Z dzieciństwa pamiętam długie chwile nudy. Leżenia na wersalce i wpatrywania się w plamy światła na ścianie. Na kurz zbierający się między ścianą a podłogą.
Czasami ją artykułowałam – słyszałam wtedy abstrakcyjną dorosłą odpowiedź, że inteligentni ludzie się nie nudzą, a potem wysłuchiwałam historii o tym, jak można się pasjonująco zająć patykiem i sznurkiem.
Nie rozumiałam tego. Nie narzekałam przecież, jedynie komunikowałam, że się nudzę….