Gdy zbliżamy się do kresu tego upiornego stulecia, powinno nawiedzać nas niepokojące poczucie grozy i nadziei. Niczym na pełnym smutku pogrzebie kochanej osoby wspominamy okrutne okoliczności i heroiczną energię tych, którzy stanowią odtąd przysmak dla robactwa. Moja twórczość i moje życie zawsze rozwijały się w mrocznym cieniu śmierci, lęku i rozpaczy oraz na drodze do miłości, dialogu i demokracji. Przede wszystkim czuję się bluesmanem w świecie idei i jazzmanem w życiu umysłu – oddanym podtrzymywaniu migotliwego światła intelektualnej pokory, międzyludzkiego współczucia i społecznej nadziei w naszym barbarzyńskim stuleciu. W pierwszym rzędzie jestem dramaturgiem filozoficznych pojęć i historycznych narracji, uczestniczących w krwawych bitwach na tym padole łez, w bitwach, w których stawką jest nasze życie i śmierć.
Moja praca stanowi skromną próbę zrozumienia i odpowiedzi na ten gardłowy płacz, który wydobywa się z głębi duszy każdego z nas. W centrum mojej myśli znajdują się egzystencjalne poszukiwanie sensu i polityczna walka o wolność. Moje pisma koncentrują się na specyficznych, współczesnych sposobach zmagania się z konkretnymi i uniwersalnymi sprawami życia i śmierci, opresji i oporu, radości i smutku.
Jestem czechowowskim chrześcijaninem, głęboko oddanym demokracji.
Rozumiem przez to fakt, że obsesyjnie konfrontuję się z rozlewającym się złem nieuzasadnionego cierpienia i zbędnej społecznej nędzy w naszym świecie. I to, że jestem zdeterminowany, aby sięgać do intelektualnych i egzystencjalnych źródeł, które mogą zasilić naszą odwagę do bycia, do miłości, do walki o demokrację. Trzy powiązane ze sobą i podstawowe pytania motywują moje prace: Co znaczy być człowiekiem? Co znaczy być nowoczesnym? Co znaczy być Amerykaninem?
Być człowiekiemMoje odwieczne zmaganie z tymi przytłaczającymi kwestiami, odbijające się w esejach zamieszczonych w tym tomie,…