Subskrybuj
Prof. dr hab. literaturoznawca, pracownik IFP Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Na tropach zła

W <i>Czekając na barbarzyńców</i> Johna Maxwella Coetzeego ofiara indaguje swego oprawcę:

„Czy łatwo panu przychodzi zasiąść potem do posiłku? Wyobrażam sobie, że odczuwa się potrzebę mycia rąk. Ale tu nie wystarcza żadne zwykłe mycie, wymaga to chyba posługi kapłańskiej, rytuału oczyszczenia, nie sądzi pan? Czegoś w rodzaju spowiedzi i pokuty dla zmazania grzechów – w ten sposób to sobie wyobrażam. W przeciwnym razie, czy możliwy byłby powrót do normalnego życia, do codzienności – na przykład, czy można bez tego usiąść przy stole i dzielić chleb z rodziną czy kolegami?” Właśnie ten moment przejścia kata z uniwersum mordu i kaźni do świata jawił mi się zawsze jako najbardziej niepojęty, ale i najbardziej zatrważający. Obcując od lat z opisami hitlerowskich zbrodni, wertując pamiętniki, świadectwa, źródła i opracowania historyczne, filozoficzne i socjologiczne rozpoznania dotykające etiologii nazistowskiego zła, nie umiem umknąć zdziwieniu, gdy przywołuję w pamięci postać Rudolfa Hössa, który po pracy wraca do rodziny – dzieci, żony – i staje się przykładnym ojcem, mężem. Oczywiście, jak każdy zajmujący się tą tematyką, znam rozprawy i studia naukowe, które próbują wyjaśnić „fenomen” Hössa, Franza Stangla, Alberta Speera czy Jürgena Stroopa, a mimo to nie potrafię zrozumieć. Wiedzieć bowiem to co…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Mity w kulturze nadmiaru