszło u nich do zaburzenia komunikacji między ciałem migdałowatym (częścią układu limbicznego odpowiedzialną za rozpoznawanie emocjonalnej wagi wydarzeń w otoczeniu) a strukturami, w których łączą się dane pochodzące z różnych zmysłów. Wskutek powtarzających się napadów nieprawidłowe wzorce aktywności łączące dane zmysłowe i emocje mogły się utrwalić i doprowadzić do sytuacji, w której wszystko, co pacjent dostrzegał, jawiło mu się jako głęboko istotne i ujawniające „ukryty porządek”, a w rezultacie było wartościowane religijnie. W celu zweryfikowania tej hipotezy Ramachandran przeprowadził badanie reakcji skórno-galwanicznej (ang. galvanic skin response – GSR). Pozwala ono określić, poprzez pomiar potliwości skóry, jak silnie organizm reaguje na dany bodziec.

Osoby badane siadały w wygodnym fotelu przed komputerem, z elektrodami przymocowanymi do dłoni. Na ekranie pojawiały się słowa i zdjęcia. Badani patrzyli na zwykłe, używane na co dzień przedmioty, twarze – znajome (rodziców, partnerów) i nieznajome, zagrożenia (drapieżniki, sceny przemocy), treści pobudzające seksualnie oraz słowa i obrazy związane z religią. Ludzie bez zaburzeń reagują najsilniej, widząc zdjęcia ukazujące zagrożenia i sceny związane z seksem. Zgodnie z hipotezą Ramachandrana pacjent z TLE, gdyby rzeczywiście chodziło tylko o ogólną destabilizację układu limbicznego, miałby zaś reagować równie silnie na wszystkie wymienione rzeczy.

U osób z padaczką skroniową nie wykryto jednak ogólnego wzmocnienia reakcji. Niektóre z nich, w tym na treści erotyczne, były wręcz słabsze niż w grupie kontrolnej. Wzmocnienie pojawiło się, ale okazało się selektywne – zdecydowanie silniejsze były reakcje, kiedy na ekranie pojawiało się coś związanego z religią. Ramachandran ostrożnie skonkludował więc, że najprościej wyjaśnić doświadczenia pacjentów z TLE zmianami w płacie skroniowym przekładającymi się na wybiórcze wzmocnienie pewnych połączeń w obrębie układu limbicznego i osłabienie innych. W rezultacie miałaby się wtedy zmienić natura emocji odczuwanych przez osobę z tym zaburzeniem. Czy można zatem uznać, że istnieją w mózgu obwody neuronalne bezpośrednio związane z doświadczeniami religijnymi i że u osób cierpiących na padaczkę skroniową stają się one hiperaktywne? Ramachandran radzi zachować interpretacyjną ostrożność. Samo badanie GSR niczego nie wyjaśnia. Jeśli chodzi o padaczkę skroniową, zmiany osobowości związane z głęboką religijnością zachodzą u mniejszości (od 1% do 5%) cierpiących na nią osób[4]. Nie znaczy to jednak, że jej związek z tymi przeżyciami jest mniej realny. Istotność płatów skroniowych w kontekście doświadczeń religijnych potwierdzają bowiem inne eksperymenty – np. stymulowanie tej części mózgu za pomocą pola magnetycznego przy użyciu słynnego (choć problematycznego) „Bożego hełmu” (ang. God Helmet).— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter