Michał Pospiszyl luty 2020

Komunizm epoki faraonów

Maat wymaga nie tylko postępowania zgodnego z zasadą solidarności i pomocy wzajemnej, ale także intensywnego przekształcania podmiotowości. Nie ma tu miejsca na indywidualistyczną opowieść o własnych zasługach, wszystko, co mam, to, kim jestem, jest zawsze efektem relacji społecznych.

Artykuł z numeru

My, rodzice osób LGBT+

My, rodzice osób LGBT+

Praca Jana Assmanna Maat. Sprawiedliwość i nieśmiertelność w starożytnym Egipcie to przede wszystkim krytyka pewnej wizji Egiptu, która choć zapoczątkowana bardzo dawno temu (bo przez starożytnych Żydów), trwa aż do dzisiaj. Zgodnie z tym obrazem Egipt stanowi przykład państwa despotycznego, pozbawionego prawa, sprawiedliwości, z teokratycznym monarchą, wobec którego niemal każdy poddany okazuje się niewolnikiem. Assmann próbuje odsłonić radykalnie inny obraz. Odzyskanie alternatywnej historii Egiptu odbywa się w sporze z szeregiem XX-wiecznych pisarzy, którym zawdzięczamy wizję nieznacznie tylko zniuansowaną względem opowieści propagowanej przez Mojżesza 3 tys. lat wcześniej. Wyjście z Egiptu, a precyzyjniej: wynalezienie monoteizmu, to w świetle tej teorii decydujący krok w historii emancypacji, moment przebudzenia, po którym ludzkość zaczyna rozumieć takie sformułowania, jak: wolność, indywidualność, świadomie przeżywane dzieje. Assmann chce w pierwszym kroku przesunąć (od razu o kilka tysięcy lat) moment przełomu: „to nie Izrael, lecz Egipt wynalazł ideę sprawiedliwości”. Do wykonania takiego ruchu potrzebuje jednak nie tylko pogłębić powierzchowny obraz Egiptu, ale – i to drugi krok – otworzyć spór egiptologiczny na temat znaczenia zasadniczych dla tej kultury pojęć, przede wszystkim zaś tytułowego Maat.

Zgodnie z wykładnią obowiązującą w egiptologii co najmniej od poł. XX w. Maat oznacza właściwy, harmonijny stan natury, którą ziemskie społeczeństwo powinno naśladować. Assmann obraca tę relację: „Maat jest o wiele bardziej zakotwiczona w sferze społecznej i etycznej, jako jej główne znaczenie powinniśmy przyjmować nie »porządek świata«, lecz »sprawiedliwość«” (s. 36). Innymi słowy: to nie struktura społeczna naśladuje kosmos (próbując lepiej lub gorzej odwzorować astronomiczną harmonię), ale stan kosmosu (to, czy kolejnego dnia wzejdzie słońce) jest bezpośrednio powiązany z kondycją życia społecznego w państwie. Jak określić jego poziom? Niewielką lub zerową liczbą buntów, rozłamów, powstań. Dobre, czyli sprawiedliwe, państwo powstrzymuje konflikty. Konfliktom jednak, ta nauka jest w kulturze staroegipskiej powszechna, władza nie może zapobiegać, opierając się na przemocy, przymusie czy despotyzmie. Aby przeciwdziałać wojnie domowej (której widmo unosi się nad Egiptem nieprzerwanie przez 1500 lat), faraon powinien przede wszystkim prowadzić egalitarną politykę społeczną. Maat zatem to sprawiedliwość mierzona skalą równości społecznych, siłą państwa, którego podstawowym zadaniem jest zasypywanie przepaści oddzielającej biednych od bogatych, nędzę od dostatku.

 

*

Choć wiemy, że Maat towarzyszy dziejom Egiptu od samego początku (już u zarania spełniając centralną funkcję), to tematem intensywnej refleksji staje się dopiero w epoce Średniego Państwa (2020–1793 r. p.n.e.). Dlaczego? W czasach Starego Państwa (a więc okresie, w którym, nie bez związku z Maat, powstają najsłynniejsze z egipskich piramid, tj. 2657–2166 r. p.n.e.) kategoria ta jest właściwie przezroczysta. Dzieje się tak prawdopodobnie z dwóch powodów. Po pierwsze, widmo wojny domowej wprawdzie już wówczas unosi się nad Egiptem, jednak nawiedza go na tyle rzadko, że nie ma okazji stać się tematem budzącym powszechne zainteresowanie. Po drugie, Stare Państwo to okres najdalej posuniętej centralizacji, dlatego Maat jest wówczas łączona w pierwszej kolejności z polityką faraonów, a nie z kształtem wszystkich istniejących w państwie relacji władzy.

Sytuacja ulega zmianie wraz z tzw. pierwszym okresem przejściowym (2166–2020 r. p.n.e.), a więc epoką konfliktów wewnętrznych i rozpadu państwa na wiele niezależnych ośrodków władzy. Państwo Średnie to dziecko tej epoki. Dużo mocniej więc odczuje zagrożenie możliwą wojną domową, kolejnym rozpadem, ale będzie także funkcjonowało w warunkach większej decentralizacji. Efektem jest następująca w tym okresie eksplozja źródeł dotyczących Maat.

Tekstem, który Assmann nieprzypadkowo poddaje analizie na samym początku, są Skargi mieszkańca oazy. Rękopis pochodzi z okresu Średniego Państwa i, o czym wiemy już z tytułu, dotyczy przedstawiciela dolnej warstwy społecznej, w dodatku pochodzącego z peryferii. Rzecz traktuje o przykrej historii wieśniaka, który zostaje wywłaszczony z osła po tym, jak, próbując uniknąć rozłożonej podstępem na drodze szaty, „zboczył na sąsiadujące pole porośnięte zbożem. To zaś potraktowane zostaje jako pretekst, by skonfiskować osła z jukami. Postępek nie polega zatem na jawnym gwałcie, ale na nagięciu prawa” (s. 63). Pozbawiony dobytku wieśniak udaje się do lokalnego ośrodka władzy, by złożyć skargę, jednak czyni to w sposób tak wyszukany (językowo i filozoficznie), że zarządca, zamiast rozwiązać sprawę, zaczyna ją odwlekać, by móc wysłuchiwać kolejnych imponujących przemówień. Te zaś, im dłużej sprawa jest w toku, zaczynają dotyczyć także samego zarządcy, który, ociągając się, zostaje uznany za współodpowiedzialnego bezprawia doświadczanego przez wieśniaka. Zarzuty przeciw urzędnikowi kulminują w oskarżeniach o lenistwo, głuchotę na Maat oraz chciwość.

Jak powinniśmy je rozumieć? „Lenistwo” oznacza przede wszystkim zaniechanie, próbę wyjścia z kręgu wzajemnej solidarności oraz odpłaty: „w świecie, w którym panuje Maat, czyn wraca do sprawcy i »ten który działa, staje się tym, wobec którego będzie się działać«”. Maat rozumiana jest tu podobnie do hinduskiej czy buddyjskiej karmy, jako suma dobrych i złych zachowań, które wracają w postaci przyszłych nagród lub kar. Jeszcze cięższym zarzutem jest jednak „głuchota na Maat”. Sędzia niezainteresowany rozwiązaniem sprawy to „dla Egipcjanina szczyt perwersji”, stawiający na głowie cały porządek etyczny ówczesnej kultury: „zostałeś – wykrzykuje urzędnikowi wieśniak – wszak ustanowiony do tego, by słuchać przemowy!” (s. 76). Oczywiście z racji pełnionej funkcji zarządca, nie wsłuchując się w Maat szczególnie wyraźnie, wykracza poza obowiązujące reguły, jednak nakaz słuchania dotyczy wszystkich. Ten, kto nie słucha Maat, nie postępuje „solidarnie, wyrzuca się poza nawias społeczeństwa i staje się po prostu »umarłym za życia«” (s. 83). Ostatni zarzut o „chciwość” jest nie tylko najcięższy, „chciwość jest po prostu antyzasadą wszystkiego, co oznacza Maat (…). O ile Maat oznacza altruizm i wzajemność, o tyle chciwość jest egoizmem i samowystarczalnością” (s. 91). Maat wymaga więc nie tylko postępowania zgodnego z zasadą solidarności i pomocy wzajemnej, ale także intensywnego przekształcania podmiotowości, nie ma tu miejsca na indywidualistyczną opowieść o własnych zasługach, wszystko, co mam, to, kim jestem, jest zawsze efektem relacji społecznych, uprzejmości i pomocy, którą na różnych etapach życia otrzymałem od innych. Podstawowym zadaniem jest więc wzbudzanie miłości. Mimo że egipskie przykazanie miłości stanowi pod pewnymi względami odwrócenie zasady znanej z Biblii, ponieważ Maat nie nakazuje, by kochać, ale raczej, by wzbudzać miłość u innych, to nie ma tu miejsca na żaden narcyzm: „człowiek czyni się kochanym, jeśli pomija samego siebie, myśli o innych, wyłącza siebie” (s. 113).

Widzieliśmy, że podtrzymywanie Maat jest zadaniem kosmologicznym – tylko dzięki istnieniu sprawiedliwości i solidarności możemy zasadnie liczyć, że jutro znowu wzejdzie słońce. Sprzeniewierzenie się Maat ma jednak także konsekwencje jednostkowe, doprowadza do „śmierci za życia”, uniemożliwia więc życie po śmierci, ponieważ nieśmiertelność ma w kulturze staroegipskiej materialne, społeczne znaczenie, związana jest z miejscem, jakie nieboszczyk zajmuje w pamięci swojej wspólnoty. Nieśmiertelność jest przede wszystkim efektem miłości, jaką wzbudza się u bliźnich: „po pierwsze, zapewnia ona przetrwanie grobowca, nie ma bowiem nikogo, kto miałby podstawy, by mścić się na swoim panu poprzez niszczenie grobowca, a po drugie, gwarantuje istnienie osoby w społecznej pamięci” (s. 111). To m.in. dlatego do budowania grobowców (w tym także piramid) nie zatrudniano ani niewolników (których w Egipcie właściwie nie ma), ani nawet chłopów, lecz wykwalifikowanych rzemieślników. Właśnie wykwalifikowani budowniczowie piramid byli odpowiedzialni za pierwszy odnotowany w historii strajk, który miał miejsce w 1156 r. p.n.e w Deir el-Medina.

Czy Maat (najważniejsza kategoria kultury staroegipskiej) była więc zasadą komunistyczną? Nakazem całkowitej równości między ludźmi? Mitologia egipska wkłada ogromny wysiłek w skonstruowanie apokaliptycznej wizji czasów sprzed narodzin państwa. Epoka bez państwa jest czasem nieustannej walki, przemocy silnych wobec słabych, skrajnych nierówności. To okres (Egipcjanie nazywają go epoką rozdarcia), w którym światem rządzą egoizm i walka, nie ma więc miejsca na sprawiedliwość i solidarność. Zaistnienie Maat jako zasady życia społecznego możliwe jest dopiero dzięki państwu. Nierówności, „przedpaństwowe rozdarcie” są tu jednak nie tylko punktem wyjścia, ale także pewną antropologiczną stałą. W tym świecie nie jest możliwa całkowita realizacja Maat: „zakłada się istnienie nierówności społecznych; chodzi o to, by je złagodzić, ale nie usunąć” (s. 108).

Wbrew obrazowi epoki rozdarcia wytwarzanemu przez staroegipską mitologię trudno przypuszczać, by możliwość życia poza państwem była aż takim koszmarem. Współczesna antropologia dostarczy nam wystarczającej liczby dowodów, by powątpiewać w tę jednostronną wizję. Między innymi z prac Jamesa C. Scotta wiemy, że żyjące poza państwem wspólnoty zbieracko-łowieckie mniej pracowały, miały dużo bardziej zróżnicowaną dietę i nie były narażone na całe spektrum chorób „cywilizacyjnych” (odra, świnka, błonica, malaria), utrzymywały także stosunkowo egalitarne stosunki społeczne i nie znały patriarchatu. Z danych archeologicznych wynika, że łowcy-zbieracze byli dużo wyżsi, posiadali lepsze uzębienie i żyli dłużej niż ludność osiadła w państwie[1]. Można zatem sądzić, że wspólnoty te stanowiły raczej atrakcyjną konkurencję dla budowanego z trudem państwa faraonów niż piekło, z którego wszyscy chcieli się wyrwać: „Władza – trzeźwo zauważy Assmann – w sensie zinstytucjonalizowanej siły od samego początku pojawia się w masce ochrony. Swoje żądania posłuszeństwa uzasadnia tym, że przeciwdziałała nierównościom między ludźmi. Czyż jednak sama nie stworzyła tych nierówności? Czy nie jest podobnie jak z religią, która – jak to przyjmują Epikur i Lukrecjusz – najpierw wszczepia ludziom strach, od którego obiecuje ich następnie wyzwolić? (…) Gdyby nie było państwa, nie byłoby też słabych, których obroną państwo uzasadnia swoje istnienie, utrzymując, że chroni ich przed wyzyskiem silnych” (s. 287).

Mimo że sprawiedliwość jest rozumiana wertykalnie, jako ograniczenie nadmiernej władzy i bogactwa, to nie ma charakteru organicystycznego, przypominającego ten znany z europejskiego średniowiecza, a więc wizji społeczeństwa, w którym jedni się modlą, inni walczą, a reszta pracuje, sprawiedliwość zaś polega na tym, że każdy – nawet chłopi w postaci gwarancji ochrony od rycerstwa i zbawienia od Kościoła – czerpie z własnej pozycji pewne korzyści. Zasada Maat przeciwnie: ani nie próbuje kamuflować nierówności, ani nawet ich uzasadniać (tak jak ma to miejsce w średniowiecznym podziale ról społecznych): „to, że ludzkość rozpada się na biednych i bogatych, słabych i mocnych, w żadnym wypadku nie jest zgodne z zasadą Maat” (s. 108). Choć sprawiedliwość przychodzi z góry, jest regułą, z której rozlicza się możnych, to nie powinniśmy ulegać złudzeniu, że chodzi o rodzaj wspaniałomyślności faraonów gotowych zrezygnować z części władzy tylko po to, by móc wdrażać bardziej etyczną politykę społeczną. Myśląc o Maat, powinniśmy mieć przede wszystkim na uwadze owo (komunistyczne?) widmo wojen klasowych i rozruchów, które – jak pamiętamy – unosi się nad tysiącami lat istnienia tego państwa. Maat, a więc sprawiedliwość, jest zawsze pochodną tego widma.

 

[1] James C. Scott, Against the Grain: A Deep History of the Earliest States, New Haven, London 2017, s. 102–104.

_

Jan Assmann

Maat. Sprawiedliwość i nieśmiertelność w starożytnym Egipcie

tłum. Andrzej Niwiński, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2019, s. 338

 

Kup numer