Do pewnego momentu w moim życiu chciałam czytać i oglądać treści ambitne, wzbogacające, mądre, często trudne w odbiorze. Lubiłam się tym zmęczyć, poruszyć czułe struny w sercu. Mieć później o czym myśleć, dyskutować zawzięcie i przedstawiać swój punkt widzenia.
Aż przyszła pandemia, a z nią bezradność i chęć ucieczki w jakiś bezpieczny kąt, z kocem, którym można się otulić, w emocje, które ukoją…