70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Anieli  Gruszeckiej  powroty do  nie/znanego kraju

Opowieść o Anieli Gruszeckiej – zapomnianej pisarce, krytyczce, recenzentce, studentce Sorbony, właścicielce psa Azy, miłośniczce Krakowa  – najlepiej zacząć od oddania głosu jej samej. Zachwycona nowo odkrytą angielską powieściopisarką Virginią Woolf, zanotowała w 1933 r. w szkicu o powieści, co właściwie ją  tak w twórczości koleżanki po piórze urzekło: „wyrażenie rzeczy, których się dotąd nie umiało wyrazić, bo się nie umiało spostrzec” – tego właśnie poszukiwała w literaturze i w świecie: nowości.

Nawet najbardziej wytrawny i wytrwały bibliofil nie odnajdzie na przykurzonych antykwarycznych półkach pierwszych wydań jej powieści historycznych z pięknymi rycinami Stanisława Bagińskiego czy ilustracjami Jerzego Karolaka. Próżno szukać na krakowskich Plantach ławki z jej nazwiskiem – pominęli ją (podobnie jak wiele innych piszących kobiet) autorzy projektu Kraków Miasto Literatury (choć teraz, po interwencjach, podobno ma swoją ławkę w okolicy ul. Poselskiej). Archiwa odmawiają dostępu do osobistych zapisków, listów i notatek zdeponowanych w archiwum męża – Kazimierza Nitscha – slawisty, językoznawcy, profesora UJ, prezesa PAU.

Biblioteka Jagiellońska zagubiła część tekstów jej autorstwa, a w innych książnicach na wieczne nieoddanie wypożyczył je „pracownik”.

Od czasu do czasu jej twórczość służy do przypomnienia tylko jednej książki i prezentowania zasad close reading.

Cofnięta w milczenie

A jej życie było tak fascynujące, że trudno nie pokusić się o biografię fantazmatyczną z miastem w tle i spacerem jako osią fabuły czy detektywistycznym, acz derridiańskim w definicji, poszukiwaniem „śladów obecności”. Ale to już przyjemności dla zwolenników turystyki fikcji. Flâneuse i podróżniczką była Aniela Gruszecka z usposobienia (często widywano ją podczas codziennych przechadzek po krakowskim Salwatorze w towarzystwie ukochanego psa Azy) i pewnie niejeden współczesny badacz / czytelnik czy badaczka / czytelniczka miałby / miałaby problemy z dotrzymaniem jej kroku. Aniela Gruszecka to jedna z pierwszych polskich czytelniczek, recenzentek i tłumaczek Virginii Woolf. Bliskie były jej refleksje autorki Własnego pokoju o czytaniu czy pisaniu albo o wierze w literaturę i zasadność pisania jako praktyki życia codziennego, czemu dała bezpośredni wyraz: „Mogłoby upłynąć całe nasze życie i nigdy byśmy nie doznali pewnych wstrząśnień pięknem, nie przeżyli pewnych wzruszeń, nie odebrali pewnych wrażeń, nie poczuli pewnych nawiązań między nami a światem (…). Ale dostajemy powieść: i przez jej zaklęcie otwierają się nam nasze nieużywane zasoby, nieznane możliwości, nieuświadomione spostrzeżenia”[1].

Studentka, entuzjastka, miłośniczka wiedzy

Nielicznym Gruszecka znana jest jako powieściopisarka, krytyczka literacka, recenzentka, literaturoznawczyni, autorka powieści historycznych dla dzieci i młodzieży, entuzjastka literatury i nauki, popularyzatorka wiedzy, pejzażystka miasta „najpiękniejszego ze wszystkich”. Używała nazwiska panieńskiego – Gruszecka, choć określa się ją po mężu jako Anielę Nitschową, a niektóre powieści historyczne podpisywała pseudonimem Jan Powalski. Urodziła się w Warszawie 18 maja 1884 r., czyli była rówieśniczką Leona Chwistka i Maxa Broda. Była jedną z trzech córek (obok Anny i Teofili) Józefy z Certowiczów i Artura Gruszeckiego (1852–1929) – autora powieści, publicysty, wydawcy. Ojciec przyszłej pisarki w czasach młodości kształcił się we Lwowie i w Krakowie (studiował prawo, historię, literaturę i archeologię). Pracował jako nauczyciel w Warszawie, uprawiał ziemię na Ukrainie, przez kilka lat podróżował (m.in. do Brazylii), a następnie osiadł w Krakowie i pisał powieści, artykuły oraz zajmował się krytyką literacką. Aniela, kiedy dorośnie, pójdzie w jego ślady.

W 1903 r. otrzymała świadectwo dojrzałości w Gimnazjum św. Anny, pierwszym w Krakowie, które dawało możliwość zdawania matury kobietom, po czym podjęła naukę na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie w latach 1903–1907 uczęszczała na zajęcia studium rolniczego. Studia z nauk ścisłych kontynuowała na paryskiej Sorbonie, tam w 1911 r. otrzymała dyplom ukończenia kierunku chemia, dokładnie wtedy kiedy pierwsza kobieta profesor na Sorbonie Maria Skłodowska-Curie uczestniczyła w słynnej, inicjującej naukowe kongresy konferencji Solvaya i odebrała po raz drugi Nagrodę Nobla.

W 1913 r. prawie 30-letnia Aniela Gruszecka poślubiła Kazimierza Ignacego Nitscha (1874–1958), który jako spec od języków badał dialekty i gwary. Ślub odbył się 30 lipca w parafii St. Helier Ile de Jersey, na jednej z Wysp Normandzkich. Nitschowie nie mieli dzieci, małżeństwem byli przez 45 lat. Mieszkali przy ul. Gontyna 12 na krakowskim Salwatorze, w czteropokojowym mieszkaniu całym zastawionym przez książki, mapy dialektologiczne, materiały slawistyczne i aktualną prasę. W latach 1926–1936 Aniela Gruszecka głównie podróżowała, towarzyszyła mężowi na wyprawach oraz współpracowała z licznymi czasopismami.

Polska Virginia Woolf?

Debiutowała pod pseudonimem Jan Powalski w 1912 r. powieścią zawierającą wspomnienia z pierwszych dziesięcioleci jej życia – W słońcu. Rok później wydała także pod pseudonimem powieść historyczną o średniowiecznym Krakowie W grodzie żaków (wydana przez Michała Arcta w Warszawie, a ozdobiona rysunkami Antoniego Gawińskiego) – ulubioną lekturę wielu, którzy marzyli o studiowaniu na „najlepszej polskiej uczelni”. Kolejny utwór to także powieść historyczna Jana Powalskiego, a była to wydana w 1913 r. opowieść z czasów Przemysława Pogrobowca Król z rycinami Stanisława Bagińskiego. W 1921 r. opublikowała kolejną powieść historyczną dla młodzieży, pisaną archaizowanym językiem – Nad jeziorem. Sielanka wielkopolska z XIII wieku. W piątym numerze „Przeglądu Warszawskiego” z roku 1922 znajduje się w dziale Kronika napisana przez Leona Piwińskiego recenzja tej powieści, w której krytyk notuje: „O nowej (…) powieści muszę powiedzieć, że jest w niej tyle skupionej, świadomej siebie energii twórczej, tyle uczciwej woli artystycznej, tyle wreszcie oczywistego talentu, że wypadnie ją zaliczyć do zjawisk radośnie znaczących w naszem powieściopisarstwie”[2].

W latach 1932–1933 Gruszecka drukuje w „Kobiecie Współczesnej” powieść w odcinkach – Przygoda w nieznanym kraju, która niedługo później ukaże się w formie książkowej, zbierając wiele przychylnych, wręcz entuzjastycznych recenzji, będąc jeżeli nie najpopularniejszą książką Gruszeckiej, to z pewnością najszerzej dyskutowaną i nowatorską. Jerzy Kwiatkowski napisze o niej, że jest jedną z trzech znakomitych analiz psychiki ludzkiej – czy raczej kobiecej[3], typowym dla prozy psychologicznej „studium kobiecości”, świetnie przedstawiającym zakamarki kobiecej psychiki, stawiając ją obok Całego życia Sabiny Heleny Boguszewskiej i Cudzoziemki Marii Kuncewiczowej, choć powieść Gruszeckiej wyróżnia teoretyczno-estetyczny akcent (główną bohaterką jest Klara Lubomska – 40-letnia introwertyczka, malarka i projektantka kilimów, która tworzy swoją teorię piękna). Przez tę wieloznaczną, nowatorską i popularną powieść Ewa Kraskowska nazwała Gruszecką „autorką jednej książki”[4], a Leon Piwiński porównywał ją – a właściwie jej sposoby ekspresji i subtelność – do autorek takich jak Virginia Woolf i Dorothy Richardson[5]. Przygoda… jest też jej najsłynniejszą powieścią, nagradzaną, drukowaną, analizowaną, od-czytywaną i rozmaicie interpretowaną. Główni bohaterowie to prócz wspomnianej już Klary Lubomskiej Julia Bielska – młoda, ambitna sekretarka Towarzystwa Miłośników Krakowa, a trzecim bohaterem jest Kraków – pełne smutku, oddane w impresjonistycznych opisach miasto nad Wisłą. O zachwycie i oczarowaniu nim mówi jedna z bohaterek: „Przecież jeśli mamy te mury czy zaułki ciągle przed oczami, mieszkające wśród nas, to chyba wchodzą w jakiś bardzo bezpośredni sposób w nasz najaktualniejszy, najosobistszy stosunek do świata, biorą w nim udział”[6].

Prócz oddania urody miasta Gruszecka ukazała także znane sobie krakowskie środowisko naukowe i artystyczne wraz z atmosferą salonu towarzyskiego, tworząc hiperbolizowane postaci salonowej feministki, młodopolskiego egzaltowanego poety, krakowskich bibliofilów, antykwariuszy i poszukiwaczy starożytności, właścicielek salonów mieszczańskich, artystek czy kobiet upadłych – groteskowo-tragiczny portret zbiorowy krakowian.

„Lubi Kraków”…

Z Krakowem związana była przez większość życia, a tak opisywała swoje ukochane miasto w powieści, czyniąc je pełnoprawnym bohaterem tekstu: „(…) rozwijał się w jej oczach plan syntezy zabytkowego wyglądu Krakowa: wieże, ceglane gotyckie mury i w kamieniu kute obramienia okien; szkarpy wnurzone głęboko w cień ulicy; strome spady dachów kościelnych; bochniaste mury klasztorne; barokowe, jasnowyniosłe, okrągłownękie fronty, kopuły; ostrołukie ganki pod kolumnami, rosnącymi prosto z bruku podwórza – i na tym wszystkim kolor gorących i cichych godzin południowych. Na jednych barwach cienie, nasycone niebieskością nieba, na innych jednolita polewa słońca. I sen – jakby przedłużony z nocy na dzień przez przeszłość, za dawną, za kamienną, aby się mogła z tych szkarpiastych, kolistych a niewysokich ulic wycofać pod naciskiem światła i gwaru dziennego, i zostawała w swym spaniu, złocona słońcem na nieruchomej twarzy”[7].

10 listopada 1933 r. Gruszecka została uhonorowana Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, który wręczył jej prezydent Ignacy Mościcki. A dwa lata później za powieść Przygody w nieznanym kraju otrzymała Nagrodę Literacką Miasta Krakowa z rąk prezydenta miasta Mieczysława Kaplickiego.

Kolejna książka Gruszeckiej ujrzała światło dzienne po wojnie, w 1946 r., gdy w drukarni narodowej Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik” wydrukowała Od Karpat nad Bałtyk z ilustracjami Jerzego Karolaka. W 1948 r. otrzymała nagrodę literacką województwa krakowskiego.  W 1968 r. zaś za wybitne zasługi na polu literatury przy- znano jej w Nowym Jorku Nagrodę Fundacji Alfreda Jurzykowskiego, jedną z nagród polonijnych wspierających życie kulturalne i literackie.

W latach 60. autorka pracowała nad sześciotomowym epickim cyklem Powieść o kronice Galla, który jest zbeletryzowaną opowieścią o powstawaniu, historycznym znaczeniu i badaniach naukowych Kroniki polskiej Galla Anonima. W latach 1960–1970 ukazały się w Wydawnictwie Literackim kolejno części trylogii: Owe lata. Powieść o Kronice Galla. Część pierwsza, t. 1 i 2 (1970), Gall pisze Kronikę. Powieść o Kronice Galla. Część druga (1962), W ręku potomnych. Powieść o Kronice Galla. Część trzecia, t. 1 (1964), Gall w słońcu. W ręku potomnych. Powieść o Kronice Galla. Część trzecia, t. 2. Rok po śmierci Gruszeckiej, w 1976 r., ukazała się poświęcona mężowi książka Całe życie nad przyrodą mowy polskiej: Kazimierz Nitsch i jego prace – popularnonaukowa pozycja poświęcona problemom slawistycznym badanym przez jej męża Kazimierza Nitscha. Wcześniej, w roku 1922, wydała także popularnonaukową pracę Nauka w Polsce współczesnej, w której w poszczególnych rozdziałach opisuje gospodarkę i organizację państwa polskiego, a także kulturę i społeczeństwo.

Pisarstwo Anieli Gruszeckiej łączy się ze zjawiskiem feminizacji prozy i ustawia ją w szeregu autorek takich jak Helena Boguszewska czy Pola Gojawiczyńska. W jej twórczości prozatorskiej można wyróżnić trzy kręgi tematów, a co za tym idzie, trzy typy powieści: psychologiczne, historyczne osadzone w średniowieczu oraz dla młodzieży. Ważne miejsce zajmują także dwa utwory: oparte na wspomnieniach z domu rodzinnego W słońcu oraz wspomnienie męża i jego pracy naukowej.

Całe życie Anieli

Gruszecka w działalności recenzenckiej skupiała się na współczesnej polskiej prozie powieściowej, szczególnie na tekstach dla dzieci czy literaturze młodzieżowej. Ponieważ znana jest głównie jako powieściopisarka (jeśli nie małżonka Kazimierza Nitscha), postanowiłam przyjrzeć się nie tyle jej działalności literackiej, ile okołoliterackiej czy raczej literaturoznawczej i krytycznej z jednej strony, z drugiej zaś – archiwaliom. W związku z tym wyłonił się portret Anieli Gruszeckiej-Nitschowej – krytyczki literackiej, recenzentki, literaturoznawczyni współpracującej z różnymi tytułami prasowymi, mieszkanki Krakowa. Zapewne o wiele ciekawszy obraz pisarki można by stworzyć na podstawie jej listów, zdjęć, notatek i korespondencji przechowywanej w archiwum krakowskiej PAU PAN, ale penetrowanie archiwów to temat na zupełnie inną opowieść.

Zajmująca jest działalność krytycznoliteracka autorki, która publikowała teksty krytyczne i szkice literaturoznawcze na łamach „Przeglądu Warszawskiego” (w latach 1922–1924), „Przeglądu Współczesnego” (1925–1934), warszawskiego miesięcznika „Slavische Rundschau” (1929–1930), pisała także do „Kobiety Współczesnej” (1932–1933). Dla „Przeglądu Warszawskiego” (1922, 1923) przygotowywała obszerne omówienia literatury dla dzieci  (m.in. tekstów M. Falskiego, H. Zakrzewskiej, I.K. Iłłakowicz,  B. Ostrowskiej, J. Korczaka). W notach rozproszonych po czasopismach analizowała także różnice między repertuarem dwu krakowskich teatrów – Teatru Juliusza Słowackiego i teatru Bagatela, przywołując wystawiane w 1923 i 1924 r. spektakle (m.in. Conrada, Hauptmanna, Shawa, Pirandela, Kochanowskiego, wznowienie Wesela Wyspiańskiego, Szekspira, Musseta, Fredry, Rittnera). W latach 1925–1934 współpracowała z „Przeglądem Współczesnym”, w którym ukazywały się jej wnikliwe studia o literaturze dla dzieci i młodzieży oraz o współczesnej powieści – zarówno w ujęciu teoretycznym (O powieści, nr 58/1927, cz. II nr 58/1927), jak i krytycznoliterackim (publikowała także recenzje debiutów W. Gombrowicza, A. Rudnickiego, Z. Uniłowskiego, M. Dąbrowskiej). Teoretyczne teksty Gruszeckiej dotyczące nowych form powieściowych są odosobnioną próbą stworzenia spójnej koncepcji powieści. Henryk Markiewicz w eseju U początków nowoczesnej teorii powieści w Polsce wskazywał, że prace Gruszeckiej są odosobnioną próbą stworzenia spójnej koncepcji powieści, widząc w jej tekstach z różnych lat konsekwentną całość myślową. Włączył nawet O powieści Gruszeckiej do tomu Problemy teorii literatury w Polsce międzywojennej (1982) obok rozpraw Juliusza Kleinera, Kazimierza Wyki, Romana Ingardena i Stefanii Skwarczyńskiej – trudno chyba o większe wyróżnienie w oczach wymagającego profesora.

„Teraz zaczęło być widać wieże krakowskie w mgławoniebieskiej głębi za płaską jak stół płytą Błoń: igliczki białoróżowe, niebiesko rzeźbione cieniami, filigran cukierniczy, śliczny i kruchy ponad płaściej i niżej pobielałym i zniebieszczonym miastem. Staroświecka sielankowość takiego z dala widnego, drobnego miasta, zjeżonego i spiętrzonego w dalekiej perspektywie tuż przy ziemi, zaśnieżonego jak w wigilijnej bajce”[8]. Krakowa, tak pięknie opisywanego na kartach powieści, nie opuściła w trakcie okupacji niemieckiej ani po wojnie  i po śmierci męża (1958). Zmarła 18 kwietnia 1976 r. w wieku  92 lat, jest pochowana na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Dziś kroki skierować za Gruszecką można w kilka miejsc – do Czytelni Głównej Biblioteki Jagiellońskiej, gdzie twardo oprawione numery „Przeglądu Warszawskiego” i „Przeglądu Współczesnego” skrywają jej teksty krytyczne i szkice literaturoznawcze. Powieści, zwłaszcza Przygód…, szukać można w nielicznych już antykwariatach. Aby poznać całe życie Anieli Gruszeckiej, cofnąć się trzeba w dwudziestolecie (czy jak postulują badaczki z Instytutu Badań Literackich – trzydziestolecie) międzywojenne, do czasów niezwykłego rozkwitu kobiecej kreatywności literackiej czy w ogóle twórczości.

_

Artykuł powstał w ramach realizowanego w Instytucie Badań Literackich projektu Narodowego Centrum Nauki (Opus 5) – Polska i ukraińska proza kobieca okresu międzywojennego – perspektywa (środkowo)europejska (kierownik projektu: prof. dr hab. Grażyna Borkowska)

[1] „Przegląd Współczesny” 1927, nr 57.

[2] L. Piwiński, Powieść, „Przegląd Warszawski” 1922, nr 5, s. 239.

[3] J. Kwiatkowski, Dwudziestolecie międzywojenne, Warszawa 2000, s. 314.

[4] E. Kraskowska, Piórem niewieścim. Z problemów prozy kobiecej dwudziestolecia międzywojennego, Poznań 1999, s. 116.

[5] L. Piwiński, Przygoda w nieznanym kraju, „Wiadomości Literackie” 1934,  nr 15.

[6] A. Gruszecka, Przygoda w nieznanym kraju, Kraków 2006, s. 129.

[7] Tamże, s. 127.

[8] Tamże, s. 141.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata