Jak to jest, gdy się wyciąga szuflady w czyichś komodach, decyduje, że sztućce z inicjałami nieznajomych będą od dziś dotykać naszych ust, wsuwa dłoń między chłodne poszewki kołder, pod którymi jeszcze niedawno ktoś spał, ogląda w szafie płaszcze, halki i suknie, których poprzednia właścicielka nie zdążyła zabrać?” – pyta Magdalena Grzebałkowska w reportażu otwierającym książkę 1945. Wojna i pokój. Pytanie: „Jak to jest?” – sformułowane mniej lub bardziej wprost – pojawia się w tych opowieściach wielokrotnie. Bo co to właściwie znaczy maszerować dziesiątki kilometrów w mrozie, od którego przykryte pierzynami niemowlęta wychładzają się na śmierć, a ich ciałka trzeba zostawić, by nie wlec dodatkowego balastu? Jak to jest, jechać już – jak Bolesław…
Redaktor w Wydawnictwie Znak, absolwent Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ.