Jako dziecko marzyłam o tym, żeby chociaż raz w życiu usłyszeć: „Zostaw mięso, zjedz ziemniaki”. Godzinami medytowałam więc nad kotletem i ćwiczyłam uważność w poszukiwaniu najdrobniejszych żyłek.
Kiedy jakieś 30 lat temu formalnie przestałam jeść mięso, nie było zamienników. A może gdzieś były, ale nie w moim małym mieście, wtedy wojewódzkim. Byłam w ósmej klasie podstawówki i pamiętam, że w rynku funkcjonował…