Subskrybuj
Sadhu (wędrowny asceta) nad brzegiem Gangesu w Waranasi
fot. Frank Bienewald_LightRocket_Getty
Pisarka, dziennikarka, publicystka, współzałożycielka Fundacji „Kultura nie boli”. W Big Book Cafe koordynuje i spina w całość program literacki. Autorka książek Lalki w ogniu. Opowieści z Indii, Znaki szczególne, Pojutrze. O miastach przyszłości, Między walizkami....

Moda na Wschód: czego szukałam w Indiach?

Zrozumieć – nazwać – zdefiniować, a przez to posiąść – ta kolonialna sekwencja uruchamia się automatycznie, ale z czasem się wyłącza. Dlatego długie podróże mają istotny sens. Samo oddziaływanie czasu staje się szansą wejścia na ścieżki inne niż te znane

Nie miałam pojęcia, dokąd lecę. Nie przeczytałam ważnych książek, niczego nie sprawdziłam u źródeł, nie wzięłam z sobą mapy. Nadarzyła się okazja, chwyciłam ją. A może to kosmos zawołał. W olbrzymim plecaku zmieściłam 16 rolek papieru toaletowego, kabanosy i serki wiejskie dla mieszkających w Indiach przyjaciół zmęczonych tęsknotą za domem. Wylądowałam w nocy, w Delhi nie było nic widać. Drobny pył piaskowy nawiany sezonowym wiatrem aż z pustyni Thar zakrył miasto mętnym woalem. Żadnych kolorów, żadnych zapachów. Gorąca, duszna noc i ciała powalone upałem przy krawężnikach, śpiące nieprzytomnie. Czy to już Indie?

Monsun miał dopiero nadejść. Wentylatory huczały nocami, ale ściany nie stygły. Pierwsze dni to maligna: mokre plamy, gdy wstawałam z siedzenia w autobusie, gorący szpinak w czterdziestostopniowe przedpołudnie jedzony pod wentylatorem. Jego powiewu nie bały się muchy. Ciepła woda w plastikowych butelkach, które gięły się w rękach. Mały hotelowy boy w spodniach w kant i koszulce na ramiączkach, z włosami zaczesanymi lśniącym olejkiem kokosowym – jak miniamant z bollywoodzkiego kina lat 50., jak dorosły, który zawczasu pomija własne dzieciństwo, bo ma pilniejsze sprawy. Przybiegał z butelkami, z uprasowanym i złożonym praniem, z potem perlącym się nad górną wargą. Czekał na pieniądze spokojny, poważny. Gotowy do usług. Czy wszystko można tu kupić?

Nie dało się żyć, nie dało się spać. Ale czekać bezczynnie też nie było można. A więc chodzenie w ukropie, załatwianie, przypatrywanie się. Bez chwili ulgi, bo po zmroku tylko goręcej. Indie pierwszych lat XXI stulecia były już w biegu po swą lepszą przyszłość, jak najdalej od beznadziei, która czaiła się na dnie społecznej drabiny.

Czeluść groziła każdemu, kto w pocie i pędzie nie starał się wydostać na wierzch. Mogła przywołać, wessać na powrót. Codzienna…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze: Czego szukamy na końcach świata?