Subskrybuj
Ilustracja, Kamienne popiersie i ręka na niebieskawym tle. Wygląda, jakby znajdowały się pod wodą. Postać wtula głowę w rękę po jej lewej stronie.
Ilustracja: Dominika Ćwiertnia-Potoczny
Psychoterapeutka, filozofka. Współtworzy ośrodek „Znaczenia. Psychoterapia”. Wraz z Tomaszem Stawiszyńskim prowadzi podcast Nasze wewnętrzne konflikty w Radiu TOK FM

Po stronie łagodności

Kiedy tylko przeczytałam maila z propozycją napisania tekstu o tym, co zabierzemy ze sobą w przyszłość – naprędce odpowiedziałam, że Beatlesów

To nie było wyznanie głębokiej miłości do tej formacji, ale skojarzenie ze zjawiskiem będącym nośnikiem przeżycia i doświadczenia, którego nie da się zamknąć w idei ani wyłożyć teoretycznie. W tych melodiach i tekstach zawsze pobrzmiewały dla mnie sens i prostota istnienia. Z całym spektrum emocji, od beztroski po głęboki smutek.

Wystarczy przywołać słowa utworu Because – „Because the sky is blue / It makes me cry” (Ponieważ niebo jest niebieskie / To doprowadza mnie do łez). Bez ozdobników, bez rozbudowanych metafor, afirmacja świata i odczuwania w czystej postaci. Choć wydźwięk jest jasny, niesie za sobą pewną przewrotność, tak samo jak przewrotną chciałabym uczynić myśl przewodnią moich rozważań. Tym, co możemy zabrać w przyszłość, nie jest wszak żaden artefakt, żadna konkretna idea czy treść, ale zdolność do odczuwania, podatność na poruszenia. Logika piosenki Because polega właśnie na tym, że wymyka się ona logice, tłumaczy coś sama przez się, a tym samym, chociaż powołuje się na „ponieważ”, tak naprawdę znajduje odpowiedź gdzieś indziej niż w logicznej implikacji.

Ponoć John Lennon rzucił kiedyś w wywiadzie, że ten utwór zrodził się z pomysłu zagrania akordów Sonaty księżycowej Beethovena od końca. Tekst miał być jasny i przejrzysty. Choć koneserzy zwracają uwagę, że piosenka wcale nie jest zbudowana na prostym odwróceniu, to łączy ją ze wspomnianym dziełem powinowactwo nastroju.

Muzykolog Wilfrid Mellers w książce Twilight of the Gods. The Music of the Beatles wyjaśnia, że utwór kończy się w zawieszeniu, bez powrotu do „bezpiecznej” tonacji, przez co zostawia słuchacza z poczuciem niedokończenia i lekkiego napięcia.

Ten brak rozwiązania jest celowy – to moment, który nie prowadzi dalej, tylko trwa sam w sobie, jak krótkie olśnienie. Zanim zaczynamy to rozumieć, już odczuwamy. Chciałabym tu uchwycić ten rodzaj doświadczenia. Nie sposób sprowadzić go do jego opisu, jest to doświadczenie, które otwiera na rzeczywistość, zanurza w teraźniejszości i antycypuje przyszłość. Odczuwanie jest pomostem między przeszłością, chwilą obecną a możliwością pomyślenia w przód.

Z pewnością moje skojarzenie nie jest przypadkowe. Muzyka Beatlesów odnosi do moich najpiękniejszych dziecięcych wspomnień – ciągnięcie ojca za rękaw i proszenie, żeby włączył magnetofon szpulowy (kto jeszcze pamięta takie urządzenie?). Wspominam stojący na…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze: Poza zasięgiem