Subskrybuj
fot. z archiwum Igora Przebindy, oprac.: Tymoteusz Piotrowski
Absolwent filmoznawstwa UJ, pochłania słowo pisane od trzeciego roku życia. Miłośnik gier słownych i zespołowych. Współautor, wraz z Grzegorzem i Leokadią Przebindami, nowego przekładu Mistrza i Małgorzaty. Fascynacji powieścią Bułhakowa uległ już w dzieciństwie, od...

Uchwycić melodię

<i>Mistrz i Małgorzata</i> jest książką magiczną. Opowiada o ludzkiej naturze i jej słabościach, o zdradzie i tchórzostwie, ale i o wierności, przebaczeniu i współczuciu. Dzieło, pisane przez Bułhakowa w mrocznych czasach stalinizmu, można odbierać jako krzyk sprzeciwu politycznego – również i u nas powszechny odbiór książki w latach 70. i 80. miał wymiar kontrkulturowy. Od czasu pierwszej polskiej publikacji w 1969 r. w tekście Bułhakowa zdążyło zanurzyć się kilka pokoleń czytelników.

Każde pokolenie tworzy własny język, każde spogląda na świat w inny sposób. W tym dynamicznym procesie słowa i sformułowania znikają lub zmieniają swoje znaczenia, a na ich miejsce pojawiają się nowe. Kategorie lingwistyczne ulegają transformacjom, rozmaite powiedzenia wyrastają jak grzyby po deszczu, inne – dezaktualizują się. Naturalne staje się zatem, że każde dzieło literatury obcej należy co jakiś czas tłumaczyć na nowo, by nie uległo procesowi starzenia, by nie stało się anachroniczne i nieczytelne. Dodatkowo nowe tłumaczenia pozwalają przezwyciężyć paradoksalną „klątwę Szekspira”, który w dzisiejszych czasach jest odbierany i rozumiany lepiej poza Anglią – właśnie dlatego że we własnym domu nowe pokolenia czytają go w niezmienionej,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Islamofobie