To oczywiście żart, ale trafny – w II połowie XX w., gdy wizja nadchodzącego przełomu mileniów silnie oddziaływała na wyobraźnię, często fantazjowano o muzyce nowego tysiąclecia. Zazwyczaj – może z wyjątkiem w postaci awangardowego poematu Laurie Anderson O Superman, który trafił na drugie miejsce brytyjskiej listy przebojów – była to jednak nie tyle muzyka przyszłości, ile o przyszłości – poza futurystyczną oprawą wizualną i tekstową okazywała się często dość zachowawcza, wykorzystująca dobrze znane formaty popu i rocka. Gary Numan mógł na scenie udawać robota, a John Foxx śpiewać teksty inspirowane antyutopiami Jamesa Grahama Ballarda, ale mimo wszystko były to piosenki, ze zwrotkami i refrenem.
Co będzie słychać i jak?W przewidywaniach i wizjach dotyczących muzyki pojawiają się dwa główne wątki – „muzyka przyszłości” i „przyszłość muzyki”, czyli to, czego będziemy słuchać, i to, w jaki sposób. W I połowie XX w., w epoce radia i płyt winylowych, teoretycy koncentrczego słuchać w nowej dla uszu i świadomości odbiorcy rzeczywistości, po rewolucji przemysłowej i epoce wielkich wynalazków, która przyniosła tak…