70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Świat można ocalić jedynie gagiem

Szesnastego kwietnia przypadła 129. rocznica urodzin Charliego Chaplina, jednej z najważniejszych postaci kinematografii i kultury popularnej XX w., rozpoznanej do tej pory głównie przez historyków filmu. Zmienia ten paradygmat myślenia książka Pawła Mościckiego Chaplin. Przewidywanie teraźniejszości.

Wbrew tytułowi nie jest to jednak monografia poświęcona aktorowi, jego rozciągniętej na ponad pół wieku bogatej filmografii czy burzliwemu życiu naznaczonemu polityczną banicją. Nie jest to nawet książka o komedii. Mościcki sięga po dużo bardziej poważne oręże teoretyczne niż to, z którego zwyczajowo korzystają studia nad filmem. Autor jest filozofem pracującym w Instytucie Badań Literackich PAN, a Chaplin to w gruncie rzeczy rozprawa filozoficzna (rezultat naukowego grantu) nad statusem specyficznej odmiany komedii – dziś już nieco zapomnianej burleski – której brytyjski twórca był arcymistrzem.

Ramy tej refleksji wyznacza pole teorii sztuki, w którym Mościcki czuje się najlepiej. Czytamy więc Chaplina Abym Warburgiem, Georges’em Didi-Hubermanem czy poprzez klasyczną psychoanalizę Freudowską, co tworzy intrygującą, bo rzadko konstruowaną wokół tej postaci, konstelację pojęć: nowoczesności, katastrofy, patosu i symptomu. Autor interpretuje Chaplina psychoanalizą, ponieważ to Freud przywołał w swojej pracy kategorię dowcipu jako istotną w kształtowaniu się życia psychicznego i symptomatyczną z punktu widzenia procesu terapeutycznego. Podobną rolę odgrywało w teorii psychoanalizy marzenie senne, na płaszczyźnie filmowej u Chaplina możliwe do odczytania jako swoiste przeżywanie „amerykańskiego snu”, realizujące się w każdej możliwej kombinacji, zarówno spełnienia pragnień, jak koszmaru.

„Życie i twórczość Chaplina splatają się nierozłącznie z dziejami XX wieku, tworząc nieoczywiste nici połączeń między najważniejszymi wydarzeniami stulecia a komicznymi przemieszczeniami i kumulacj ami gestów, z których składa się kinowy spektakl burleski” – pisze autor. To m.in. doświadczenia potężnych zmian cywilizacyjnych i dwóch wojen, które wybuchły w okresie życia Chaplina rozciągniętym pomiędzy dzieciństwem w wiktoriańskiej Anglii a śmiercią w późnych latach 70. XX w., Chaplin posiadł nie tylko wyjątkową zdolność rozpoznawania i komicznego przetwarzania kluczowych dla swojej teraźniejszości aspektów życia, ale również antycypowania mającej się dopiero wydarzyć wielkiej Historii. Dość wspomnieć o Dyktatorze, gdzie aktor wciela się mistrzowsko w podwójną rolę: oszalałego tyrana Adenoida Hynkela i żydowskiego fryzjera. Zdjęcia do filmu zaczęły się we wrześniu 1939 r., dosłownie na moment zanim Adolf Hitler miał doprowadzić świat na skraj katastrofy. Mościcki zwraca przy tym uwagę na nieoczywiste, choć silnie obecne w całej twórczości Brytyjczyka wątki krytyki: niekwestionowanego postępu, automatyzacji i dehumanizującej technologii (słynna sekwencja wciągnięcia robotnika przez fabryczną machinę w Dzisiejszych czasach z 1936 r. do dziś stanowi jedną z najlepszych ilustracji procesów industrializacji i mechanizacji).

Potraktowanie twórcy figury Małego Trampa aparatem psychoanalitycznym jest o tyle zasadne, że Chaplin ujawnia się w tej analizie jako „aktor podświadomości”, który wyraża stan kryzysu ówczesnego czasu poprzez swoją histeryczność ruchów, groteskowe wyolbrzymienie czy brak skoordynowania. „Trzeba żyć w nasyceniu; nie dzień po dniu, ale godzina po godzinie: pochwycić nowe wydarzenie dokładnie w momencie, kiedy pada na nie światło” – pisał malarz abstrakcjonista i autor Baletu mechanicznego (1924) Ferdynand Léger.

Do dziś tkwimy w paradygmacie pędu i przyspieszenia szczególnie widocznych na polu wymiany informacji, które – jak uważa włoski filozof Franco Berardi – skutkują patologicznym stanem nieustannego i nieredukowalnego napięcia w podmiocie. Z jednej strony nasze przednowoczesne umysły nie są w stanie przetworzyć ciągle przyrastającej masy danych, które do nas docierają poprzez urządzenia technologiczne, z drugiej zaś – trudno w nowoczesności, której nadrzędną wartością jest efektywność, odciąć się od wszystkich bombardujących zewsząd bodźców. Jednym ze skutków nasilenia się tych tendencji jest jednak swoiste zblokowanie, stan, w którym nie pojawia się już nic prawdziwie i radykalnie nowego, a odczuwamy raczej nieprzyjemne wrażenie ciągłego powtórzenia czy raczej pastiszu. Stan taki przeżywa z pewnością współczesna kinematografia, stając się medium anachronicznym i coraz gorzej radzącym sobie z opowiadaniem o dzisiejszym świecie. Kino wypierają nowe media, interaktywne formy narracji, gry czy choćby seriale platformowe (bo określenie „telewizyjny” również straciło swoją adekwatność). Trudno byłoby więc wskazać twórcę na podobieństwo Chaplina, który podjąłby się próby filmowego przetworzenia hiperdynamicznej rzeczywistości późnego kapitalizmu, co nadaje jego postaci szczególnej wyjątkowości. Przywołany w książce Paweł Muratow stwierdził, że kino wywraca, rozbiera i na nowo składa rzeczywistość. Tego samego wywrócenia, rozebrania i ponownego złączenia rzeczywistości czasu, w którym przyszło mu żyć i tworzyć, dokonuje niedościgniony geniusz Chaplina.

Niejaką trudność sprawia określenie, jakiego czytelnika autor projektował podczas pracy nad tekstem. Nie jest nim z pewnością przeciętny miłośnik Chaplina, ten odpadnie w trakcie pierwszego, najsłabszego bodajże w całej książce rozdziału poświęconego genealogii burleski (niedoścignionym modelem pisania o korzeniach komedii pozostaje Henry Jenkins i jego nietłumaczony w Polsce The Wow Climax. Tracing the Emotional Impact of Popular Culture). Potencjalną czytelniczką Mościckiego nie jest też profesjonalna historyczka filmu, ponieważ o rozwoju języka filmu czy uwarunkowaniach funkcjonowania przemysłu filmowego dowie się niewiele. Wysoki poziom akademicki, rozbudowana część teoretyczna i towarzyszący narracji, momentami zgubny dla lektury żargon, mogą zniechęcać. Chaplin Mościckiego to odważna, brawurowa, choć momentami niepotrzebnie zawiła refleksja nad dorobkiem jednej z najważniejszych postaci kina popularnego XX w. Odnoszę wrażenie, że książka ta stanowi zapis intelektualnej, miejscami szalonej przygody autora, transmitowanej jednak nieco ex cathedra, do której jesteśmy zapraszani w charakterze biernych słuchaczy.

_

Paweł Mościcki

Chaplin. Przewidywanie teraźniejszości

Wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2017, s. 370


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter