Małgorzata Łukasiewicz

Stare, nowe, dobre, złe

Tłumaczenie to zajęcie blisko spokrewnione z czytaniem. Tłumacz oczywiście czyta trochę inaczej niż czytelnik niebędący tłumaczem.

Małgorzata Łukasiewicz

Homme de lettres, czyli prawdziwa misja Lamberta Strethera

Lambert Strether, bohater Ambasadorów, przybywa z Woollett w stanie Massachusetts do Paryża. Stąpa po niepewnym gruncie i nierzadko czuje się zdezorientowany.

Małgorzata Łukasiewicz

Bardzo mała narracja

O tym, że z porównaniami trzeba uważać, wiadomo było od dawna. Były konwencje, ustalające, co z czym można, a z czym raczej nie należy porównywać, i to nie z uwagi na efekt stylistyczny, ale z głębszych metafizycznych powodów.

Małgorzata Łukasiewicz

Po co opis

W Muzeum Techniki w Waszyngtonie można wziąć udział w eksperymencie: jedna osoba przez stosowną aparaturę głosową komunikuje drugiej, siedzącej za przepierzeniem, treść rysuneczku, który ma przed sobą; ta druga ma na podstawie tego, co usłyszała, ów rysunek odtworzyć.

Małgorzata Łukasiewicz

Królewicz i żebrak

Odyseusz wraca do domu jako żebrak. W czasie gdy błądził po morzu, najechało tam, jak wiadomo, mnóstwo nieproszonych gości, gotowych zająć jego miejsce. Korzystają z jego dóbr i czekają, aż Penelopa zdecyduje się któregoś z nich poślubić. Toteż w Pieśni XIII, gdy Odyseusz dotarł już do Itaki, Atena doradza mu podstęp: powinien zjawić się w domu w przebraniu i znienacka rozprawić się z zalotnikami.

Małgorzata Łukasiewicz

Brzytwa Seymoura

Bohaterowie Salingera odznaczają się tym, że żyją po trosze poza światem, który ich na co dzień otacza. Nie całkiem oderwani i wyizolowani, bo jednak niekiedy ten świat bardzo ich denerwuje.

Małgorzata Łukasiewicz

Bania z mitami

Nie wiadomo, czy lubić i cenić mit jako niezbędny element duchowego wyposażenia i kompas poszukiwania sensu – czy bać się go jako instrumentu manipulacji. Trudno odróżnić archetyp od stereotypu, a idola od herosa. Mit usadowił się blisko zwykłej, ale miłej sercu nieprawdy.

Małgorzata Łukasiewicz

Gramatyka włoska dla zakochanych

Naczelna zasada nakazuje czytać i rozumieć w kontekście. Tymczasem kontekst właśnie podmieniono, jakby to były komórki do wynajęcia. Słowa umieszczone pośród innych słów, umocowane w sekwencji fabuły lub wywodu, osadzone w logice integralnego utworu, zostają nagle z tego porządku wyrwane. I okazuje się, że mogą świetnie pasować do całkiem innego porządku.

Małgorzata Łukasiewicz

Coś szarego, coś niepokojącego

Jakiej to rzeczywistości nienawidzi Flaubert? Tej współczesnej sobie, zaludnionej strasznymi mieszczanami II Cesarstwa, z którą rozprawia się bezlitośnie w Szkole uczuć? Czy też rozciąga to uczucie na rzeczywistość w ogóle, jako taką, bo niezależnie od swego historycznego kształtu zawsze jest przeżarta nicością?

Małgorzata Łukasiewicz

Ciasteczka Hoffmanna

„Liskov lubował się w rozmaitych dziwacznych zabawkach i sprawiał nimi Jankowi wiele uciechy. Jeszcze kiedy Janek był dzieckiem, Liskov przynosił mu coś osobliwego przy każdych odwiedzinach. Ofiarowywał mu to jabłko, które obrane rozpadało się na sto kawałków, to jakieś osobliwie uformowane ciastko (…).”

Małgorzata Łukasiewicz

Mrówki, koniki polne, wiewiórki

W spiżarniach chroni się również czystej wody marzycielstwo, bo jak inaczej nazwać tę rozbrajającą, na niczym przecież nie ugruntowaną wiarę w przyszłość – że w ogóle nastąpi, że warto o niej myśleć i jakoś brać ją pod uwagę.

Małgorzata Łukasiewicz

Historia bez końca

Groteskowa opowieść, z rozdwojonymi, podmienionymi życiorysami, z majaczącą dziwną utopią roślinnego bytowania poza historią – gwałtem przerobiona na propagandową czytankę. Cóż ta książka robi w Pociągu Kawalerowicza?

Małgorzata Łukasiewicz

Dziwna rzecz – pisanie

Wydaje się doprawdy, że Bräker wie o pisaniu wszystko, w każdym razie wszystko, co najważniejsze. Może dlatego pisanie, chociaż jest dla niego czymś koniecznym, nigdy nie jest czymś oczywistym: ten dziwny sposób spędzania czasu stale budzi wątpliwości i domaga się wytłumaczenia.

Małgorzata Łukasiewicz

Personalia

Któż by nie znał mynheera Pepperkorna!

Małgorzata Łukasiewicz

Vis-a-vis

Młoda kobieta wchodzi do wody, ma na sobie tylko białą koszulę z obszernym wycięciem u szyi, opadającą z ramion i częściowo odsłaniającą piersi, a że wchodzi do wody, podciąga ją oburącz wysoko ponad kolana. Białe płótno skupia na sobie światło i rozjaśnia całą scenę. Być może za chwilę kobieta w ogóle zrzuci koszulę i będzie się kąpała nago. Ale na razie wciąż jeszcze stoi, jakby coś ją zatrzymywało. Obraz powstał w 1654 r. i nosi tytuł Hendrickje kąpiąca się w rzece.

Małgorzata Łukasiewicz

W lesie

U Chestertona fikcja nawet w swoim najbardziej niewinnym wydaniu ma w sobie coś niepokojącego, rozrasta się monstrualnie, angażuje zbyt wiele energii, zajmuje trochę więcej miejsca, niżby jej się należało. Tak jakby w świecie, wbrew egzorcyzmom Kartezjusza, działał wciąż le malin génie, złośliwy demon zwodziciel.

Małgorzata Łukasiewicz

Zaproszenie do domu poety

Te odkrycia albo akty kreacji odbywają się w granicach kilku krótkich linijek oraz bezpośrednio na naszych oczach. Na naszych oczach słowa spontanicznie i, chciałoby się rzec, naturalnie zakwitają nieoczekiwanymi możliwościami, bez trudu, zdawałoby się, znajdują drogę do nowych skojarzeń i związków. Tak się tylko wydaje, że bez trudu, bo naprawdę żeby związać słowa, trzeba przebyć wielkie odległości.

Małgorzata Łukasiewicz

Last minute

Podróż – a może raczej należałoby powiedzieć: kondycja podróżna – jest może czymś takim jak stan podwyższonej gotowości do wiecznych pertraktacji ze światem.

Małgorzata Łukasiewicz

Strit z ręki

Sąsiedztwo dadaistów i wodza rewolucji to smakowity kąsek: do dziś sypią się żarty i rozważania na ten temat. Niektórzy eksponują diametralną rozbieżność obu programów, inni utwierdzają się w przekonaniu, że rewolucja polityczna i artystyczna to jeden diabeł.

Małgorzata Łukasiewicz

Pod wulkanem

 Gdybyśmy tak wiedzieli, co mamy dać, żeby ktoś czegoś nie napisał, to co? Czy byłoby coś takiego, co chcielibyśmy wykupić od istnienia w literaturze?

Małgorzata Łukasiewicz

Tramwaj zwany niepokojem

Skaza Magdaleny Tulli zaczyna się od technicznego opisu przedsięwzięcia, jakim jest budowanie świata. Zaczyna się od figury krawca, od razu podejrzanej i ciągnącej za sobą ogon metaforycznych sensów. Może ma w sobie coś z tytułowego krawca ze sztuki Mrożka, może coś z dwuznacznych rzemieślników, szyjących nowe szaty cesarza u Andersena. W każdym razie, jeżeli to jemu przypada rola tego, który powołuje do istnienia, to jakie to będzie istnienie i co mamy myśleć o takiej kreacji?

Małgorzata Łukasiewicz

Z drugiej strony, na następnej stronie

Czy milczenie jest brakiem mowy czy drugą, samoistną i aktywną zasadą?

Małgorzata Łukasiewicz

Metafora i manufaktura

„Dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos, punkt” – Daniel Naborowski zgromadził w jednym ciągu te pojęcia, obrazujące „żywot ludzki”. To, co ulotne, najbardziej niestałe i najmniej substancjalne, i jeszcze żeby zamykało się w jednej sylabie, na znak krótkiego trwania.

Małgorzata Łukasiewicz

O tym

Idziemy, idziemy, a tu nagle utarty szlak się kończy i nie wiadomo, co dalej. Dwa pokolenia Żydów niemieckich – przynajmniej w części – czyniły wysiłki w kierunku asymilacji, trzecie pokolenie – przynajmniej w części – uznało, że ta droga prowadzi donikąd. W książce Żydzi i Niemcy Scholem na różne sposoby pokazuje dylematy owego „postasymilacyjnego” pokolenia, do którego sam należy.

Małgorzata Łukasiewicz

Tłumaczka literatury niemieckojęzycznej, eseistka, autorka m.in. książek Rubryka pod różą (2007), Jak być artystą. Na przykładzie Thomasa Manna (2011), Dziwna rzecz – pisanie (2012).