Choćby po to, by zadumać się nad pytaniem, gdzie jesteśmy 84 lata od pierwszego wydania powieści – z miesięcznikiem „Egzorcysta”, ponad setką mianowanych oficjalnie poskramiaczy diabła i uczonym jezuitą, dr. hab. psychologii (!), pocieszającym nas, że „opętania” wprawdzie się zdarzają, ale na szczęście rzadko.
Być adwokatem Nieba… jednak niełatwo. Niełatwo też je czytać: nawet dorośli noszą tam „buciki”, a tory komet giną „w śreżodze mgławic”, co sprawia, że „znów straszliwa pustosz mroku” sklepia się „ponad nieubłaganym pędem”.
Niebo… jednak powieść zwykle tylko udaje, w rzeczywistości, jak zauważył…