Krzysztof Marciniak kwiecień 2021

Dźwiękopisarstwo

Jak brzmi cisza snująca się po zaułkach średniowiecznego miasta? Jaka cisza zalega w „pokoju ciszy”, przez który rocznie przewija się 70 tys. turystów? Jaka wypełnia dziś pracownię noblisty, który niegdyś poświęcił wiersz swej ulubionej maszynie do pisania?

Artykuł z numeru

Świat prosi o ratunek

Czytaj także

Krzysztof Marciniak

Bieg z zamkniętymi oczami

W Polsce ukazuje się niewiele książek o dźwięku, a z nich tylko nieliczne dotykają głębokich moralnych i ekologicznych dylematów związanych z przemianami zachodzącymi w otaczającym nas środowisku dźwiękowym. O wyjątkowości Notatek z terenu Marcina Dymitera decyduje jednak przede wszystkim forma – to pierwsza taka publikacja o dźwięku, która nieśmiało wkracza na pole pisarstwa i literatury. Łączy sztukę uważnego słuchania świata ze sztuką słowa. Unifikuje doświadczenia muzyka, eksperymentatora i kompozytora nagrań terenowych ze światem jego lektur i polonistycznym wykształceniem.

Autor od wielu lat zajmuje się field recordingiem, tworzy nagrania pejzaży dźwiękowych. Tak jak fotograf wyrusza w teren, by obserwować, kadrować i dokumentować otaczający go świat, Dymiter obserwuje słuchem, kadruje uszami, a „fotografuje” współczesnym fonografem: cyfrowym rekorderem wyposażonym w zestaw czułych mikrofonów (w tym i takich, które pozwalają rejestrować dźwięki podwodne). Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o innej publikacji traktującej o fenomenie field recordingu – książce Filipa Szałaska Nagrania terenowe, która w 2018 r. ukazała się nakładem Wydawnictwa w Podwórku. Tym bardziej że została tam również omówiona twórczość Dymitera.

Wracając zaś do Notatek z terenu, tytuł, pod którym książka ukazała się w gdańskim Wydawnictwie Części Proste, nie kłamie. To zbiór obserwacji, krótkich esejów i opisów towarzyszących przedsięwzięciom artystycznym autora. Z powodzeniem można by je opublikować – jak partyturę niezdeterminowanej kompozycji muzycznej – w formie teczki wypełnionej luźnymi kartkami zapisanymi różnym krojem pisma, zdjęciami, mapami akustycznymi, w różnych formatach, na różnych rodzajach papieru. Wyobrażam sobie stół zawalony tymi materiałami, ich szelest, lekturę, która byłaby wytyczaniem własnej ścieżki przez dźwiękowy świat Dymitera. Lektura taka musiałaby się odbywać w słuchawkach. Książka jest przykładem nieoczywistej synergii pióra i mikrofonu – Notatki z terenu wyrażają bowiem słowami to, co artysta wyraził za pomocą dźwięku w monumentalnej serii nagrań Field Notes (są one dostępne w internecie pod adresem field-notes.pl).

Publikacja Notatek… w formie książkowej wymusza jednak bardziej linearną lekturę. Materiał został podzielony na cztery części. W pierwszej, pt. Miasta, Dymiter oprowadza czytelnika po pejzażach dźwiękowych europejskich miast, podążając szlakiem swych osobistych słuchowych epifanii. W Atenach przysłuchuje się odwiecznym głosom cykad, w Lizbonie gwarowi sąsiedzkiego pikniku z okazji Święta Pracy, w Pradze szumom starych drzew i graniu świerszczy. Druga część, zatytułowana Miejsca, to już seria zbliżeń, omówione są tu odgłosy różnych budynków i lokalizacji. Autor błąka się wśród syku fal po mglistym przylądku Cabo da Roca i wsłuchuje w tętno klimatyzatorów w podziemiach modernistycznego „pałacu Grudnia” w Katowicach. Bardzo osobisty jest trzeci blok tekstów: Słuchanie z bliska, opowiadający o przemianach środowiska dźwiękowego Pomorza. To tu najsilniej wybrzmiewa ekologiczne przesłanie książki – coroczny najazd turystów na Bałtyk jawi się jako akustyczna katastrofa ekologiczna. Wreszcie w czwartej części – Słuchanie z pamięci – Dymiter popuszcza wodze dźwiękowej fantazji. Wcześniej wiele miejsca poświęcił nagraniom i ich materialnym nośnikom, tu pisze o brzmieniach, które możemy jedynie zrekonstruować w umyśle – domyślić się ich ze starych zdjęć i przekazów, odtworzyć na podstawie własnych niewyraźnych wspomnień.

Najbardziej uwiera mnie nostalgia, którą przepełnione są stronice Notatek z terenu. Autor wsłuchany jest w przeszłość. Zdaje się opisywać świat, którego pejzaż dźwiękowy przemija, wręcz nieuchronnie zmierza ku upadkowi. Pisarstwo Dymitera pokrywa warstewka melancholii, tym poważniej brzmią stawiane przez niego mimochodem pytania o ochronę dźwiękowego dziedzictwa kulturowego, etykę nagrywania czy problem zanieczyszczenia akustycznego. Jednym z motywów przewodnich książki jest architektura i urbanistyka. Autor poszukuje cichych miejsc o wyjątkowych właściwościach akustycznych. Z zazdrością przysłuchuje się brzmieniom zabytkowych budynków. Utyskuje zaś na hałas współczesnego miasta, burzący ciszę obszarów zielonych, oraz dostrzega zagrożenie dla różnorodności dźwiękowej w uniformizacji materiałów i technik budowlanych. Dymiter przeczy przy tym stereotypowi twórcy nagrań terenowych idealizującego „naturę” i poszukującego legendarnej ciszy nieskalanej ludzkimi odgłosami. Krytycznie odnosi się do egzotycznych „ekspedycji”, mających na celu rejestrowanie wyjątkowych brzmień i głosów rdzennych społeczności, podkreśla ideologiczne pokrewieństwo tych praktyk z (neo)kolonializmem. Sam, podróżując po Europie z mikrofonami, zwraca szczególną uwagę na zagrożenie, jakim jest dla lokalnej kultury przemysł turystyczny.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Dymiter dzieli się doświadczeniami wieloletniego uważnego słuchania, dostrzega liczne problemy i zagrożenia, ocenia, wartościuje, nie znajdziemy natomiast w jego książce pomysłów na polepszenie kondycji pejzażu dźwiękowego. Siłą rzeczy musiałyby one wkraczać na teren polityki i być może autor stara się właśnie tego uniknąć. Mimo wszystko warto zadać w tym kontekście parę pytań. Czy faktycznie demonizowana przez Dymitera termomodernizacja budynków jest większym zagrożeniem dla dźwiękowej różnorodności od kryzysu klimatycznego? Chodzi wszak o oszczędność energii i ograniczenie emisji dwutlenku węgla. Czy wywodzącym się z „pierwszego świata” twórcom nagrań terenowych, którzy radykalnie ograniczyliby podróże, nie zawężą się horyzonty dźwiękowe? Może powinni podążyć tropem globalnych korporacji i przysłuchać się pejzażom środowisk zdewastowanych przez przemysł wydobywczy, z którego zyski płyną do Londynu, Hagi czy Lublina?

Notatki z terenu to jednak przede wszystkim napisana przystępnym językiem opowieść o splotach historii, technologii, kultury i świata dźwięku. Ich lektura stopniowo wprowadza czytelnika w sferę zagadnień i pojęć, wokół których kręci się współczesna debata o brzmieniu kształtowanych przez nas środowisk. Nie postrzegam zatem tej książki w kategoriach podmowania drogi twórczej Dymitera, to raczej literacka uwertura. Jestem bardzo ciekaw, jaki będzie ciąg dalszy… i mam nadzieję, że w finale zabrzmi też kilka optymistycznych akordów.

Marcin Dymiter

Notatki z terenu

Wydawnictwo Części Proste, Gdańsk 2021, s. 208

Kup numer