Chodziłam do szkoły podstawowej z mundurkami, a potem do ogólniaka, w którym dyżurujący nauczyciele sprawdzali tarcze i „obuwie zmienne”. Wciąż nam powtarzali, że mamy się przyzwoicie zachowywać i ubierać, pozwalali sobie na kąśliwe komentarze, a czasem po prostu nas obrażali. Jednak nie przypominam sobie, by ktoś komentował moją, naszą bieliznę lub jej brak – a to się przydarzyło uczennicom jednego z lubelskich liceów na klasowej wycieczce.
Nauczyciele, opiekunowie…