Subskrybuj

Podglądanie Czapskiego

W dzienniku Czapski realizował „święty egoizm malarza”: aby twórca mógł być dla ludzi, musi posiadać własny, utajony świat. W ręce niepożądanych czytelników trafił dwutomowy album z reprodukcjami pięciuset kart.

Malarstwo i pisanie, dwie namiętności Czapskiego lub raczej dwie konieczności, najpełniej spotykały się w prowadzonych przez dziesięciolecia dziennikach. Powstało ich prawdopodobnie blisko 300 tomów, ocalało ponad 270 (przedwojenne kajety przepadły).

Te najważniejsze – ostatnie – zapełniały półkę nad łóżkiem Czapskiego w jego pokoju w Maison-Lafitte, dzisiaj przechowuje je Muzeum Narodowe w Krakowie. Ich liczba przytłaczała Czapskiego w przenośni i zupełnie dosłownie: sypały mu się na głowę, gdy próbował wydobyć pojedynczy tom. Rzadko rozstawał się z zapisywanym właśnie zeszytem. Oddychał i patrzył piórem, ołówkiem, pędzlem. Łapane in flagrantipozy i gesty przechodniów czy znajomych zamykał w dziennikach. Kajety pęczniały od lokatorów: kartek, wycinków z gazet, pocztówek i listów przesyłanych przez przyjaciół. Cały ten dobytek znaczył czasem drogę Czapskiego po…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kościół. Lewica. Dialog