(fot. Oscar Keys / Unsplash)
Katarzyna Kasjanowicz wrzesień 2021

Przetrzymać niewyobrażalne

Nie znam drugiej takiej powieści jak „Wytrwaj. Znieś. Przetrzymaj” Haliny Bortnowskiej. Tak uniwersalnej w interpretacji, a jednocześnie osobistej, niemal intymnej.

Artykuł z numeru

Planeta Śląsk

Czytaj także

Katarzyna Kasjanowicz

Pradziadków nosimy w sobie

Niewiele jest książek dotykających tematu utraty sprawności, a zwłaszcza zdolności widzenia. Wśród nich natkniemy się na biografie i analizy naukowe. Lecz takiego bogactwa synkretyzmu gatunkowego, jakie zawiera w sobie Wytrwaj. Znieś. Przetrzymaj w odniesieniu do tej tematyki, nie znajdziemy. Powieść wpisuje się w konwencję antyutopii z cechami socjologicznej fantastyki naukowej. Ale elementów rodzajowych jest tutaj dużo więcej, łącznie z wciągającym wątkiem kryminalnym. Nie zapominajmy jednak, że ta historia pisana przez Habor w formie listów wymyka się realizmowi. To ten rodzaj kostiumu fantastycznego, jaki nadała np. Margaret Atwood Opowieści podręcznej, w której mimo autorskiej kreacji innego świata, odczucia, opisy, próba przekazu doświadczenia są jak najbardziej realistyczne. U Bortnowskiej dzięki precyzji odwzorowania mają wartość zbliżoną do dokumentu. Mogą być cenne zarówno dla osób doświadczających utraty wzroku, które odnajdą w tej opowieści siebie, jak i ich rodzin, opiekunów. Choć jak pisze Habor, „rozumienie Utraty jest być może nawet niemożliwe, gdyż podstawowe doznania są nieprzekazywalne”. Mimo to, a może właśnie dlatego, książka dotyka najgłębszych pokładów wrażliwości czytelnika. Akcja powieści rozgrywa się na malowniczej wyspie Tyflonia. Ten skrawek ziemi zapomniany przez międzynarodową społeczność staje się nową ojczyzną osób, które dotknęła postępująca ślepota. Faktycznie jest to miejsce zsyłki, nawet niezachowujące pozorów sanatorium, zaś opiekunowie to bardziej strażnicy niż personel medyczny. Niepełnosprawnych nikt nie leczy, niemal nikt nie odwiedza, są jak dawni zesłańcy, którzy muszą od nowa zbudować własny świat i system wartości. A w końcu wypracować indywidualne sposoby radzenia sobie z sytuacją Utraty: swobody, domu, najbliższych, woli dalszego trwania. Bo walka z niemocą lub bierna zgoda na nią to dwie główne postawy, które cechują deportowanych. Ich inność budzi powszechny lęk, który potęguje brak wiedzy związanej z genezą Utraty.

Czytelnik może się dziwić, skąd taka wizja. Przecież już dawno nie oceniamy niepełnosprawności, przynajmniej w powszechnym dyskursie.

Aranżujemy przestrzeń wokół nas tak, by ci dotknięci dysfunkcją mogli w niej jak najsprawniej żyć. Paraolimpiady pokazują ludzi wysportowanych, ambitnych i nieugiętych. Osoby z niepełnosprawnościami są częścią współczesnej ludzkości. Patrząc jednak na doświadczenia ostatniego roku, można się zastanowić, czy książka Bortnowskiej nie jest antycypacją zdarzeń, które zaczęły zmieniać świat kilkanaście miesięcy temu. Habor pisze: „Nie jest pewne, czy rzeczywiście nie ma »czynnika zakaźnego«, czy też jest, tylko nie wiemy, co może go aktywować i kto z nas – Utraceńców – nosi wciąż w sobie to coś, co powoduje Utratę, i ktoś nowy może to w siebie wziąć. (…) Wolę myśleć, że jestem niebezpieczna i dlatego odizolowana, a nie że pokutuję za nieporozumienie, za bezsensowną panikę, do której nikt nie ma odwagi się przyznać”.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Dziś wirus wywołujący COVID-19 także dzieli ludzi, budując mury strachu. Wprawdzie nikt jeszcze nie zostaje zesłany na odpowiednik Tyflonii, ale żyjemy w lęku przed mutacjami wirusa, ograniczeniami służby zdrowia i trudnymi do wyobrażenia konsekwencjami tego, co może nastąpić.

Przede wszystkim boimy się sami siebie. Z konieczności przebywamy na kwarantannie, z wyboru izolujemy się w domach będących małymi wyspami. Wypracowujemy nowe rytuały codzienności, przyzwyczajamy się do ograniczeń, w czym przypominamy mieszkańców Tyflonii. Z dzisiejszego punktu widzenia listy Habor są jak raport zdarzeń, które mogą nadejść. Jednak nie jest to tylko opowieść o cierpieniu i zgodzie na brak cudu, wykrzyczana nie tyle w dialogach, ile w przejmujących opisach rozmytych kształtów i powidoków wciśniętych pod powieki. Uderza w tej książce pierwotne ciepło wyłaniające się z prostych czynności: dojenia krowy, sprzątania, zakładania ogródka, opieki nad chorymi, modlitwy. Każde działanie, nawet najdrobniejsze, przywraca moc sprawczą tym, którzy niemal żadnej mocy już nie czują. Wielu z nich postanowiło jednak wytrwać, znieść, przetrzymać.

Książka została wydana w formie audiobooka czytanego przez Maję Komorowską. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to sama Habor opowiada nam o swoim świecie. Odegranie tej historii jest tak autentyczne, jakby lektorka nie dokonała nagrań w studio, ale w tyflońskim domu pośród wrzosowisk. To tylko pokazuje siłę przekazu tej opowieści, w której odrzucenie i adaptacja, przeszłość i teraźniejszość przeplatają się ze sobą jak dni życia.


Halina Bortnowska

czyta Maja Komorowska

Wytrwaj. Znieś. Przetrzymaj. Listy z wyspy Tyflonii, miejsca internowania dotkniętych Utratą

Wydawnictwo Agora, Warszawa 2021, format MP3

Kup numer