Taką porcją płowu (około 15 kilogramów) można nakarmić kilkupokoleniową rodzinę uzbecką. Podobną ilością częstujemy od czasu do czasu, zwłaszcza na Wielkanoc lub w czasie odpustu, naszą malutką wspólnotę parafialną w Angrenie. Podobno tą potrawą karmił swoje wojska Aleksander Wielki podczas długich eskapad do Indii. Od tamtych zamierzchłych czasów płow, będący dalekim odpowiednikiem polskiego bigosu, to narodowa potrawa wszystkich plemion środkowej Azji, zwłaszcza Uzbeków. Po prostu osz, czyli posiłek. Ale Osz to również nazwa drugiego co do wielkości miasta w Kirgizji z ogromną liczbą mieszkających tam Uzbeków. Warto pamiętać, że – zgodnie z zasadą wszelkich dyktatorów (również Józefa Stalina): Divide et impera („dziel i rządź”) – miasto to „czerwoni” Uzbecy wielkodusznie odstąpili swego czasu Kirgizom. Tym samym „nawarzyli piwa” (a może raczej płowu) na kilka stuleci. To głównie stąd uciekają obecnie…