W zawodowym życiu przedstawiałem się już wielokrotnie i zazwyczaj nie było w tym nic spektakularnego, ale tym razem zacznę trochę inaczej. A więc: dzień dobry, nazywam się Adrian Bąk i jestem mizofonistą (nie mylić z mizoginistą, co to, to nie!).
Jeśli jeszcze nie zdążyliście sprawdzić w telefonie albo w czatbocie, cóż to za dziwna przypadłość albo ideologiczne zboczenie, śpieszę z wyjaśnieniem: to nadwrażliwość na dźwięki. Na konkretne…