70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Wyciągnąć zło z gleby

Szacuje się, że bez użycia środków szkodnikobójczych plony spadłyby o 30%. Z ekonomicznego punktu widzenia nie można odmówić pestycydom pozytywnego wpływu na rozwój rolnictwa krajów borykających się z głodem. Indie, które wcześniej nie mogły się wyżywić, dzisiaj eksportują żywność. Czy cena dobrobytu jest jednak wystarczająca, jeżeli wziąć pod uwagę szkody, jakie pestycydy mogą wyrządzić rolnictwu i ludziom?

Andrzej Muszyński: Moi znajomi uprawiają działkę, warzywniak. Ostatnio dowiedziałem się, że stosują opryski co tydzień, przez cały sezon. Na pytanie, dlaczego to robią, odpowiedzieli: „Przecież inaczej nie wyrośnie”. Wiem z własnego doświadczenia, że jest inaczej. Mam poczucie, że w ciągu zaledwie kilku pokoleń zostało nam skutecznie wpojone groźne oszustwo. Czym jest chemia w rolnictwie?

Wiktoria Sobczyk: Chemia w rolnictwie to coś nienaturalnego, ciało obce w środowisku, ksenobiotyk. Wyróżniamy wiele czynników zagrożenia chemicznego, ale w tej chwili największe znaczenie mają substancje o dużej aktywności biologicznej, o szerokim zastosowaniu i oddziaływaniu. To oddziaływanie może być ratunkiem, ale może też być szkodliwe dla człowieka i innych form życia. Już w starożytności pojawiły się pierwsze środki szkodnikobójcze, czyli pestycydy. Pestis to po łacinie szkodnik, a caedo – zabijać. Potocznie nazywa się je środkami ochrony roślin, a przecież pestycydów używa się do różnych innych celów, np. do impregnacji drewna, dezynfekcji, do regulacji procesów życiowych. Pestycydami zwalczano w krajach afrykańskich zimnicę, czyli malarię. Preparaty te służą do zwalczania szkodników, ale i do ich wabienia (atraktanty) lub odstraszania (repelenty).

 

Kiedy zaczęliśmy ich używać na masową skalę?

Rolnictwo to jedno z przełomowych zjawisk w dziejach ludzkości. Człowiek zaczął uprawiać ziemię około 10 tys. lat temu. Udomowił pierwsze zwierzęta i gatunki roślin, poczynając od zbóż. Najstarszych pestycydów pochodzenia roślinnego używano w Chinach w I w. n.e. Były to nikotyna i związki nieorganiczne, np. dwutlenek węgla. To fumiganty, czyli środki służące do odymiania. Stosowano je do ochrony drzew owocowych przed szkodnikami. Na bazie chlorków rtęci lub miedzi sporządzano inne preparaty. W średniowieczu rolnictwo rozwijało się słabiej. W XIX w. do zwalczania stonki ziemniaczanej zastosowano zieleń szfajnfurcką, zwaną też zielenią paryską. Był to pierwszy syntetyczny związek miedzi i arsenu uzyskany z kwasu karboksylowego. Wiek XX to rozwój insektycydów, szczególnie w latach 40. W trakcie wojny zwalczano insekty, które roznosiły choroby. Chroniono uprawy, żeby przeżyć. Stosowano masowo DDT, czyli dwuchlorodwufenylotrójchloroetan. Był to bardzo rozpowszechniony środek o przedłużonym działaniu i wielostronnym zastosowaniu. Wydawało się, że ma same zalety. Po raz pierwszy zastosowano go w 1941 r. w Szwajcarii do zwalczania stonki ziemniaczanej. — pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter