Urszula Pieczek: „Polska szkoła plakatu” budzi w środowisku graficznym duże kontrowersje, a może nawet opór. Co Pan rozumie pod tym pojęciem?
Zdzisław Schubert: W tej materii rzeczywiście jest bardzo dużo chaosu. Niektórzy twórcy odżegnują się od tej tradycji, jednak jestem bardziej podejrzliwy, kiedy ktoś uważa się za jej kontynuatora. Terminem „polska szkoła plakatu” określam okres historyczny, który rozpoczął się w 1952 r. plakatem Wojciecha Fangora do francusko-włoskiego filmu Mury Malapagi w reżyserii René Clémenta. W gruncie rzeczy jest on wydrukowanym obrazem olejnym, który został rozklejony na ulicach. W latach 50. to było novum, szok, że tak w ogóle można!
Skąd wziął się termin „polska szkoła plakatu”?W 1960 r. ukazał się w szwajcarskim prestiżowym czasopiśmie „Graphis” artykuł, w którym Jan Lenica użył tego sformułowania (w 1961 r. został przedrukowany w czasopiśmie „Polska”). Nikt nie stworzył założeń teoretycznych „polskiej szkoły plakatu” (termin ten zwykło się zapisywać w cudzysłowie). Przyjęło się, że autorem określenia jest właśnie Lenica. Jednak przed kilku laty otrzymałem artykuł od Andrzeja Turowskiego, który zaczął się wówczas interesować polskim plakatem. Ten wybitny badacz sztuki nowoczesnej powołuje się na recenzję wystawy plenerowej polskiego plakatu filmowego w 1956 r. na pl. Na…