Klaudia Muca: Nauka Polskiego Języka Migowego zaczęła się w moim przypadku od zdziwienia. Jego źródłem był podręcznik do nauki PJM. Był to spis słów i prostych zdań w języku polskim przetłumaczonych na PJM np. w takiej formie: „niepełnosprawność” = „płynne połączenie znaków: nie, pełny, ćwiczenie”. Siedemnastu literom w języku polskim odpowiada sekwencja trzech gestów: nie + pełny + ćwiczenie. Gestów do zobaczenia, nie do zapisania. Inny przykład: określenie „lekki” = „piątki (dłonie) prawa i lewa otwarte wnętrzami go góry wykonują ruch okrężny za zewnątrz pionowo”. Dziwna wydała mi się ta próba opisania znaków języka migowego w języku polskim, przekład gestu na opis, ruchu na bezruch zamkniętego w zapisie desygnatu. Jako filolożka byłam przyzwyczajona do wiary w możliwość przekładu każdego komunikatu. Wiem, że w tłumaczeniu wiele się traci, ale też wiele można zyskać; zdaję sobie sprawę ze znaczenia kontekstu, z istotności różnic językowych i kulturowych; lekcje różnych teorii przekładu mam odrobione, a notatki są pod ręką. Mimo to zaczęłam wątpić w oczywistość i powszechność praktyki przekładu, dostrzegając jak bardzo dyskurs o różnicy wpływa na nasze postrzeganie możliwości porozumienia z osobami, które nie posługują się językami fonicznymi. Po wątpieniu przyszło zastanowienie, refleksja i pomysł na…
Absolwentka arteterapii w zakresie sztuk plastycznych w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej, lektorka polskiego języka migowego, instruktorka języka migowego w szkole podstawowej, działaczka społeczna