70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Ciało ukochane

Antjie Krog potrafi pisać o kobiecym doświadczeniu tak, że wydaje się ono najzwyczajniej niezbędne, by pisać poezję. Można by też uznać, że pisze o własnym doświadczeniu, a że jest kobietą – kobiece ciało musi być dla niej oczywistością. Tak jednak nie jest.

Aż nadto naznaczone przez kulturę, do kosteczki wyssane przez artystów i poetów, ostatecznie upiększone przez media, ciało kobiety nie istnieje; nie istnieje przede wszystkim dla samej kobiety. Dlatego jego opisywanie – nawet najdalsze od politycznych programów – będzie gestem politycznym i Krog wydaje się tego aż nazbyt świadoma. Sławna i ceniona poetka języka afrikaans uchodzi w RPA za buntowniczkę; jej wiersze oburzały ponoć konserwatystów i poruszały sumienia polityków. W wywiadzie dla „Dwutygodnika” stwierdziła, że w RPA wszystko jest polityczne, także jej stare białe ciało. Poetka wciąż wierzy nawet, że to, co czytają politycy, ma znaczenie dla państwa. I ma na myśli także poezję, nie zaś choćby na poły reporterską, na poły autobiogra­ficzną prozę Kraj mojej czaszki, którą napisała, pracując jako sprawozdawczyni przy Komisji Prawdy i Pojed­nania w latach 1996–1998.

Krog nie daje nam odczuć, że przeżycia jej kobie­cego ciała służą jedynie feministycznej strategii czy poli­tycznemu projektowi. Mimo tych deklaracji najlepiej udaje się poetce rzecz zgoła inna: jej wiersze nie mają w sobie nic z jawnie politycznej perswazji ani krzty agi­tacji. Przeżycia kobiecego ciała nie służą żadnej femini­stycznej strategii czy politycznemu projektowi. Poetka niczego nie musi burzyć, niczego nie musi wspierać; nie będzie służyć nawet idei emancypacji. Odzyskuje swoje ciało dla siebie i jako źródło poezji dla nas – i właśnie dzięki temu pokazuje nam, jak się zdobywa wolność. Jeśli kobiecość, to najbardziej naturalna, najbliższa: rodząca się z podstawowych doznań ciała i uczuć autorki. Opisywanych jednak bez złudzeń, szczerze – tak właśnie stają się one źródłem dramatycznego napięcia, które domaga się wyrażenia w języku poezji. Intymność, prywatność nie wynikają więc z eskapizmu kobiety domowej, ale z trwania przy doświadczeniach intensywnych i niewyrażalnych, które, jak się u Krog okazuje, także zdarzają się w przestrzeni domowej, są częścią życia zwykłej dziewczyny, żony i matki. Taką przynajmniej prezentację jej twórczości – jako opowieści o poetce przemierzającej wszystkie stadia kobiecego doświadczenia – zaproponował w książce Ograbione ciało tłumacz Jerzy Koch, choć w wyborze tym znaleźć można także wiersze przypominające o jej zaangażowaniu politycznym.

Krog potrafi się zatem zanurzyć w swych doświadczeniach i znaleźć w nich wolność: jej wyraziste „ja” nie wyłania się z samotności ani z obojęt­ności na rzeczywistość, przeciwnie: wzrasta wśród więzi, w miłości do męża i dzieci; jej „ja” wyłania się także z zależności, zwłaszcza tej podstawowej: od zmieniającego się ciała, przemijającej kobiecości, zagrożonego śmier­telną chorobą życia.

Jej poezja oddaje zatem emocjonalne i egzystencjalne bogactwo zwykłego życia: codziennego i rodzinnego, blisko ciała i wśród ciał. Krog nie przydaje mu ani wzniosłości, ani brutalności; pisze o nim bez upiększeń i bez sentymentów, odważnie bada i opisuje jego ukryte wymiary tak, że – przykładowo – trwający całe życie związek małżeński sprawia wrażenie przygody tyleż pięknej, co wymagającej, i tylko dla odważnych. I mimo momentów, które można by nazwać dosadnymi, Krog nie jest naturalistką. W odpowiedniej chwili zawsze sprawi, że realistyczne detale wybrzmiewają w poetyckiej metaforze.

Owo wyraziste „ja” – nienaruszalna świadomość siebie pomimo moc­nych więzi z innymi – wydaje się możliwe dzięki poezji, w przestrzeni, do której nie mają wstępu pozostali domownicy. Krog pisze o rozkoszy języka, a nawet samego dźwięku, będącym także najgłębszą rozkoszą czerpaną z własnego istnienia: „poetka pisze własnym językiem / nabiera powie­trza – tak, głęboko ze swojego ucha”, czytamy w wierszu otwierającym ten wybór. W kolejnym zaś powtarza tradycyjny gest odkrycia i afirmacji siebie, kiedy staje samotnie na skale nad morzem i ekstatycznie modli własnym Pater noster: „jestem / jestem / panie ty słyszysz / jestem kobietą wolną / jak cholera”. Następujące po nim wiersze układają się w historię utraty dziewictwa, miłości, małżeństwa, macierzyństwa – a w końcu i starzenia się, chorowania. Właśnie z cyklu Ciało ograbione, będącego dziennikiem zmagań z rakiem piersi, wybrano tytuł dla całego tomu wierszy.

Nie jestem jednak pewna, czy to właściwy tytuł, sugeruje on bowiem, że Krog interesuje się ciałem skrzywdzonym, wybrakowanym, a nawet poniżonym. Tymczasem poetka nie określa, jakie jest jej ciało, nie przydaje mu żadnych znaczeń. Podobnie jak starzejące się ciało jej męża nie jest po prostu wybrakowanym ciałem, ale ciałem, które teraz stało się inne, lecz wciąż kocha i budzi miłość: „nie chodzi ci w seksie już / o ciebie, ale o mnie, nie chcesz już / rozmnażać się ze mnie, tylko sam // spokojnie dajesz mi się poznać – w / przepychu tego doświadczenia się rozciągam. jest / zupełnie tak, jakbyś był głębiej we mnie, ja ciszej, jakbyśmy / dochodzili do siebie w pełniejszej całości. jak przeciwstawić się // łatwej wymówce, która sta­rzenie się potrafi pochwycić / tylko w metaforę śmierci?”. Gotowe meta­fory i znaczenia to tylko „łatwe wymówki”, przeciwieństwo poezji. I właśnie lękając się śmierci w trakcie choroby, poetka tak zwraca się do własnego ciała: „to ciało ucieleśnia / kim jestem. nie obracaj się przeciw mnie / nie opuszczaj mnie / nie odstępuj mnie. nie / wypuszczaj mnie / nie odumieraj mnie / nie zostawiaj / w tyle. mam / ciało więc jestem. stań w mojej / obronie – jedynie ty mi dajesz mandat / by kochać ziemię”.

Ciało poetki to czułe narzędzie, pozwalające kochać, przyjmować i oddawać wszystko, cokolwiek składa się na życie. Koncentrując się na jego reakcjach i doznaniach, Krog odświeża dość tradycyjne toposy i metafory poetyckie, z których nie rezygnuje w wierszach. I właśnie takie wyzyskanie poetyckiej metafizyki – by lepiej nazwać swoje intymne doświadczenia – przesądza o sile i uniwersalności tej poezji. Ostatecznie bowiem kobiece doświadczenie, w tym więź macierzyńska i małżeńska, to codzienna przestrzeń ścierania się miłości i śmierci.

_

Antjie Krog

Ciało ograbione

tłum. Jerzy Koch,

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017, s. 68

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata