Lubię robić literackie wycieczki w przeszłość choćby po to, żeby zobaczyć w niej motywy, które w często zaskakująco przekształconej formie powracają we współczesnej wyobraźni. Ciekawym polem dla tej lustrzanej zabawy okazuje się literatura science fiction, głównie dlatego że odsłania jednocześnie historyczne i uniwersalne fundamenty kultury. To dzięki tej literaturze najlepiej widać, do jakiego stopnia nauka i wiedza pozostają zawsze „dziećmi swoich czasów”, zaś lęki, pragnienia i fantazje dziedziczymy po odległych przodkach.
W przeciwieństwie do FrankensteinaMary Shelley, który na stałe wpisał się w…