Sprzedawca wkładał długie łodygi między dwa obracające się walce, maszyna miażdżyła je, a bladozielony sok spływał do stojącego niżej naczynia. Tak powstawał bardzo popularny w Kolumbii napój guarapo, który według lokalsów stawia na nogi nie gorzej niż kawa. Od kawy Bogota jest także zresztą uzależniona i być może to uzależnienie wpływa na poranny rytm życia jej mieszkańców. Zdałem sobie z tego sprawę już chwilę później, słysząc z daleka, od tzw. vendedor de tinto, czyli ulicznego sprzedawcy kawy w termosie.
Zaspałem! – taka była moja pierwsza myśl, gdy obudziłem się następnego dnia po przybyciu do dzielnicy Chapinero w Bogocie. Przez hotelowe okno dobiegały intensywne pomruki pędzących samochodów, gazujących motocykli, przekrzykujących się przechodniów. – Jak nic musi być już grubo po ósmej, a przecież o tej porze miałem być już gotowy do wyjścia. Gdy spojrzałem na zegarek, ku mojemu zdziwieniu wskazywał 5.12 rano. Podbiegłem do okna i podciągnąłem żaluzje. Zza wysokich gór, okalających…
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum
- Pełny dostęp do wszystkich artykułów
- Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
- Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze:
Sztuka leczy naszą codzienność