Kochana Normo,
piszę do Ciebie z San Juan, z jednego jedynego hotelu, jaki tu mają. Odwiedziłem matkę dziś po południu – pół godziny jazdy w koszmarnych warunkach. Jest w stanie tak złym, jak się obawiałem, a nawet gorszym. Nie daje rady poruszać się bez laski, a nawet z jej pomocą chodzi bardzo wolno. Od powrotu ze szpitala nie może wejść po schodach na piętro. Śpi na kanapie w salonie. Próbowała zorganizować przeniesienie łóżka na dół, ale panowie powiedzieli, że zostało zrobione in situi nie da się tego zrobić bez rozłożenia na części. (Czy Penelopa nie miała takiego łóżka? Penelopa Homera). Książki i wszystkie dokumenty zostały na górze – na parterze nie ma gdzie ich trzymać. Nie może sobie znaleźć miejsca, chce znów usiąść przy biurku, nie ma jednak jak. Ogrodem zajmuje się jej znajomy, Pablo. Spytałem, kto…