Ilustracja: Agnieszka Dybowska
Joseph Mitchell marzec 2026

Lady Olga

Panna Barnell ma nie tylko brodę, ale także bokobrody i sumiaste wąsy. W białej obszernej podomce przywodzi na myśl proroka ze Starego Testamentu. Wygląda bardziej światowo, gdy szykuje się na przyjęcie; na taką okazję nakłada szminkę i róż

Artykuł z numeru

Chcę mieć serce spokojne

Chcę mieć serce spokojne

Czytaj także

Szymon Kowalski

Biografia niemożliwa

Jane Barnell od czasu do czasu uznaje się za czarną owcę i stwierdza, że jej sposób zarabiania na życie ma w sobie coś wstydliwego. Kiedy popada w taki nastrój, nie jest dumna, że żadna artystka w Ameryce nie dorównałaby jej pod względem długości kariery cyrkowej, i żałuje, że przed laty rzuciła harówkę na farmie bawełny swojej babki w Karolinie Północnej. Panna Barnell to kobieta z brodą. Jej gęsty, kręcony zarost mierzy 35 cm i jeszcze nigdy nie był dłuższy niż obecnie. Za młodu, gdy życie cyrkowe bardziej ją pasjonowało, co roku fryzowała brodę inaczej; w tamtych czasach istniało bowiem wiele możliwości – panna Barnell pamięta styl na „sopel”, „indiańskiego wojownika”, „trzepaczkę” i „kozła” – a na początku sezonu prosiła cyrkowego fryzjera, by przyciął jej zarost w najmodniejszym w danym momencie fasonie. Odkąd posiwiała, nie przycina już brody i nosi ją w stylu członków grupy Ród Dawidowy.

Dzięki brodzie panna Barnell występowała w każdym ze stanów Północy. Właściwie to zjeździła Stany Zjednoczone jak mało kto, jednak zbyt się nudziła, by zwracać uwagę na otoczenie, i pewnie oblałaby geografię w szkole. „Podróżowałam po całym kraju, wzdłuż i wszerz. Odwiedziłam tysiące miast, ale niewiele z nich pamiętam. Przez połowę czasu nie wiedziałam nawet, w jakim jestem stanie, wręcz zupełnie mnie to nie obchodziło” – mówi.

Panna Barnell ma 69 lat i po raz pierwszy wzięła udział w pokazie krótko po swoich czwartych urodzinach; twierdzi, że ma brodę od niemowlęctwa. Jako Księżniczka Olga, Madame Olga lub Lady Olga pracowała w co najmniej 25 cyrkach i wesołych miasteczkach za stawkę od 20 do 100 dolarów tygodniowo. Zdążyła już zapomnieć, jak nazywała się część z tych przybytków; jeden z cyrków pamięta tylko jako „ten bajzel na dziesięć wozów na Zachodnim Wybrzeżu, gdzie razem z moim trzecim mężem musieliśmy przywalić kierownikowi cyrku w czerep kołkiem od namiotu, żeby dostać wypłatę”. Zaczynała w podrzędnej trupie cyrkowych włóczęgów, która podróżowała rozklekotanymi, zawszonymi wozami ciągniętymi przez woły, później zaś trafiła do cyrków Ringling Brothers oraz Barnum & Bailey.

W cyrku Ringlingów spędziła sześć lat. Ostatni raz występowała tam w 1938 r., kiedy sezon zakończył się przed czasem z powodu strajku w Scranton, co doprowadziło ją do histerii. Cyrk Ringlingów, Kongres Dziwnych Ludzi, cieszył się tak wielkim uznaniem wśród dziwolągów jak niegdyś Palace wśród aktorów wodewilowych, ale panna Barnell nie chciała podpisać kontraktu na kolejny sezon. Podjęcie tej decyzji było bolesne; wcześniej przez sześć sezonów sypiała na tym samym posłaniu w starej dziewięćdziesiątceszóstce, wagonie sypialnym Ringlingów przeznaczonym dla artystów cyrkowych, i zdążyła się do niego przywiązać. „Słyszałam kiedyś o więźniu, który załamał się i płakał, gdy skończył odsiadkę i musiał opuścić swoją celę. Pewnie to był dla niego dom, tak jak moim domem było posłanie na tym wozie”. Odrzuciła kontrakt, ponieważ obsesyjnie się obawiała, że w trasie ktoś zmusi ją, aby wstąpiła do związku zawodowego cyrkowców.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się