Subskrybuj
Poeta, publicysta. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym” i „Znakiem”. Nakładem Wydawnictwa Znak właśnie ukazała się jego książka „Tischner. Biografia”, a w 2019 r. „Dziennik końca świata”. Wydał też m.in. tom miniesejów „Sto lat. Książka życzeń”...

„Wszyscy mu coś zawdzięczamy…” Notatki o Różewiczu

28 marca 2008 r., kamienica „Pod Globusem” w Krakowie. Krzysztof Lisowski spytał Tadeusza Różewicza: „Co się stało w ciągu ostatnich dwóch lat?” „Okulałem na nogę”, odpowiedział blisko dziewięćdziesięcioletni poeta. „A potem zaczęły się bóle reumatyczne w prawej ręce. A to jest przecież moje narzędzie pracy”. „A Kraków? Zmienił się?” „Wyszedłem dziś na spacer. Patrzę: Barbakan stoi, Brama Floriańska stoi... Kraków się nie zmienił”. „Kim jest poeta?” „Uczony może być wspaniałym poetą, czego przykładem jest ksiądz profesor Heller. Niekoniecznie trzeba pisać wierszem. Wiersz czasami nie ma wiele wspólnego z poezją”.

* Wiersz o poecie odchodzącym napisałem w pierwszych dniach lutego tego roku. Chociaż zdjęcie Jerzego Olka, umieszczone w 1994 r. na okładce wyboru wierszy Różewicza, już wtedy zwróciło moją uwagę. Wybór nosił tytuł Słowo po słowie. Był to, jak zaznaczono w podtytule, „nowy wybór wierszy”. Nowy wybór na nowy czas. Przed poetą otwierała się droga; poeta szedł nią lub stał, to nie było jasne. Jasna była tylko zwężająca się linia drogi. Nie było też jasne, czy to na pewno on. Przecież człowiek odwrócony plecami zawsze jest w jakimś sensie nieobecny. Dopiero po dwudziestu latach napisałem wiersz. Początek lat 90. to moment wielkiego powrotu poety. W 1991 r. ukazała…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Praca