Subskrybuj
J.D. Vance (fot. Gage Skidmore)
J.D. Vance (fot. Gage Skidmore)
Literaturoznawca, krytyk, redaktor magazynu dwutygodnik.com, doktorant w Katedrze Antropologii Literatury i Badań Kulturowych UJ. Jego teksty można znaleźć m.in. w „Tekstach Drugich”, „Tygodniku Powszechnym”, „Wielogłosie”, „Popmodernie” i „FA-arcie”.

Bidoki wszystkich krajów

Dlaczego historia pewnego mężczyzny i jego ekscentrycznych krewnych stała się amerykańskim bestsellerem? Odpowiedź – jak w wielu kwestiach dotyczących Stanów Zjednoczonych w ostatnich miesiącach – jest przewidywalna: Donald Trump.

Z pisaniem o biedzie wiąże się paradoks. Ona sama nie dysponuje środkami, żeby wkroczyć w sferę publiczną, bo też zajęcie w niej miejsca jest uwarunkowane pewnym poziomem kapitału – ekonomicznego bądź kulturowego. Lecz z tego samego powodu kiedy ktoś już opowiada o biedzie, to jednocześnie zaświadcza, że ją przekroczył. Właśnie dlatego nie ma ona właściwej reprezentacji ani artystycznej, ani politycznej. Zawsze ktoś mówi w jej imieniu, ale wyłącznie w taki sposób, aby się z nią nie utożsamić. Zresztą bieda nie ułatwia sprawy, bo jest stanem braku; a ci, którzy jej doświadczają, nie umacniają się na swoich pozycjach, ale chcą je możliwie szybko opuścić. A jeśli już to zrobią, to przecież nie marzą o tym, żeby do nich wrócić. Chyba że upatrują w tym intratnego interesu.

*

Elegia dla bidokówJ.D. Vance’a to autobiograficzficzna opowieść 30-latka, który przebił szklany sufit odziedziczonego ubóstwa i ukończył prawo na Yale: „Dwa pokolenia temu mój dziadek i babcia byli biedni jak myszy kościelne, ale zakochani. Pobrali się więc i wyjechali na północ…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kochać, uprawiać, chronić